Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2026

Air France do Ameryki Południowej i z powrotem.

W lutym ruszyłam na podbój nowego kraju, a właściwie trzech.🥰

Od początku:

Naszą wyprawę do Ameryki Południowej rozpoczęliśmy od lotu Air France do Paryża - trwał niecałe trzy godziny. Podano napoje, w tym wino, i kanapki. 

Po 3 godzinach przerwy na lotnisku Charles de Gaulle ruszyliśmy dalej. Przed nami był najdłuższy lot w moim życiu - jako pasażer, bo jako cabin crew wykonywałam dłuższe.

Czas lotu - 14:20, faktycznie było 13:50

Start mieliśmy o godzinie 23:20 - późno, ale wyszło nam to na dobre. Byliśmy tak zmęczeni całym dniem i kilkoma go poprzedzającymi, że przespaliśmy prawie całą noc. A wygodnie nie było... Lot był pełen. Lecieliśmy ekonomią.

Na siedzeniach czekały na nas koce, poduszki i słuchawki. Nie dostaliśmy kosmetyczek. 😪 Przed serwisem rozniesiono mokre chusteczki. 

Serwowano kolację. Był makaron lub ryba do wyboru i wszyscy chcieli makaron. Na szczęście siedzieliśmy blisko galley'a i dla nas jeszcze wystarczyło. Air France ma bogatą ofertę alkoholi i to jest na plus. Kolacja była ok, ale nic specjalnego.

Inny plus tych linii - mapa, kamerki, dużo filmów i bezpłatne wifi na pokładzie. Z kartą lojalnościową macie łącze szybkie, bez wolniejsze, ale nadal jest.

W czasie lotu miano podać przekąski, nie wiem, czy podano. Spaliśmy. 
Zbudziliśmy się po dziewięciu godzinach. (Ja budziłam się dwa razy i poszłam do toalety, na długich rejsach dobrze jest chodzić!)

Rano udaliśmy się na poczęstunek do galley'a. Były kanapki, słodkie cukierki, czekoladki, napoje. Można było poprosić o kawę i herbatę. Mieliśmy bardzo fajną załogę. 👍
Różnica czasu między Polską i Chile wynosi cztery godziny. Byliśmy już głodni, ale lokalnie trwała jeszcze noc. Na śniadanie trzeba było poczekać.

Przed lądowaniem podano śniadanie. Takie francuskie. 🤷‍♀️

Jak dla mnie poranny posiłek był słaby, ale my jemy duże śniadania. Linie podają posiłki według własnych standardów.😏

Dodatkowo mocno nas wytrzęsło. Pilot uprzedzał o tym jeszcze przed startem, że będzie dużo turbulencji i że na tej trasie to normalne. 

Lot Buenos Aires - Paryż
Po trzech tygodniach przyszedł czas powrotu. Wracaliśmy ze stolicy Argentyny przez Paryż do Warszawy. Ponownie na pokładzie Air France.
Pierwszy lot trwał 12:15 godzin. Ponownie start był bardzo późno w nocy.

Nocne rejsy mają swoje plusy. Niestety, nawet jeśli dobrze śpicie w samolocie, to po takiej nocce nie będziecie wypoczęci.
Chyba, że lecicie w biznesie. 😉

Lot powrotny nie różnił się niczym od lotu w tamtą stronę. Podano takie same jedzenie (zamiast ryby był kurczak do wyboru). Filmy były te same, ale jest ich na tyle dużo, że znajdziecie coś dla siebie na wiele odcinków. Na siedzeniach były koce, poduszki i słuchawki.

Załoga Air France okazała się ponownie bardzo sympatyczna. 
P.S. Zobaczcie na YouTube ich nowe safety demo. Moim zdanie jest top!

Koszt wszystkich czterech lotów to 5290pln od osoby z bagażem podręcznym.
Miejsca dostaliśmy obok siebie. Chciałam zamienić na jedno przy oknie, ale taka modyfikacja kosztuje 120pln od osoby. 🫣 A to uważam za przesadę.
Na wszystkich odcinkach mieliśmy środek i przejście. Trudno.

Zapraszam już w środę na pierwszy wpis z Chile!

niedziela, 26 października 2025

LOTem do Seulu i z powrotem.

Przyszedł październik a z nim moje urodziny! Od kilku lat staram się świętować ten dzień podróżując. Ze względu na moją pracę (i inne czynniki - np. Covid albo późniejsze / wcześniejsze wyjazdy), nie zawsze się to udaje. 
I tak odwiedziłam : Madryt i Toledo (wyjazd około urodzinowy).
                                Paryż
                                Istambuł
                                Kazimierz Dolny (bo po Polsce też lubimy jeździć).
W tym roku mój wybór padł na Seul (i Busan) w Korei Południowej. O powodach takiej decyzji i całej wyprawie przeczytacie w kolejnych wpisach - będą ukazywać się dwa razy w tygodniu. 
Dziś skupiam się na samym przelocie.   

Bilety zakupiłam z LOTem.  Zależało nam na tym, żeby był to lot bezpośredni. Bilet w dwie strony kosztował 3700pln (tylko z bagażem podręcznym). Można dostać oczywiście taniej bilet, jeżeli zarezerwujecie go z dużym wyprzedzeniem lub weźmiecie lot z przesiadkami, albo poza sezonem.                   

W obie strony lecieliśmy Dreamlinerem. To wygodny samolot na tak długie trasy. Lot do Seulu trwał dziesięć godzin i czterdzieści minut; powrót dwanaście godzin i trzydzieści minut. Skąd tak duże różnice? Bardzo wiele zależy od wiatru.

Lecieliśmy w klasie ekonomicznej. (O moim locie w klasie biznes z LOTem możecie przeczytać tutaj.) Było wygodnie, bo mieliśmy miejsce obok wolne, a w locie powrotnym mieliśmy po całym rzędzie wolnym. Czasem wygra się los na lotniczej loterii. 😁

Czy wiecie, że możecie wylicytować przeniesienie do klasy biznes? Wiele linii lotniczych ma obecnie taką opcję. Podaje się sumę (ale jest też ustalona suma minimalna), którą chce się dopłacić za możliwość podróżowania w większym komforcie. Na ten lot minimum, żeby wejść do aukcji, wynosiło 3300pln od osoby od lotu. Czyli za lot w biznes klasie musiałabym zapłacić 7000pln - tak jak pisałam, jest to licytacja, wygrywa najlepsza oferta. To nie jest wygórowana cena, ale nadal, jest ona wyższa od budżetowego przelotu.

LOT ma sporo fajnych filmów i programów telewizyjnych. 

Jak pisałam, lecieliśmy w klasie ekonomicznej, ale mieliśmy dodatkowe miejsca dla siebie, więc nie było tragedii. Na fotelach czekały na nas koce i poduszki. 
Jeśli planujecie lot z małym bagażem, to możecie pominąć pakowanie zagłówka. Z drugiej strony, taką poduszkę można ubrać na szyję i nie wlicza się ona do bagażu podręcznego. 😉

Serwis rozpoczął się od mokrych chusteczek i baru. Dostaliśmy orzeszki i napój. Było też wino i piwo. Mocne alkohole w ekonomii są dodatkowo płatne.
(Oglądam "Dark Shadows" - idealny jesienny film.)
Zaraz po barze podano obiad (startowaliśmy o 12). Wybrałam wieprzowinę, był jeszcze kurczak. Fajne jest to, że loty miały koreański smak. Podano sałatkę z kimchi.

W czasie rejsu załoga kilkakrotnie przechodziła z wodą (polecam mieć własną butelkę i udać się do galley'a w celu jej napełnienia) - na długich rejsach trzeba dużo pić! Dodatkowo w galley'u można było się częstować napojami, poprosić o kawę / herbatę, wziąć dodatkowe orzeszki, wafelek i zalać sobie kubek ramenu!
(Korea ma drugie na świecie, po Wietnamie, spożycie tych makaronów na osobę.) 

Przed lądowaniem podano drugi gorący posiłek. Kimchi z ryżem i tofu, tym razem nie było wyboru.

Bardzo przyjemny lot do Seulu miałam. Załoga była też super miła. 
Lądowanie na lotnisku Icheon było o godzinie 6:25 rano. Między Polska a Koreą jest 7 godzin różnicy!

Lot powrotny startował o 11:40. 
Serwis wyglądał tak samo. Bar, obiad (tym razem wzięłam koreańskie bulgogi) oraz drugi gorący posiłek.

Taki kubełek możecie dostać w galley'u (bezpłatnie). Ciekawostka, o której nie wszyscy wiedzą, katering na loty powrotne jest w większości miejscowy. Oznacza to, że gdy lecimy z Korei, duża część jedzenia (wyłączając napoje, słodycze itp. - rzeczy, które się nie psują) będzie od lokalnego dostawcy. To samo dotyczy innych lotów. Np.wracając z Nowego Jorku dostaniem jedzenie załadowane na pokład w Nowym Jorku. 
Drugi gorący posiłek, tym razem wołowina z makaronem i ryżem.

Ten lot trochę bardziej mi się dłużył, mniej spałam. Obejrzałam sporo filmów (znowu głównie jesienne klasyki np. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" - ale się popłakałam), dużo zjadłam, trochę pogapiłam się w okno. W Warszawie lądowaliśmy o 17:45. 

 


A tutaj macie nowe safety demo LOTu nakręcone w Muzeum Narodowym.

Już się cieszę, na kolejne loty. Tylko kiedy i gdzie? 🤔


środa, 27 sierpnia 2025

Air France

Wracając z lipcowej rotacji odbyłam dwa loty z liniami Air France. Pierwszy z Nicei (bosze, jak byliście na tym lotnisku, to wiecie) do Paryża. I drugi z Paryża do Warszawy. 

Z Air France miałam przyjemność lecieć już kilkakrotnie, ale jakoś nigdy nie trafili na mój blog. 
(Nie licząc wpisu o mundurach - bo moim zdaniem mają najładniejsze mundury w branży.) 

Pierwszy lot godzina dwadzieścia, opóźniony trzydzieści minut. W sezonie każdy lot z Nicei jest opóźniony.  Poczęstowano nas słodkim ciastkiem (magdalenką, która niestety okazała się migdałowa) oraz napojem do wyboru.

Panie na pokładzie były przyjazne, lot krótki, nic specjalnego nie mogę zakomunikować.

Trzeba przyznać, że mają nowy sprzęt.


Na karcie pojawiają się pasażerowie różnych ras, co nadal jest rzadkością.


I jeszcze to, z czym wielokrotnie przyszło mi walczyć w komercyjnych liniach, spanie na podłodze. Dlaczego nie można tego robić? Bo maski z tlenem tam nie sięgają! 
I jeszcze jedna nowość (może nie taka całkiem nowość, ale też nieczęsto to widuję na kartach bezpieczeństwa), jak wpadnie Wam telefon w fotel, to wzywajcie obsługę.

Niestety przez opóźnienie nie miałam dużo czasu na zwiedzanie lotniska Charles de Gaulle. Ten port lotniczy bardzo mi się podoba, ale potrzeba na przesiadkę tutaj sporo czasu. Ja miałam szczęście, bo mój drugi rejs startował z tego samego terminalu. W innym przypadku, polecam Wam rezerwowanie łączonych lotów z godzinnym zapasem. 

 Drugi lot był odrobinę dłuższy, trwał około dwóch godzin. Dostaliśmy kanapkę i napój do wyboru.

Taka ciekawostka: w wielu samolotach nie ma 13go rzędu. 
(Inne podobne ciekawostki znajdziecie w mojej książce "Lotniskowy zawrót głowy".)

Same linie lotnicze Air France są flagowym przewoźnikiem (czyli narodowym, tak jak u nas LOT) Francji. Na rynku istnieją od 1933 roku. Obok British Airways mieli w swojej flocie legendarny samolot Concorde. (Polecam Wam wpis o Muzeum w Le Bourget.)

Z niecierpliwością czekam na loty z nowymi liniami lotniczymi!


środa, 11 czerwca 2025

Turkish Airlines WAW - IST & IST - DPS

Od dzisiaj, przez kolejne kilka tygodni,  wpisy będę ukazywać się dwa razy w tygodniu. W środy i niedziele. ☺️ ZAPRASZAM!

Będą one wszystkie dotyczyć mojej majowo- czerwcowej wakacyjnej podróży.😉

Zaczynamy azjatycką przygodę od lotu z Warszawy do Istambułu z Turkish Airlines!

Lecieliśmy Airbusem 321. Miejscem miałam koło stewardesy odpowiedzialnej za wyjście ewakuacyjne przez okno.

Mieliśmy wygodne siedzenia. Przed startem rozdali słuchawki i poplanowałam, co będę oglądać na następnym odcinku. Turkish ma mniejszy wybór niż Emirates, ale było sporo filmów, których nie wiedziałam. (Mniejszy wybór- na trasach europejskich. )

I na tak krótkim locie była serwowany gorący posiłek i alkohol. A jak już zaczęli podawać podgrzane bułeczki... no, no. Nie pamiętam klasy ekonomicznej z takimi luksusami.

Na lotnisku w Istambule mieliśmy trzy godziny. Uzupełniliśmy butelki z wodą ( chociaż trochę nam zeszło na znalezienie kraników) i rozruszaliśmy kości. Pamiętajcie, żeby na długich trasach wstawać, chodzić, ruszać nogami. (Więcej wskazówek znajdziecie w mojej książce "Lotniskowy zawrót głowy".)

Po tranzycie ruszyliśmy dalej - na Bali.

12 godzin spędziliśmy na pokładzie Airbusa 350.

Chyba pierwszy raz widziałam takie wyświetlacze.
Mieliśmy miejsce koło siebie (jedne z ostatnich).
Przed wylotem próbowałam nas odprawić, ale system odmawiał współpracy. Na szczęście przy check-in pracownik znalazł dla nas jeszcze dwa wolne fotele (z tym jeden przy oknie).

Na fotelach czekały na nas: koc, poduszka, słuchawki i kosmetyczka! Znowu, nie pamiętam kiedy ostatnio w ekonomii dostałam kosmetyczkę na noc.



Kolory były losowo przyznawane. Ja dostałam zestaw czerwony, mój partner pomarańczowy, widziałam jeszcze zielone.
A na zdjęciu macie ich zawartość. 
Ponieważ był to nocny rejs, to najbardziej zależało mi na śnie.
Na kolację się nie zbudziłam. Wzięłam tylko małą butelkę wody przed zaśnięciem. Nie wiem, czy w ciągu lotu były jakieś przekąski w bufecie (na bardzo długich rejsach często dodatkowe rzeczy są wyłożone dla pasażerów). Zbudziliśmy się na śniadanie.

Nawet wręczano wydrukowane menu.


Ja wybrałam wersję na słodko i była za słodka. 
Mój partner jajka - i to był lepszy wybór.

Z plusów tego rejsu: kamery (można podglądać na żywo lot), kosmetyczka, jedzenie i system rozrywki. (Na tym rejsie było dużo więcej filmów niż na naszym pierwszym odcinku.)
Z minusów: załoga mało szczęśliwa (oprócz jednego bardzo sympatycznego stewarda) i zbyt wiele ogłoszeń mają, które przeszkadzają w oglądaniu filmów.🙄

I ciekawostka: Turkish Airlines od teraz nakłada grzywny na pasażerów, którzy wstali przed wyłączeniem sygnalizacji "zapiąć pasy".
Podobno trzeba zapłacić 70euro!

Za trzy dni przedstawię Wam nową linię lotniczą. 

niedziela, 8 czerwca 2025

Maj '25 w pracy

 To będzie krótki wpis, bo w maju, mało się działo.🤷‍♀️
(Przynajmniej w kwestii lotniczej, bo w innych to aż za dużo.)

O bardzo dziwnym zleceniu poczytacie tutaj.

Spakowana w torbę na ramię (chyba pierwszy raz w życiu, tak mało ze sobą miałam) w drugim tygodniu maja ruszyłam pociągiem do Wrocławia.

Dawno nie byłam we Wrocławiu i na tym lotnisku (a kiedyś byłam w tym mieście zbazowana). Ładnie tam mają.

Przejechałam taksówką na terminal VIP, który okazał się zamknięty i autobusem na główny terminal.

Z boku jest wejście dla VIP. Musiałam przebierać się w toalecie w głównym terminalu, bo do saloniku VIP nie chcieli mnie wpuścić. Po odczekaniu swojego w  końcu mnie posadzono w poczekalni. Kawy się nie napiłam, bo musiałabym zapłacić za "all inclusive". Nie ma opcji wykupienia tylko kawy. Ogólnie, przykro mi to stwierdzić, ale serwis bardzo słaby tam mają. Obsługa nie była specjalnie miła (co do ich groomingu też można by mieć zastrzeżenia), mną niezainteresowana, wtyczek brak, nawet wody nie podają. Wolałabym siedzieć w głównym gmachu, ale taka praca.

Odsiedziałam dwie godziny, omówiłam lot z kapitanem, przywitałam pasażerów i udałam się z nimi na pokład.

W kieszeni siedzenia znalazłam takie cuda. Pierwszy raz w życiu widziałam na pokładzie prywatnego jetu informację o niebezpiecznych materiałach.

Samolot był miniaturowy. Podałam puszkę Fanty, wypiłam puszkę Coli i już lądowaliśmy. Na szczęście, bo nie wiem, co bym tam dłużej robiła.

Swojego czasu, często tu bywałam. (Zapraszam na wpis o Zeppelinach.)

Taksówką udałam się do hotelu, zjadłam co mieli w lobby (był to Ibis, więc nie mieli restauracji), pogapiłam się w telefon i poszłam spać.
I jeszcze poczytała książkę, bo w maju dużo czytałam. 😉

Na drugi dzień po śniadaniu (17 euro - gdyby ktoś pytał, ale innej opcji nie było) ruszyłam na lokalne lotnisko. Poczekałam godzinę - zjawili się piloci. Poczekałam kolejne półtorej - zjawili się pasażerowie.

I udaliśmy się do Belgradu. 

Co widziałam w Belgradzie? Po odprowadzeniu pasażerów na ich taksówkę, miałam dwie godziny do mojego lotu do domu. Przebrałam się w toalecie i zjadłam batonik zabrany jeszcze z domu.
Szybki skok LOTem i byłam w domu. No prawie, bo jeszcze musiałam poczekać na pociąg podmiejski, którym dojeżdżam do domu.

Później miałam zapalenie ucha i kolejną pauzę w pracy.🙈 Ogólnie do końca maja sporo spraw zdrowotnych się nazbierało.
Trzymajcie kciuki, żeby kolejne miesiące były już zdrowsze.

 P.S. Dalej będzie tu bardzo podróżniczo. 🤩 Przez kolejne tygodnie wpisy pojawiać się będą dwa razy w tygodniu! Zapraszam w środy i niedziele. 


środa, 11 grudnia 2024

Lao Airlines

 W czasie listopadowej wyprawy do Azji udało mi się poznać dwie nowe linie lotnicze. Oman Air i narodowego przewoźnika Laosu. 

Lao Airlines powstały w 1976 roku. Mają jedenaście samolotów i obsługują osiemnaście tras, w tym kilka międzynarodowych.

Po trzech dniach na północy kraju przyszedł czas na przelot na południe.
Aby dotrzeć do Pakse musieliśmy wpierw udać się ponownie do stolicy. Lotów bezpośrednich nie ma, a autobus zająłby nam czternaście godzin.

Pierwszy odcinek - 45min pokonaliśmy ATRem. Przy wchodzeniu na pokład dostaje się małą butelkę wody.
Zawsze fotografuję te karty (ale nie zabieram).
Lot był bardzo spokojny i szybko minął. Później mieliśmy trzy godziny na lotnisku w Vientian

Z plecakiem (bo za bagaż chcieli ponad 800pln, a sam bilet kosztował 600pln) i uśmiechem od ucha do ucha. 

Odczekaliśmy swoje i ruszyliśmy tym razem Airbusem 320 dalej do Pakse.

Na godzinnym locie podano takie przekąski - jestem w szoku!
Samolot miał już najlepsze lata za sobą, ale sprawnie zabrał nas na południe.

I mają bardzo ładne mundury. 
Z ciekawostek: mnisi mają pierwszeństwo wejścia na pokład i siadają wszyscy razem z przodu samolotu. (W autobusach jest podobnie.)

Super linie. Polecam.


środa, 27 listopada 2024

Oman Air

 I w końcu przyszedł czas na wpisy z listopada. A tutaj się działo! Zaczęłam od kilku dni w pracy na dyżurze, a następnie, po pięciu dniach spędzonych w domu, wybrałam się do Laosu!

Kolejne kilka postów będzie dotyczyło tej wyprawy. Zapraszam do śledzenia na blogu- co trzy dni. (A na Instagramie znajdziecie wszystkie zapisane relacje w dwóch częściach w moim profilu. Rolki będę montować stopniowo, w momencie publikowania wpisu tutaj.)

Dziś mam dla Was nową linię lotniczą! I to jak ekscytującą! 😊

Oman Air powstało w 1993 roku. Mają 34 samoloty i latają do 44 destynacji.

W Omanie byłam kilka lat temu i zakochałam się w tym państwie Półwyspu Arabskiego. Nigdy jednak nie leciałam z ich narodowym przewoźnikiem. Poprzednim razem dolecieliśmy do Dubaju i autobusem przejechaliśmy do Maskatu. Tym razem niestety mieliśmy tylko dwie godziny przesiadki w stolicy.

Od początku: pierwszy lot zabrał nas z Paryża do Maskatu. Był to rejs nocny. Dostaliśmy poduszki i koce. Siedzenia były bardzo wygodne i jak na ekonomię było sporo miejsca. Niestety nie mogliśmy się odprawić online i wybrać siedzeń, ale i tak dostaliśmy dwa obok siebie.
Podano kolację: do wyboru kurczak z ryżem lub wegetariański makaron. Obydwa dania bardzo smaczne.

Oman Air serwuje alkohol na pokładzie. Piszę o tym, bo nie wszystkie linie Bliskiego Wschodu mają promile w swojej ofercie. 

Dostaliśmy po małej butelce wina i poszliśmy spać.

Przed lądowaniem podali jeszcze czekoladowe muffinki i gorące napoje.

System rozrywki jest całkiem porządny. Mają sporo filmów. Obejrzałam sobie tego dnia dwa nowe (może nie najnowsze na rynku, ale z tego roku).

Drugi lot mieliśmy o 9 rano z Maskatu. Co dziwne, podano to samo co na kolację.🤔 Liczyliśmy na śniadanie o tej godzinie, ale ostatecznie zjedliśmy wegetariański makaron (z sokiem, nie winem🤣). Niestety nie podano nic przed lądowaniem, a bardzo chciało się nam kawy. Mam wrażenie, że trochę niekonsekwentnie podeszli do serwisu, bo loty były podobnej długości.

Z innej strony: ają fajne safety video - do obejrzenia na youtubie.

Mundury też mają ładne.

Załoga na pierwszym locie była super sympatyczna. Na drugim już mniej. 🤷‍♀️ Na drugim rejsie szefową była Czeszka. Reszta załogi wydaje mi się, że była azjatycko- arabska. Pamiętam ze swoich czasów w liniach na Bliskim Wschodzie, że panowie nie mogli mieć zarostu na twarzy. Czasy się zmieniają 👍, na pokładzie wszyscy stewardzi mieli wąsy. 

Bardzo fajne loty mi się trafiły, no i nowy przewoźnikiem dodany do listy!


niedziela, 21 maja 2023

LOT do Chicago (w klasie biznes)

 Kiedy firma, która uparcie wysyłała mnie do Bazylei, zapytała, czy polecę do Chicago z chęcią się zgodziłam. Dawno już nie byłam w USA. Dawno już nigdzie nie byłam. 😄

Na drugi dzień wysłali mi bilet i coś mi się w cenie nie zgadzało, jak na ekonomię było to stanowczo za dużo. Tak, kupili mi biznes. 

W południe zazwyczaj nie piję... ale do zdjęcia szampan lepiej wygląda 😄.

Bilet w klasie biznes upoważnia nie tylko do wygodniejszej podróży, ale też daje opcję szybszego przejścia (Fast Track) oraz wstęp do saloniku VIP. 

Moja miejscówka na 10 godzin. Fotel rozkłada się całkiem na płasko.
Jest dużo miejsca na nogi. Są lepsze słuchawki, kapcie i większy ekran. Z minusów - ekran jest daleko 🤣, a ja nie wzięłam okularów. 

Menu na lot.

Jest też oddzielna karta win. Ja się pokusiłam o spróbowanie wina Solaris i całkiem, całkiem.

Była też taka ekologiczna kosmetyczka, oczywiście zabrana do domu.

Krewetki. Jak dla mnie 10/10. 
Fotel, jedzenie i załoga dla mnie zdecydowanie super. Co do serwisu, to ciężko mi powiedzieć, mam pewne zastrzeżenia. Porównanie mam tylko z Emirates i z tym, co sama robię na pokładzie, więc skala inna. Ja bym dodała serwetki, solniczkę i nie podała precelków w plastikowym opakowaniu. 🤷‍♀️
Na przykład tutaj - porposiłam o czarną kawę, ale mogli położyć filiżankę na papierowej serwetce i dać czekoladkę. 
Pilot obok kontroluje ekran.

Deser po obiedzie natomiast bez zarzutu.

Posiłek przed lądowaniem również bardzo fajny.

Tylko po takich luksusach muszę znaleźć pracę, w której zawsze będę już tak podróżować. 😉