niedziela, 1 lutego 2026

"Dziennik Stewardesy"

Jeżeli czekacie na wpis: "Styczeń '26 - w pracy", to donoszę, że nie miałam ani jednego zlecenia. 😪 (Chociaż raz wieczorem się pakowałam. Lot odwołano rano.)

Mam za to dla Was kolejny wpis literacki. 😊

Jakiś już czas temu zobaczyłam reklamę tych książek (bo są trzy części, ale dzisiaj prezentuję Wam pierwszą) na Facebooku. 
Zapytałam na swojej stronie na FB (nazywa się tak, jak ten blog), czy ktoś czytał. Ponieważ nikt się nie zgłosił, to postanowiłam sama sprawdzić z czym mamy tu do czynienia.

Książkę znalazłam w promocyjnej cenie na portalu sprzedażowym.
Okładka mało mi się podoba. 
Z tego co czytałam, jest to wydanie autorskie. Oznacza to, że Marika opublikowała książkę na własny koszt. Jest ona drukowana oszczędnie, ale całkiem porządnie.

Jak przy każdym wpisie recenzenckim, tak i tutaj chcę podkreślić, że zawarte tutaj opinie są subiektywne i tylko i wyłącznie moje. 😁

Spis treść, czyli będzie dużo się działo. Widać też, że jest trochę historii z pieprzykiem. Nie wiem, czy wszystkie historie są prawdziwe....


Autorka pięć lat latała w Emirates. Kilka razy poleca swojego Instagrama, gdzie można znaleźć zdjęcia jednoznacznie wskazujące na linię.
Można też znaleźć dużo innych zdjęć o charakterze.... no trochę kontrowersyjnym (jak dla mnie). Wiadomo, co najlepiej się sprzedaje, a dziewczyna jest zgrabna.


Ach te początki.


Jak przejść rozmowę o pracę, znajdziecie tutaj sporo wskazówek. W książce jest wyjątkowo dużo informacji i jest to zdecydowanie na jej plus.


Niestety, mam wrażenie, że kilka razy tłumaczenie zawiodło. Nie wydaje mi się, żeby wymagano zdjęcia w kostiumie kąpielowym, a w "kostiumie" (czyli marynarce i spódnicy). Chyba, że był jakiś dziwny moment w historii tych linii, że kazali wysyłać inne zdjęcia. (?)
Później też Marika pisze, że idzie na plażę, więc ubiera kąpielówki. Przypuszczam, że tłumacz się ponownie pomylił i tym razem ubierała kostium kąpielowy.


Muszę dopytać koleżanek, które latały w Emirates o badania u ginekologa. O tym nigdy nie słyszałam.


To też mnie zdziwiło. Londyn jako turnaround? To jest długi lot. 😕
W książce znajdziecie wytłumaczenie wielu lotniczych terminów. Zdecydowanie jest to pozycja dla tych, którzy chcą latać na Bliskim Wschodzie i nie mają jeszcze wiedzy lotniczej.
I dla tych, co szukają plotek i skandali. W innym fragmencie autorka przyznaje się (między wierszami) do seksu w kokpicie.

Ogólnie bardzo dużo jest tu seksu. Nie wiem, czy to już to pokolenie? Książka była pisana dziesięć lat po mojej. Tu miejsce na autoreklamę - "Etat w chmurach" - gorąco polecam.
W moich liniach nie pamiętam, żebyśmy tylko o tym rozmawiali i tylko szukali z kim się przespać. Oczywiście były romanse między załogowe, ale nie na taką skalę.

Kolejne zaskoczenie - nam nie dawano listy pytań, na które trzeba odpowiedzieć w czasie briefingu. Wszystko trzeba było mieć wykute na pamięć. Cały manual. 😆

Znajdziecie w tym dzienniku sporo zabawnych (i mniej) historii z pasażerami i załogą. Część z nich jest bardzo specyficzna, trzeba polatać z danymi narodowościami, żeby je zrozumieć.

Mogłabym jeszcze wiele fragmentów tutaj dodać, ale wolę pozostawić Wam pewien niedosyt.
Zachęcam do lektury. Dla mnie książka na "tak", ale z przymrużeniem oka na pewne fragmenty.

(Tylko pamiętajcie proszę, że ja do tamtej strony świata i tamtych linii mam sentyment.)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz