niedziela, 26 lipca 2026

Turku Finlandia

Lipcowa rotacja obfitowała w wiele krótkich lotów. I mówię tu, o wielu krótkich lotach każdego dnia. Lądowaliśmy w Nicei, Katowicach, Warszawie.... ale zawsze późno i na szybki odpoczynek. 
Udało mi się jednak zwiedzić jedno nowe miejsce! Miasto Turku w Finlandii.

Główny deptak miasta.

Turku liczy sobie 197 tys. mieszkańców, ale w ten chłodny wieczór nie było ich widać. W okolicy odbywa się wielki festiwal rockowy, a główną atrakcją jest zamek. Zamek ów widzieliśmy z samochodu.

Po zakwaterowaniu się w lokalnym hotelu, razem z pilotami wyszłam na spacer. Pogoda była raczej średnia, ale po długich godzinach spędzonych w samolocie, warto rozprostować nogi.


Ładna rzeka - Aurajoki.
Wzdłuż jej brzegów toczy się nocne życie. 

Obsługa handlingowa naszego samolotu na lokalnym lotnisku ostrzegała nas przed cenami. Poradziła nam, żebyśmy sobie w supermarkecie kupili jedzenie, a nie szli do restauracji nad rzekę.

Sztuka. Kaczki przed Muzeum Sztuki Współczesnej.


Muzeum Sztuki Współczesnej. Dwie z moich ulubionych sztukaterii (?).


Rodzaj kolażu naklejony na ścianę muzeum.

Jedzenie miałam z pokładu i z walizki. Wiedziałam, że będę w Finlandii, a cała Skandynawia do tanich nie należy. Do supermarketu poszłyśmy (z pilotką, bo pilot wrócił do hotelu), aby zobaczyć, co ciekawego mają. 

A tu taka niespodzianka! Kupiłam ciastka muminkowe, naszywkę zostawiłam.

P.S. Koleżanka powiedziała mi, że te ciastka można dostać w Polsce w Lidlu. 😂

Bardzo przyjemny pobyt. Miasto nie powala, ale to była miła odskocznia od krótkich noclegów. Pospacerowałam, wypoczęłam i zaznaczyłam sobie nowe miejsce na mapie. 💖

To gdzie teraz zabierzesz mnie praco? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz