Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2026

Patagonia (z Santiago, Buenos Aires i Colonia del Sacramento) praktycznie.

Zgodnie z tradycją, po niezliczonych wpisach z poszczególnych etapów podróży, mam dla Was jeden podsumowujący.

 
SANTIAGO

Po przylocie odprawa paszportowa trwała jakieś 30min. Nie wypełnia się samemu PDI - karty przyjazdu, ale robi to urzędnik w okienku i dlatego to tak długo trwa. Trzeba podać adres hotelu i skąd się przyleciało. Wydany druk koniecznie zachowajcie! Jest skanowany w każdym hotelu i przy wjeździe do parku narodowego. 

Uber w Santiago działa dobrze. Z lotniska odchodzi z poziomu 3. Na lotnisku jest WiFi.

Jest autobus do miasta, ale nie wiem, jak działa. Myśmy byli zbyt zmęczeni, żeby przemieszczać się tego dnia komunikacją publiczną.

Za Uber do centrum stolicy zapłaciliśmy 62pln.

Po mieście przemieszczaliśmy się na piechotę. Jest metro i autobusy, ale nasze hotele (dwa bo zmienialiśmy) znajdowały się w pieszej odległości od centrum historycznego. 
Używaliśmy mapy offline z maps.me

Za hotel płaciliśmy 55 USD. Nie do końca rozumiem, jak jest tu z płatnościami. Podobno, gdy płacicie w hotelu w lokalnej walucie lub kartą debetową, to doliczają Wam podatek. Dolarami lub kartą kredytową wychodzi taniej. Dolary muszą być nowe. 

Nie kupowaliśmy nigdzie karty sim, w każdej restauracji i hostelu jest WiFi. 

W restauracjach płaciliśmy kartą - Revolutem. Tylko u drobnych sklepikarzy wymagana jest lokalna gotówka, czyli Pesos.
Cubierto to nie napiwek. Zabiera to restauracja.

Co warto zjeść/ wypić?
Empanadas (pierożki pieczone/ smażone z różnym nadzieniem), pastel de choclo (zapiekanka kukurydziana), completo (hot dogi ze wszystkim), pisco (lokalna brandy). 
Chilijczycy jedzą bardzo dużo chleba, bułek. Śniadania głównie na zimno, dużo słodkiego.

Jedna z nielicznych bezpłatnych atrakcji Santiago. 

Miasto kiedyś było najbezpieczniejszym w Ameryce Południowej. Niestety, to się zmieniło. Uważajcie na telefony i rzeczy osobiste. Na ulicach też jest bardzo dużo bezdomnych (chyba tylko w LA widziałam więcej). 
Ludzie są bardzo serdeczni, ale nie mówią po angielsku.
 


To małe miasteczko z bardzo przyjaznymi ludźmi. Spacerując słyszeliśmy: "Bon dia", "Hola!". 
Lotnisko też jest małe i nie znalazłam nigdzie autobusu. Uber kosztował nas 8 USD. 
Jest tu tanio.

Uwaga na porcje w restauracjach, są duże! Wina też leją do pełna. 
Czekolada chilijska nam nie smakowała. Próbowaliśmy ich lokalnej nawet w pijalni czekolady i nie umywa się do naszego Wedla.
 
Na łódce płynącej na pingwiny bardzo wieje, krótką chwilę rzucało. Ja choruję na morzu, ale nie wybujało nas na tyle, żebym się źle poczuła. 
 
Jeżeli nie jedziecie do Ushuai, to moim zdaniem warto zapłacić za taką wycieczkę.
 
W mieście jest kilka pralni z pralkami. Koszt ok 12 500 pesos za pranie i suszenie. 
 
Nie wiem, jak jest z wodą w tej części Patagonii, po stronie argentyńskiej można pić kranówkę. 
Kontakty są europejskie, czasami takie na trzy bolce, ale można w nie wcisnąć naszą wtyczkę. 
 
Psy wałęsające się po miasteczkach Patagonii są na ogół bardzo przyjazne (i duże). Właściciele wypuszczają je samopas na spacery, a one później wracają do domu. Widzieliśmy też wiele razy, jak były wywożone na pace na pastwiska, aby pilnowały owiec. Takie tam mają zwyczaje... faktem jest, że przeważają tu małe domy z jeszcze mniejszymi ogródkami. 
 
Kolejne, niestety już drogie, miasteczko w chilijskiej Patagonii. Urocze, warto zarezerwować sobie jeden dzień na spacer po nim i dobry posiłek.
W tygodniu znajdziecie sporo sklepów z odzieżą używaną. Można znaleźć sprzęt i ubrania trekkingowe dobrych firm za grosze. 
Można też wynająć sprzęt (namioty, kijki, menażki, itp.) na czas trekkingu. Za kijki zapłaciliśmy 4USD za dobę. Zestaw: namiot, mata, śpiwór i kijki kosztuje 33USD za dobę. Przeliczcie sobie, co się Wam bardziej opłaca. Nadawanie bagażu, czy wynajem. 

Zabraliśmy drona, ale w większości miejsc jest zakaz. Tam gdzie nie było, zbyt mocno wiało, żeby go puszczać. Najmniejszego drona nie trzeba zgłaszać przed przylotem.

Radziłabym Wam jak najwcześniej rezerwować noclegi tutaj i noclegi / miejsca w Parku Torres del Paine. 
Wiem, że podróżowanie bez planu ma więcej uroku, ale na trzy tygodnie przed naszą wyprawą nie było już miejsc na kempingach. 
Hostel też wyszedł nam bardzo drogo.
 
W parku macie dwie opcje trekkingu : W i O. Możecie też zrobić kilka jednodniowych.
(Dokładniej opisuję to w swoim Ebooku.)
 
Przy wyjeździe z Chile zabrano nam druk. Pieczątki w paszporcie w Chile nie dostaliśmy. 
 

EL CALAFATE

W Argentynie wbijają pieczątki w paszport. Trzeba mieć tu zrobioną rezerwację, nie wiem, czy na wszystkich przejściach tak się tego czepiają. 😒 Na oficjalnych stronach znalazłam, że jest taki wymóg. 

Jeżeli nie zgadzacie się z niszczeniem lodowców, to możecie pominąć to miasto. Główna ulica to nasze Krupówki. Tłoczno i turystycznie. Z plusów - duży wybór pamiątek i taniej niż w El Chalten.

Co kupić w Patagonii?
W sklepach znajdziecie głównie odzież i sprzęt outdoorowy. Wszystko oczywiście z logo Patagonia. Tanie są bufki. Ubrania wychodzą drożej niż w Polsce. (Z tego, co porównałam.) 
Rzecz jasna, są magnesy, kubki, pluszaki, notesiki i wszelkie takie. W tej części świata bardzo popularne jest picie Yerba Mate (czyli naparu z ostrokrzewu paragwajskiego). Są nawet sklepy specjalizujące się tylko w sprzedaży Matero (naczynia) i Bombilli (rurek).

Lokalsi chodzą z takim naczyniem w jednej ręce i z termosem z gorącą wodą w drugiej. Są też specjalne nosidełka i ogrzewacze na termosy. Ja się tego opiłam mieszkając w Damaszku. Smak trawiasty - ale to bardzo subiektywna ocena, polecam spróbować samemu. 😉

 EL CHALTEN

Z praktycznych wskazówek, to mogę Wam tu polecić obejście zakupu biletu do parku narodowego. 😉
Pamiętajcie też, żeby spakować termos i kijki trekkingowe (lub pożyczyć je na miejscu). Wspinaczka po tych szlakach, wbrew opinii z internetu, nie jest łatwa.

Z pogodą różnie tu bywa. Zaplanujcie sobie dzień dodatkowy zapasowy, jeżeli to możliwe. Możecie nie trafić pierwszego (i jedynego) dnia na dobrą aurę.  

Samo miasteczko jest drogie, ale przyjemne. Jeżeli wybieracie się większą grupą, to musicie rezerwować stoliki w restauracjach. Jest tu bardzo dużo turystów. (Ale to tacy backpackerzy, a nie jak w El Calafate.)

W El Chalten pożegnaliśmy się z Patagonią.  

 

Warto zostać w okolicy kilka dni i zrobić kilka trekkingów.

BUENOS AIRES 

Do stolicy Argentyny przylecieliśmy z El Calafate. Bilet kosztował ok 400pln. Przy wyborze hotelu w mieście warto pamiętać, że część dzielnic staje się niebezpieczna po zmierzchu. Taka La Boca jest super za dnia, ale w nocy lepiej tam się nie zapuszczać.

W części turystycznej = bogatej = bezpiecznej będziecie czuć się jak w Europie. Znajdziecie tu też wiele apartamentów na wynajem na zasadach Airbnb. I macie kuchnię, więc możecie zaoszczędzić na śniadaniach. 😉 Za noc płaciliśmy poniżej 300pln.

Buenos Aires jest nazywane Paryżem Ameryki Południowej. Załóżcie wygodne buty i ruszajcie na podbój.

Przypuszczam, że i tutaj trzeba uważać na kieszonkowców, ale czuliśmy się tutaj dużo bardziej bezpiecznie niż w Santiago. 

Jedno, co nam przeszkadzało w tym mieście, to zapach.... Mieszkańcy mają bardzo dużo psów, większość właścicieli i wyprowadzaczy (bardzo tutaj popularni) zbierają w woreczki ślady swoich pupili, ale.... Nie wszystko można zebrać. Dodatkowo, nie ma publicznych szaletów i kilkakrotnie widzieliśmy na ulicach, że by się przydały. Bramy i zaułki są zasikane.  

COLONIA DEL SACRAMENTO

Ponieważ mieliśmy dwa dni zapasu, to wpadliśmy jeszcze do Urugwaju. 😉 Mając więcej, pewnie popłynęlibyśmy do Montevideo.... cieszę się, że nie mieliśmy. 


Miasteczko jest przeurocze. Zgubcie się w małych uliczkach i zróbcie mnóstwo zdjęć!

Nie wymienialiśmy gotówki. Wszędzie akceptowano dolary i karty kredytowe. Nawet na straganach.
Można negocjować ceny.  
W ciągu dnia jest tam sporo turytów, którzy przypływają na jednodniowe wycieczki.
Warto zostać na noc i pochodzić na spokojnie po tym bajkowym miejscu.

Przy ładnej pogodzie można kąpać się w morzu, chociaż to zatoka i wody są zapiaszczone. Jest plaża niedaleko od starego miasta, a ludzie łowią ryby w porcie.  

Miejscowi twierdzą, że ich steki są lepsze od tych argentyńskich.

PODSUMOWANIE:
Przeżyłam wspaniałą przygodę, odbyłam podróż życia. Dodałam trzy kraje do swojej mapy i chcę więcej! 😁
Sprawdziłam swoją kondycję na szlakach (tego w sumie jest mi za mało), opiłam się czerwonego wina i wróciłam do domu z nowymi spodniami i topem. 
Bardzo udany wyjazd.

A koszty:
8700 - koszty na miejscu
5290 - bilet do Ameryki
737 - bilet do Punta Arenas
420 (?)- bilet do Buenos
= 15 147pln

Tak jak pisałam, wyprawa życia. Tanio nie było. 🤷‍♀️

Teraz muszę barrrdzo intensywnie szukać pracy! 😁

P.S.prace nad ebookiem są na ukończeniu.

niedziela, 15 lutego 2026

STBY, czyli "standby", czyli dyżur.

W poprzednich wpisach zdarzało mi się użyć słownictwa lotniczego. Pewnie padł też ten skrót "STBY". Oznacza on nic innego jak dyżur. 
W pracy w liniach lotniczych możecie spotkać się z kilkoma jego formami:

1) Dyżur domowy
Zależnie od firmy może trwać nawet dwanaście godzin. W tym czasie macie być w domu (lub jego pobliżu) i macie czekać na wezwanie firmy. 
Ile czasu macie na stawienie się do pracy, zależy od zasad Waszych linii lotniczych. Z tego co wiem, przeważnie jest to dwie godziny, ale bywa (LOT) i godzina. 
Czyli od odebrania telefonu musicie w tym czasie znaleźć się na lotnisku lub w biurze firmy. Pracodawcę nie interesuje, jak się tam dostaniecie. Nie usprawiedliwi Was awaria samochodu, korek w mieście, czy oblodzenie trakcji tramwajowej. Warto wziąć czas dojazdu na lotnisko pod uwagę i zaplanować alternatywne opcje dojazdu z dyżuru.
Znam osoby, które mieszkają daleko od lotniska i na czas dyżuru przenoszą się bliżej. Siedzą w kawiarni na lotnisku albo w samochodzie na parkingu. Nie jest to idealne, ale warto też pamiętać, że w grafikach nie ma ich znowu tak dużo. I że można spróbować zamienić je na lot. (Dzięki temu unikacie niepewności i konieczności warowania pod telefonem.)
Co możecie dostać z dyżuru? Każdy lot, na który jesteście "legalni". Może to też oznaczać, że Wasze kolejne loty zostaną zmienione.
Kiedyś miałam dyżur, a kolejnego dnia dwudniowy Paryż, następnie trzy dni wolnego. Poleciałam na dziewięciodniowy lot. Moje dni wolne zostały mi zwrócone później. Czy można się nie zgodzić na taką zmianę? Można próbować. Pamiętajcie tylko, że w lotnictwie cały czas podkreślana jest potrzeba bycia "elastycznym". A kto elastyczny nie jest, ten jest pierwszy na liście do zwolnienia.😕
I tak, dyżuruje się też w nocy. Można spać. Tylko bardzo głośno ustawcie dźwięk w telefonie. 

Dyżur domowy może zostać zmieniony na lot wcześniej (nawet poprzedniego dnia), dlatego warto sprawdzać grafik. Firma natomiast nie może do Was zadzwonić przed godziną rozpoczęcia Waszego stby. 

Gra w czekanie. Na dyżurze domowym warto być spakowanym na każdą opcję. W mundurze nie musicie siedzieć.
Foto: internet.

2) Dyżur lotniskowy
Dla mnie zawsze była to gorsza opcja. Taki dyżur jest zazwyczaj krótszy, trwa cztery - sześć godzin. (Chyba, że Wasze linie mają inne zasady.) Wygląda on tak, że w pełnej gotowości, spakowani na każdy możliwy lot i ubrani w mundur czekacie na lotnisku lub w siedzibie firmy. Duzi przewoźnicy mają całkiem wygodne pokoje dla załóg, gdzie można spać, pracować na komputerze, czy też czytać książki. Inni mają klitki, albo musicie znaleźć sobie miejsce w hali odlotów i tam przeczekać.
Z takiego dyżuru zostaniecie użyci tylko w ostateczności. Jeżeli ktoś pochoruje się tuż przed lotem, zostanie odesłany z briefingu, albo osoby z dyżuru domowego nie dojadą - Wy ich zastąpicie. 
Jeżeli nic takiego się nie wydarzy, to po upływie wszystkich godzin wracacie do domu.

Dyżury są płatne. W moich liniach te lotniskowe były płatne w 100%, a te domowe w 50%.
I tak wolałam te domowe, bo przynajmniej można było coś w domu zrobić i nie trzeba było siedzieć w makijażu i mundurze kilka godzin.

3) Rezerwa
Rezerwa nie występuje we wszystkich liniach. Takie dni, tygodnie, miesiące  - zależnie od pracodawcy, to czas, gdy nic się nie wie. Można jedynie prosić o zablokowanie dni wolnych. Pozostałe dni mogą zmienić się w dyżury, w loty, w wolne. Firma dowolnie (oczywiście wszystko musi być legalne) bawi się Waszym losem przez określony czas. 
Osobiście nigdy nie miałam rezerwy, bo w moich liniach tego nie było. Koleżanka w Emirates miała i to było jej zdaniem najgorsze, co mogło przytrafić się w grafiku. 

 To jak? Nadal chcecie latać?😊 

 


niedziela, 8 lutego 2026

Pytania i odpowiedzi.

Dawno nie było takiego wpisu. Poprzednie możecie przeczytać tutaj, tutaj.
A waszych pytań nazbierało się całkiem sporo. To zaczynamy!

1) Dlaczego komentarze pod wpisami nie ukazują się od razu?
Przede wszystkim, bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, wiadomości i opinie. Wszystkie są czytane.
Niestety, wpada też bardzo dużo spamu, dziwnych linków i bardzo nieodpowiednich komentarzy. Nie mam tu na myśli negatywnych, aczkolwiek konstruktywnych opinii o sobie, czy blogu. Są jednak takie  wpisy, które zakrawają na szerzenie nienawiści i propagują treści zakazane.

2) Czy nie nudzi ci się w domu, jak nie latasz?
To pytanie zadano mi wiele razy również osobiście. Tak, czasami mi się nudzi. Ale jak wiecie, piszę, czytam, uprawiam ogród. I zawsze, ale to ZAWSZE szukam lotów. Szukanie pracy, to też praca.

3) Czy płacisz składki i podatek ze swojej pracy?
Tak, jako freelancerka mam zarejestrowaną działalność i opłacam wszystko sobie sama. Moi zleceniodawcy nie płacą nic za mnie.

4) Czy warto przejść ze stałego kontraktu na freelancing?
Nie wiem, jaki masz kontrakt. Jeżeli jesteś zadowolona ze swojej pracy, to bym się wahała. Ja od lat pracuję już na własny rachunek, ale nie wszystkie miesiące są różowe. Do tego trzeba pamiętać, że na własnej działalności nie ma urlopów i L4. Nie latasz, nie zarabiasz. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw. Freelancing jest trudny, wymaga wiecznego szukania zleceń i oszczędzania w dobrych miesiącach na te chude.

Jedno z ładniejszych zdjęć, jakie mam z pracy.

5) Czy szukasz pracy na etat?
Hmm. Tak i nie. 😉 Mało jest ofert, które spełniają moje wymagania. Pamiętajcie, że latam od 20 lat! Czasami pojawia się ogłoszenie, które mi się podoba, a jest na cały etat; wtedy wysyłam. Jak do tej pory, nie dostałam z żadnego z nich pozytywnej odpowiedzi.

6) Jak radzić sobie z brakiem odpowiedzi, odpowiedzią negatywną w czasie rekrutacji? Czy to normalne, że wysyłam zgłoszenia i nikt nie odpisuje?
Niestety tak. Ja też wysyłam i też często nikt nie odpisuje. Nie podoba mi się ten zwyczaj, bo uważam, że pokazuje brak szacunku dla kandydata. Z drugiej strony, rozumiem, że jest tyle zgłoszeń, że rekruterzy nie są w stanie wszystkim odpisać. Trzeba zacisnąć zęby i brnąć dalej.

7) Jak zostać stewardessą?
Ojej, gdyby płacili mi za tak postawione pytanie.... Może zacznij od poczytania mojego bloga? Polecam serię wpisów: "Zostać stewardessą?"  Znajdziecie tam 20 wpisów odpowiadających na większość Waszych pytań.

8) Czy wygląd jest ważny w pracy cabin crew?
Tak, ale:
Cabin crew to nie wybory Miss. Trzeba dobrze wyglądać w mundurze, ale ważniejsze są jednak inne umiejętności, czy  cechy charakteru. 

9) Czy to prawda, że teraz zatrudniają starszych?
Maksymalny wiek zależy od linii lotniczych. Prawdą jest, że został od podwyższony w wielu liniach Bliskiego Wschodu. Z tego co wiem, to również LOT przyjmuje teraz osoby bardziej życiowo doświadczone. 
Z drugiej strony, są lnie low-costowe, które zatrudniają tylko na oferty studenckie.

Ostatnie na dziś:

10) Czy gdybyś zaczynała swoją karierę, to ponownie zostałabyś stewardessą?
TAK!
 

Macie pytania? Piszcie! Odpowiem na nie zbiorczo w kolejnym takim wpisie.  
(Zapraszam też do kontaktu na FB i Instagramie, tam odpowiadam na bieżąco.)

 

niedziela, 13 lipca 2025

Ebook dla kandydatów na członka personelu pokładowego.

 Miał być dziś wpis literacki i jest..... ale trochę inny 😁.

W międzyczasie skończyłam pracę nad swoim pierwszym ebookiem! I jestem z niego bardzo dumna.


Jest on skierowany do Was wszystkich, którzy ubiegają się (lub planują ubiegać się) o pracę na pokładzie.

Co to będzie? Tytuł zdradza wszystko!

 Ze strony technicznej, proszę nie zjedzcie mnie 😉. Są pewne niedociągnięcia, ale ja jestem pisarzem (po pierwsze stewardessą), a nie IT. 

Cena to tylko 22,90. Nie chcę, aby ebook krążył nielegalnie. Z drugiej strony wiem, że jak ktoś szuka pracy, to nie ma na ebooki.
Dlatego proponuję, żebyś mi kupiła (kupił) kawę. 😋

 A co znajdziecie w środku? 

Jeśli chcesz poznać więcej takich scenariuszy, to zapraszam na link poniżej.
Tam kupisz bezpośredni mojego ebooka!
 

 Link do zakupu: Ebook. Scenki lotnicze.

Zakup idzie przez stronę sprzedaży Naffy. 

P.S. za tydzień zapraszam na obiecany wpis literacki. Podzielę się z Wami ciekawą książką. (I nie będzie to moja 😉.) 

niedziela, 6 października 2024

3/3, czyli jak czytać ogłoszenia o pracę

 Po wielu, wielu, wielu 😉 wpisach z Nashville mam dla Was post bardziej praktyczny.
Postaram się Wam poniżej pomóc w odszyfrowywaniu ogłoszeń o pracę dla Flight Attendants, Cabin Crew, VIP Service Representatives itp.

Jak już wiecie, od lat latam na prywatnych samolotach. Czy jestem Flight Attendant? Nie. Czy jestem Cabin Crew? Nie.
Chociaż nie ukrywam, że jak wysyłam CV, to w temacie maila mam wpisane VIP Flight Attendant. Co, jeśli czepiamy się szczegółów, jest błędem. Żeby móc o sobie powiedzieć Członek Personelu Pokładowego (lub odpowiednik tego zwrotu w języku angielskim), to trzeba mieć licencję. Nie tylko trening. Ja trening mam! Nie mam natomiast ważnej licencji lotniczej.

I tu już jest pierwsza wskazówka dla Was. Jeśli szukają Flight Attendant, to szukają kogoś z ważnymi papierami. Przeczytajcie ogłoszenie poniżej. Szukają VIP Inflight Service Representative, czyli osoby bez ważnej licencji mogą się ubiegać. Oczywiście, te licencjonowane również są mile widziane, ale nie jest to dla nich wymóg bezwzględny.

Co dalej udało się Wam wyczytać z tego ogłoszenia?
Based in Dubai - czyli baza w Dubaju. Baza oznacza tyle, że samolot będzie tam wracał i z Dubaju będzie wykonywanych większość lotów.
Not commutable - czyli nie możecie mieszkać poza bazą i dolatywać. Dla mnie takie ogłoszenie odpada, bo mam w Warszawie zobowiązania, aby na nie aplikować musiałabym się przeprowadzić na stałe do Emiratów.
Willing to relocate - czyli chcecie się przeprowadzić. Pytanie, czy firma Wam w tym pomoże? W ogłoszeniu o tym nic nie ma. Zazwyczaj, gdy pracodawca oferuje pomoc, to się tym chwali.
Rotation three weeks on and off - czyli pracujecie trzy tygodnie (jesteście cały czas na dyżurze), a później macie trzy wolnego. Czy możecie lecieć do domu? Pewnie! Ale firma Wam nie zapewnia biletów. Ogólnie opcja fajna, jak ma się rodzinę / znajomych w bazie i można u nich przenocować, i jak ma się kogoś z dostępem do tanich biletów, żeby latać do domu. 

Inne ogłoszenie do analizy:

CFA oznacza Corporate Flight Attendant. Od razu widać, że jest to ogłoszenie dużo mniej profesjonalne. Jeżeli szukają CFA, to oznaczałoby, że szukają kogoś z licencją. Na to też wskazuje typ samolotu na BBJ, nie można latać bez licencji jako główna załoga. Co wiemy tutaj?
UAE based - czyli jest to praca dla osób, które są już na miejscu. Nie ma możliwości dolatywania, ani relokacji.
Expierenced - z doświadczeniem. Czy to musi być na wymienione samoloty? Myślę, że w tym przypadku tak. Bo to są duże (relatywnie) samoloty, na których, jak już pisałam trzeba mieć licencję i szkolenie na typ.

Czy warto wysyłać CV, jak nie spełnia się wszystkich wymogów? Tutaj trzeba dobrze przemyśleć sprawę.
Ogłoszenie trzecie:

Expierenced
Based in Dubai
G7000 - typ samolotu. Nie trzeba na niego mieć licencji, dlatego, gdybym była zainteresowana, to wysłałabym CV, pomimo, że nigdy nim nie latałam.
Already residing in Dubai / NO relocating - jasno powiedziane, że tylko dla tych mieszkających na miejscu. Dlaczego? Zapewne chodzi o przepisy wizowe. Firma, która umożliwia relokację (czyt. ogłoszenie pierwsze) pomaga w wszelkich formalnościach. Tutaj, oni tylko przedłużą Wam wizę / pozwolenie na pracę.
You risk being blacklisted - i tu jest pies pogrzebany, jeżeli chodzi o moje pytanie znad zdjęcia. Wysyłanie CV, gdy nie spełnia się wszystkich kryteriów jest na porządku dziennym i sama tak robię. Trzeba jednak mieć zdrowy rozsądek.

Dajcie znać, czy podoba się Wam ten wpis.
A może macie jakieś ciekawe ogłoszenia do rozszyfrowania?

niedziela, 16 kwietnia 2023

Wymogi dla cabin crew - artykuł.

 W swoim pierwszym wpisie z serii "Zostać stewardessą?" opisałam Wam podstawowe wymagania dla osób chcących zostać cabin crew.
Ponieważ wciąż dostaję o to pytania i ponieważ ostatnio natknęłam się na ciekawy artykuł, to dziś wracam do tematu. (Fakt też, że siedzę w domu i nie latam i nie mam o czym pisać.)

Pierwszymi stewardami byli mężczyźni, później zaczęto zatrudniać młode, niezamężne kobiety.
Cały artykuł możecie przeczytać tutaj.



Wymagania dotyczące wzrostu nieznacznie różnią się dla poszczególnych linii. W moich pierwszych latałam też z niższymi osobami, możecie o tym przeczytać w mojej pierwszej książce.
Jeżeli chodzi o konieczność podnoszenia 10kg, to nie jest to wymóg ze względu na bagaż pasażerów, ale na pudła z kateringiem i sprzęt awaryjny.

Autorzy artykułu zwracają też uwagę na konieczność zachowania prawidłowego BMI. A Waszym zdaniem jest to niezbędny warunek?

A teraz przechodzimy do groomingu ( o tym więcej w mojej trzeciej książce). Co sądzicie o widocznych tatuażach? Piercingu? Ja, jako stewardessa starej daty, jestem za minimalizmem w mundurze i elegancją. Przyznaję jednak, że całkowity zakaz tatuażu jest dla mnie niezrozumiały.

Jeżeli myśleliście, że tatuaże są punktem zapalnym, to co powiecie na zakaz małżeństw i zachodzenia w ciąże? Uwierzycie, że nadal są linie lotnicze na świecie, które mają takie przepisy? W Europie takie pytania są zakazane, ale z własnego doświadczenia wiem, że i na Starym Kontynencie można się spotkać z dyskryminacją.

A Wy słyszeliście o jakiś innych dziwnych wymogach w naszym zawodzie? Podzielcie się nimi w komentarzu lub na FB/ Insta.


niedziela, 26 lutego 2023

"Zostać stewardessą?" - podsumowanie serii

Najwięcej pytań od Was dotyczy tego, czy i jak zostać stewardessą.
I nie są to konkretne pytania, na które mogę dać konkretne odpowiedzi. Tylko takie rzucone "Co zrobić, żeby zostać stewardessą?" Ciężko odpowiedzieć komuś, kogo się nawet na oczy nie widziało, ale....

Na tym blogu przez te wszystkie lata umieściłam wiele informacji dotyczących mojego zawodu. Aby ułatwić wyszukiwanie, poniżej przedstawiam zestawienie postów stricte o tej tematyce. Nie dziękujcie.

Zostać stewardessą  -cz I  podstawowe wymagania.

Zostać stewardessą - cz II  wskazówki, jakiego pracodawcę wybrać.

Zostać stewardessą - cz III obowiązki personelu pokładowego.

Zostać stewardessą - cz IV w co się ubrać na rozmowę.

Zostać stewardessą - cz V o CV. 

Zostać stewardessą - cz VI Dzień Otwarty.

Zostać stewardessą - cz VII pierwsza część odpowiedzi na Wasze pytania.

Zostać stewardessą - cz  VIII druga część odpowiedzi na Wasze pytania.

Zostać stewardessą - cz IX szkoły i kursy dla stewardess.

Zostać stewardessą - cz  X post dla panów.

Zostać stewardessą - cz XI czy bycie stewardessą to kariera?

Zostać stewardessą - cz  XII gdzie szukać pracy.

Zostać stewardessą - cz XIII kolejne pytania i odpowiedzi.

Zostać stewardessą - cz  XIV o pieniądzach.

Zostać stewardessą - cz XV Wasze pytania i odpowiedzi.

Zostać stewardessą - cz  XVI jak dostać się do prywatnego latania.

Zostać stewardessą - cz XVII o emeryturze i innych planach.

Zostać stewardessą - cz XVIII rozmowa o pracę online.

Zostać stewardessą - cz XIX zmiana pracodawcy.

Zostać stewardessą - cz  XX więcej pytań i odpowiedzi.

Zostać stewardessą - cz XXI limity, dyskryminacja.

 Jeżeli po zapoznaniu się ze wszystkimi częściami tej serii, zauważycie jakieś braki, to proszę dajcie mi znać. Chętni napiszę kolejny post (oczywiście jeżeli będę znała odpowiedź). Swoją drogą nie wierzę, że napisałam dwadzieścia jeden wpisów o tym, jak zostać stewardessą!

Do zobaczenia w chmurach (i za tydzień na blogu).

sobota, 4 czerwca 2022

W pracy - cz. I (maj 2022)

 Tych postów z serii "W pracy" mam już sporo. Jeżeli jesteście zainteresowani, to koniecznie wyszukajcie je po słowach kluczach lub po etykietach.

A dziś, post z majowej niespodziewanej rotacji. Niespodziewanej, bo dowiedziałam się o tym freelancie o 9 rano, a o 12 już mknęłam taksówką na lotnisko. To zlecenie dostałam dzięki koleżance, w tym fachu to normalne. Większość ofert pracy rozchodzi się po cichu. Mówię tu oczywiście o VIP / corporate / business aviation. W liniach lotniczych jest inaczej.

Co ciekawe, musiałam przebazować się do Lugano, a nawet dalej - do Melide. Doleciałam do Zurychu, a później czterema pociągami z kilkuminutowymi przesiadkami dojechałam do tej uroczej miejscowości. Piszę o tym tutaj, bo to jest część specyfiki tej pracy. W liniach lotniczych oczywiście nikt Was nie poprosi o taką podróż (i o zakup bilety na własny koszt - który zostanie zwrócony po kilku tygodniach). Będąc w lotnictwie prywatnym, czy chcąc do niego wejść musicie być przygotowani psychicznie i finansowo na różne wyzwania. (I fizycznie, bo tylko w Zurychu na stacji były windy i ruchome schody, na pozostałych musiałam tachać swoją walizkę z peronu na peron sama).

W drogę. Małe zakupy zrobione. Jedzenie na pokład zabieram z hotelu. Mundur "odparowany", bo w pokoju brak żelazka (i nie chcą go dać ze względów bezpieczeństwa).

Owoce na powitanie i menu. Poduszki modnie "uderzone". Okienka przesłonięte bo na zewnątrz ostre słońce.

A tak wygląda łazienka w tym samolocie. Większość prywatnych właścicieli ma swoje preferencje co do tego, co znajduje się na pokładzie i w toalecie. Jako Freelancer staram się nic nie zmieniać.

Gazety, magazyny i piwonie.

A po locie: sesja z samolotem. Przed lotem nie miałam czasu na zdjęcia, a i gorąc był straszny.

I jeszcze jedno, bo tak jak pisałam na FB, z czasów pracy w liniach komercyjnych żałuję tego, że tak mało zdjęć robiłam.
Za tydzień kolejny wpis z tej rotacji. Zapraszam!

sobota, 23 kwietnia 2022

Zostać stewardessą? - cz. XXI

 Jeżeli ktoś z Was nie zna jeszcze tej serii postów, to wpiszcie w wyszukiwarkę bloga tytuł. Tak, dziś post XXI z tej serii!

Do stworzenia tego wpisu skłoniły mnie Wasze wiadomości po moim ostatnim poście na FB.

Zacznijmy od pierwszej sprawy, która nie daje Wam spokoju: dyskryminacja ze względu na wiek. Według prawa w Unii Europejskiej nie można nie zatrudnić lub zwolnić kogoś, bo jego metryka nam nie pasuje. Dlatego też, lecąc na przykład Lufthansą często na pokładzie można spotkać doświadczoną załogę. Dopóki członek personelu pokładowego jest sprawny i zdrowy, to nie powinien zostać zwolniony. Ale czy koniecznie trzeba osobę taką zatrudnić? I co z Bliskim Wschodem? Czy Azją? Tam firmy starają się zasugerować osobom w pewnym wieku, że może lepiej znaleźć inną pracę. 😱

O limitach wiekowych poczytacie tutaj.

A linie prywatne? Tutaj nawet prawo Was nie ochroni. Firmy zazwyczaj są zarejestrowane poza Unią (ja ostatnio latałam dla firmy z Mauristiusa, która oczywiście się tam nie znajdowała), a jeżeli jest to właściciel, to on decyduje w jakim wieku chce mieć stewardessę na pokładzie. 

I druga moja przygoda z upływającego tygodnia. Dostałam pracę, a nie poleciałam? Wasze pytanie: czy mi w takim razie zapłacono. Nie. Jeżeli spotka Was kiedyś taka sytuacja, to możecie ubiegać się o zwrot kosztów (np. test PCR), ale żeby otrzymać wynagrodzenie nawet za jeden dzień, to musicie opuścić bazę. Nie dom. Musicie wylecieć z kraju. Kiedyś mi nie zapłacono, a byłam już na lotnisku! Zwrócono mi tylko za taxi. 

Czy można się wypłacać i sądzić z firmami? Można, ale szanse są na wygranie są bardzo małe, a nikt więcej do Was nie zadzwoni....

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie! 

niedziela, 13 lutego 2022

Jak napisać i wydać książkę -3.

 W pierwszej części tego postu opisałam Wam jak piszę swoje książki. W drugiej o tym jak wydać gotowy tekst.
A dziś odpowiem na jeszcze kilka pytań, które padły tutaj, na FB i na Instagramie.

Kto czytał?

Gdzie czerpać inspirację?
Ja piszę w oparciu o swoje doświadczenie, zasłyszane i przeczytane historie, obejrzane reportaże i filmiki na youtubie. Dodatkowo do niektórych rozdziałów - np. w "Z chmur do Azji" przeczytałam kilka książek o historii Singapuru.W "Lotniskowym zawrocie głowy" musiałam oprzeć się na regulacjach lotniczych, które sprawdziłam na stronach odpowiednich organów (na przykład Izby Celnej). W poszukiwaniu źródeł do mojej kolejnej książki udałam się dwa razy do lokalnej czytelni. Obecnie większość informacji można jednak znaleźć bez wychodzenia z domu.

Ile stron powinna liczyć książka?
Trudno na takie pytanie udzielić odpowiedzi. Z tego co wiem, wydawnictwa najlepiej wychodzą na druku książek 200-350 stronicowych. Raczej nikt nie wyda kilkutomowej powieści nieznanego autora. Z wyrobionym nazwiskiem można już sobie na takie opasłe tomiska pozwolić.
Wydawnictwo może poprosić Was o dopisanie kilku rozdziałów lub o skrócenie całości. Na takie poprawki możecie, nie musicie się zgodzić...

Czy nie lepiej jest wydawać własnym sumptem?
Z pewnością macie większą kontrolę nad całością. Zapewne też Wasz dochód będzie wyższy. Pytanie tylko, ile możecie na to przeznaczyć czasu i pieniędzy?

A ebook?
Niestety nie wiem, jak wygląda sprawą z takimi projektami.

Moja pierwsza książka oparta była na własnych przeżyciach, doświadczeniach i podróżach. Tutaj research nie był potrzebny, sprawdzałam w Internecie tylko poprawność nazw geograficznych, informację o muzeach itp.- bo pamięć zawodna.

Nikt nie chce wydać mojej książki!
Pamiętaj, że "Harrego Pottera" odrzuciło 12 wydawnictw!
Wysyłaj dalej.

Jak się zmotywować do pisania?
Ja lubię pisać, ale ja każdy mam braki weny i okresy zwątpienia. Przed porzuceniem projektu powstrzymuje mnie potrzeba dokończenia raz zaczętego zadania. 😂 Tak, mam problem.
Pamiętajcie też o satysfakcji, jaką zdobędziecie patrząc na swoje wydane dzieło w księgarni lub lokalnej bibliotece.

Więcej pytań?
Pisz śmiało!

niedziela, 6 lutego 2022

Uwaga: Scam!

 Ostatni tydzień stycznia spędziłam na kwarantannie. Przez pozytywny wynik (bezobjawowo) nie poleciałam do pracy. Uciekł mi fajny freelance, ale cóż można w takim przypadku zrobić? Pozostaje skupić się na pozytywnych aspektach (więcej czasu na pisanie kolejnej książki) oraz zacisnąć zęby i szukać kolejnych zleceń.
O tym jak szukać pracy możecie poczytać w tym wpisie z 2018 roku. Nie wspominam w nim jednak o bardzo popularnym zjawisku jakim jest scam.... Scam, czyli oszustwo.

Wszyscy pewnie kojarzą emaile przychodzące od nigeryjskiego księcia, który chce się podzielić swoim majątkiem. Trzeba tylko mu wpierw wpłacić jakąś drobną sumę, aby mógł uruchomić cały proces. Znane są też przekręty na wnuczka dzwoniącego do babci. Niestety, ostatnio coraz więcej jest takich prób wyłudzenia przy aplikacji do pracy.

Tradycyjna metoda wyłudzenia pieniędzy. Email wygląda na profesjonalny. Nawet jest taka firma na rynku.

 Jak ustrzec się przed oszustami?
Po pierwsze: sprawdźcie adres email, te z gmail, czy yahoo nie należą do dużych firm lotniczych. Może się zdarzyć, że prywatny właściciel ma asystentkę z adresem poczty gmail. W takim wypadku jednak w stopce nie będzie nazwy firmy i nie będzie wspomniane o koniecznym treningu przez nich przeprowadzonym. Nigdy nie spotkałam się z operatorem, który oczekiwał płatności za trening i w 100% gwarantował pracę. Swojego czasu były opłaty za szkolenie w Ryanairze, ale nikt nie zapewniał o zatrudnieniu i było to w kontrakcie.
Po drugie: sprawdźcie na oficjalnych stronach firmy, czy rekrutuje. Możecie też tam zadzwonić lub napisać i dopytać się, czy nadawca maila tam pracuje i czy wymagają płatności za szkolenie. Prywatne jety nie wymagają takich szkoleń! A linie lotnicze mają własne ogromne ośrodki treningowe, gdzie kursy odbywają się bezpłatnie.
Po trzecie: popytajcie na forach i stronach internetowych. Jeżeli więcej osób dostało taki email, to jest to scam. Przecież wszystkich nie zatrudnią.
Nigdy nie wpłacajcie pieniędzy przed upewnieniem się, że jest to w 100% sprawdzona oferta. raz wpłaconej gotówki nigdy już nie zobaczycie.

A tu inny przykład oszustwa, tym razem wymuszanie zdjęć.

 W czasie aplikacji o pracę zostaniecie poproszeni o wysłanie zdjęć. Zwyczajowo jest to zdjęcie paszportowe i całej sylwetki w stroju biznesowym. Jeżeli dostaniecie prośbę o inne fotografie, to zacznijcie się dobrze przyglądać owej firmie. Jest sporo pomyleńców, którzy podszywając się pod rekruterów będą próbowali umówić się z wami na randkę lub wymusić wysłanie dziwnych zdjęć. Słyszałam o przekrętach, gdzie kandydatki były proszone o wysłanie zgłoszenia wraz ze zdjęciem w bikini. Innym razem przeprowadzano rozmowę kwalifikacyjną zdalnie (co jest normalne w obecnych czasach), jednak w jej czasie proszono o zdjęcie ubrań, rozpuszczenie włosów i pytano o "dodatkowe usługi". 
Są różne firmy i różne wymagania.... Uważajcie tylko, żeby się nie władować w sytuację z której nie ma wyjścia.
I ostatnia wskazówka: jeżeli oferta wygląda za dobrze, to pewnie coś tu śmierdzi.

Powodzenia!

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Rozmowa o pracę: pytania, na które musisz znać odpowiedź - cz. IV.

 Dziś ostatnia część cyklu z pytaniami o rozmowę o pracę.

Czyli co chciałabyś robić za pięć / dziesięć lat? Warto powiedzieć, że wiąże się swoją przyszłość z daną firmą. Odpowiedzi typu: "Popracuję tutaj trzy lata, a następnie chcę zmienić zawód" - mogą nie spotkać się ze zrozumieniem. 

W pracy stewardessy bardzo ważne jest doświadczenie w pracy z klientem. Część linii lotniczych wręcz go wymaga. Może również paść pytanie, jakie masz cechy, które w takiej pracy się sprawdzają. Jakie są najbardziej pożądane? Empatia, umiejętność słuchania, radzenie sobie ze stresem, dyplomacja, rozwiązywanie konfliktów, praca w grupie, bycie przyjaznym / optymistycznym itp.

W liniach komercyjnych najważniejsza jest praca zespołowa. W czasie "Dnia Otwartego" jest to sprawdzane zadaniami w podgrupach. Jeżeli chodzi o pracę na prywatnym jecie, to jest to mniej istotne.

I tak doszliśmy do podsumowania.


 Wszystkie punkty powyżej są bardzo ważne, może jedynie ostatni będzie ciężko wyegzekwować przy aplikacji do linii lotniczych.
Mogę Wam powiedzieć, że z zasady rekruterzy odzywają się do osób, które przeszły do kolejnego etapu / dostały pracę. Jeżeli w ciągu dwóch tygodni nie dostaniecie maila lub telefonu, to najprawdopodobniej odpadliście.

Mam nadzieję, że te posty pomogą Wam w pozytywnym przejściu procesu rekrutacyjnego.
Koniecznie napiszcie, jeżeli macie jakieś pytania! Możecie pisać tu, na FB i na Insta!




poniedziałek, 7 czerwca 2021

Rozmowa o pracę: pytania, na które musisz znać odpowiedź - cz. III.

 Nowy miesiąc i nowy post. Nie wiem jak Wam, ale gdzie to pół roku minęło?
W każdym razie, w czerwiec wchodzimy z optymizmem i nadzieją na kolejne przygody. A dla szukających pracy i przygotowujących się do rozmów kwalifikacyjnych: część trzecia.

W tym pytaniu chodzi o to, żeby podkreślić nasze obowiązki, które pokrywają się z tymi z wymaganymi w nowej pracy. Warto wyróżnić: pracę z klientem, radzenie sobie z trudnymi sytuacjami, stresem, międzynarodowe środowisko, użycie języka angielskiego itp.

Bądźcie pozytywni! Narzekanie na poprzedniego pracodawcę nigdy nikomu na dobre nie wyszło. 

Zawsze to pytanie o wtopy.... I jak tu odpowiedzieć? Kiedyś miałam na rozmowie pytanie o konflikty w pracy. Najważniejsze to podkreślić, że to nie były konflikty - tylko nieporozumienia. To nie były wtopy, tylko lekkie niedociągnięcia, dzięki którym nauczyliśmy się wiele i staliśmy się lepszymi pracownikami.

Pamiętacie, że jeżeli mieliście przerwę w życiorysie, to musicie się z niej wytłumaczyć. Dotyczy to też przestoju Covidowego, lepiej mieć jakieś osiągnięcia z tego okresu - naukę języka, rozwinięcie nowego\naszego hobby, fitness itp.

Za tydzień ostatnia część! Koniecznie tu zaglądajcie.


poniedziałek, 31 maja 2021

Rozmowa o pracę: pytania, na które musisz znać odpowiedź - cz. II.

 Mamy kolejny poniedziałek, czas więc na kolejny odcinek "Rozmowy o pracę".

Jeżeli staracie się o pracę cabin crew, to koniecznie przygotujcie sobie odpowiedź na pytanie: "Jakie są obowiązki personelu pokładowego?" Podpowiem, że najważniejsze jest dbanie o bezpieczeństwo pasażera i lotu; serwis jest na drugim miejscu.

Każdy nowy pracodawca może zapytać Was o plany na przyszłość. Najlepiej, jeżeli będą one związane z daną firmą. Nie warto być tu zbyt szczerym i mówić, że po zdobyciu tutaj doświadczenia, chce się odejść do konkurencji.

Pamiętam, że na jednej rozmowie rekrutacyjnej do linii lotniczych miałyśmy za zadanie narysować pracę marzeń. Rekruterka dostała osiem rysunków samolotu :D. Mój był mały- prywatny jet i leciał nad Wieżą Eiffla. Czasami marzenia się spełniają.

"Dlaczego chcesz zmienić pracę?" Pamiętajcie, żeby nigdy nie mówić źle o swoim poprzednim pracodawcy!

Więcej w następnym wpisie.

poniedziałek, 24 maja 2021

Rozmowa o pracę: pytania, na które musisz znać odpowiedź - cz. I.

 Dzień dobry, wczoraj miałam właśnie rozmowę o pracę. Z powodu pandemii odbyła się ona online. I jakie pierwsze pytanie dostałam? "Opowiedz nam coś o sobie." Takie standardowe rozpoczęcie rozmowy kwalifikacyjnej.


Jaka byłaby Twoja odpowiedź? Kiedyś zadano mi takie pytanie i odpowiedziałam szczerze, że nie mam pracy, a wy rekrutujecie. 😁
Przeszłam nawet do drugiego etapu, ale nie polecam takiej szczerości. Lepiej poszukajcie przed rozmową informacji o firmie, do której się staracie. Standardową odpowiedź znajdziecie na slajdzie powyżej.

Slajdy dotyczą pozycji VIP FA, ale możecie je trochę zmienić i aplikować do linii lotniczych. Nie polecam odpowiedzi typu : "chęć podróżowania", szczególnie gdy staracie się do przewoźnika, który robi tylko krajowe połączenia / turnaroundy.

Lub inaczej: "Dlaczego mamy wybrać ciebie?". Jeżeli jesteście już doświadczonym członkiem personelu pokładowego, to odpowiedź jest prosta. Gorzej, gdy dopiero zaczynacie pracę w chmurach. Tutaj możecie podkreślić swój entuzjazm, pracowitość, doświadczenie międzynarodowe - wszelkie wymiany studenckie, programy letnie itp. Jeżeli macie jakiekolwiek dodatkowe umiejętności, to też warto je wymienić. Szczególnie liczą się szkolenia medyczne, języki obce, język migowy, kursy psychologiczne, opieka nad dziećmi itp.

"Jak myślisz jakie są plusy / minusy bycia cabin crew?" Dostosujcie swoją odpowiedź do linii lotniczych. Podróże możecie wspomnieć przy dużych międzynarodowych przewoźnikach. Na lokalnym podwórku podkreślałabym chęć pracy w młodym zespole, w lotnictwie, kontakty z ludźmi, ciekawą i niestandardową pracę, codzienne wyzwania. Z minusów: tęsknotę, różne grafiki - nocne loty itp. Tylko, żeby minusy nie przeważyły nad plusami. 😉

Kolejna część już niedługo.

sobota, 8 maja 2021

Jedzenie na pokładzie prywatnego samolotu cz.II

 Po ostatnim wpisie pojawiło się kilka pytań odnośnie jedzenia serwowanego na pokładzie prywatnego jetu. Dlatego dziś wracam do tego tematu.


Ciężko jest mi wyjaśnić osobie z zewnątrz na czym polega prawidłowo złożone zamówienie. Prawda jest taka, że często sama mam z tym problem. W wielu miejscach na świecie dostępność produktów, czy ich jakość jest bardzo ograniczona. Musimy wziąć pod uwagę także różnice kulturowe.


I tak w Stanach Zjednoczonych porcje zazwyczaj są bardzo duże i bardzo proste. Ciężko jest zdobyć bardziej wyrafinowany katering. Kilkakrotnie prosiłam o małe kanapeczki, a dostawałam trójkątne kanapki jak z supermarketu; czy też na zamówieniu widniał świeży sok, a dostawałam taki w butelce.
We Francji porcje są malutkie i bardzo ładnie podane, wręcz artystycznie. Z drugiej strony jednak pasażerowie nie najadają się (dla niektórych jest to ważne) i może zdarzyć się, że jest to przerost formy nad treścią.
W Arabii Saudyjskiej nie zamówimy wieprzowiny, a i z zamówieniem alkoholu jest duży problem.
Latając z Indii natomiast do każdego zamówienia trzeba dodać "not spicy!"
Jeżeli chodzi o Azję, to w takim Singapurze można zdobyć wszystko, ale już gdzieś w Chinach zamówienie europejskiego menu graniczy z cudem.
W Azji zawsze były super świeże soki i owoce.


Ogólnie w Europie latanie jest łatwiejsze. Katering jest ogólnodostępny, poza nielicznymi wyjątkami- jak Włochy wcześnie rano. I trzyma poziom. Przypuszczam również, że jest to kwestia mojego przyzwyczajenia do pewnych potraw i jak one mają wyglądać i smakować.

Kanapeczki serwowane jako "welcome table" lub do drinków. Na chlebie, ale też na krakersie, ogórku, serze, połówce pomidora, czy w typie szaszłyk. W Europie to standard, poza kontynentem różnie bywa. Zazwyczaj mam ich zdjęcie w telefonie i gdy zamawiam z dziwnego miejsca, to wysyłam je jako przykład o co mi chodzi.
Ogólnie, często zdarza mi się załączać zdjęcia potraw, produktów lub nawet przepis, żeby mieć pewność, że moi pasażerowie otrzymają to, o co prosili.

Koniecznie napiszcie, jeżeli macie więcej pytań!

środa, 7 kwietnia 2021

Desperacja

Co zrobić, gdy czujecie się przytłoczeni obecną sytuacją?
Gdy straciliście pracę, która Was określa?
Chociaż mówią, że praca nigdy nie powinna być dla nas sensem życia...
W moim przypadku, lotnictwo jest nie tylko zajęciem zarobkowym, ale też stylem życia - tym, co lubię. Tym, z czym się identyfikuję.
A tu cisza....

Ostatnio zwróciłam się z tym problemem do innych stewardess. Dosłownie, napisałam na forum, jak sobie inni radzą z desperacją. Ze stresem i poczuciem niedowartościowania, o które tak łatwo, gdy wysyła się setki CV, a rekruterzy nawet nie dają negatywnej odpowiedzi. (Co jest normalne, przy dużej ilości zgłoszeń, ale dla osób aplikujących jest co najmniej frustrujące.)
Okazało się, że nie tylko ja mam z tym problem. I większość z nas traci nadzieję na lepsze jutro.

A później dostałam namiar na post z 7 listopada zeszłego roku od Heidi Cole.
Niestety, nie mogę załączyć tutaj bezpośredniego linku, ale poniżej znajdziecie adres jej Instagramowego konta. Tam odszukajcie filmik z owej daty.

 https://www.instagram.com/heidicole_confidenceintheair/ 

 
W skrócie: Trzeba walczyć z desperacją i poczuciem niemocy. Trzeba skupić się na czymś innym, oderwać myśli od tego, czego zmienić nie możemy. Skupić się na małych radościach.
Dobre rzeczy zaczną do nas płynąć.
Pozytywne myśli przyciągają dobre zdarzenia.
Więcej optymizmu!
Przesyłam ciepłe myśli i nie dajmy się tej sytuacji!

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Pytania i odpowiedzi o pracy na prywatnym samolocie

 Ostatnio wiele pytań dostaję odnośnie mojej pracy na pokładzie prywatnego jetu. Mam wrażenie, że więcej osób interesuje się tym tematem. Nie wiem, czy to wina Covidu i zwolnień w lotnictwie komercyjnym, czy też zagadnienie to stało się bardziej popularne?
Ciekawostka, bo gdy ja zaczynałam latać, to nie nigdy nie słyszałam o biznesowych samolotach. A teraz dostaję pytania od osób, które nawet nigdy nie latały. Zaskakujące, jak dowiadują się oni o możliwości pracy w prywatnym lotnictwie?


Wasze pytania bardzo mnie cieszą i uważam, że zawsze warto pytać. Warto też wierzyć i próbować swoich sił wszędzie. Tutaj możecie przeczytać, jak sama szukam pracy. 


Co do mężczyzn chcących zostać stewardami na pokładzie prywatnego samolotu, to mam niestety złe wiadomości. Panów w tym zawodzie jest mniej niż pań, a w prywatnym sektorze jeszcze mniej. Z tego co wiem, to tylko kilka firm na świecie przyjmuje panów (np. NetJets).

Kolejne pytanie dotyczyło szkoleń. Szkoły dla stewardess, czy takie szkolenia to obszerny temat. Stewardessa na prywatnym jecie, nie musi mieć takiego szkolenia. Warto zainwestować w szkolenie z serwisu lub z wiedzy o winie. Nie oznacza to jednak, że po jego odbyciu otrzyma się pracę. Nie oznacza to też, że bez tego szkolenia się jej nie otrzyma. Ogólnie podnoszenie swoich kwalifikacji jest zawsze dobrą inwestycją, ale trzeba mieć na to zasoby pieniężne. Inwestycja może się nie zwrócić szybko, albo i wcale.

Kilka osób pytało, dlaczego pracodawcy nie odpowiadają na wysłane CV. Odpowiedź jest prosta, bo nie muszą. Z zasady dzwonią, czy też piszą do osób, którymi są zainteresowane. Do innych niestety nie odzywają się. Nie wiem dlaczego. Może mają za dużo zgłoszeń?

Jak wygląda rozmowa o pracę do prywatnych jetów? Różnie. Zazwyczaj jest to po prostu rozmowa. Pada wiele pytań o katering, doświadczenie zawodowe, język angielski. Tylko do jednej firmy miałam rodzaj "Dnia Otwartego" wraz z zadaniami w grupie itp. W innych przepadkach rozmowa polegała na wymienianiu doświadczeń. Oczywiście jest to możliwe tylko, gdy ma się jakieś doświadczenie.
Idąc na pierwszą rozmowę poczytałabym sporo o serwisie i o wyszukanym jedzeniu.

Czy teraz można szukać pracy w biznesowym lotnictwie? Zawsze można szukać pracy. A sytuacja na rynku? Jety mniej ucierpiały niż linie komercyjne, ale to nigdy nie był duży rynek pracy. Wysyłajcie i powodzenia!