niedziela, 31 maja 2026

Maj '26 - w pracy.

Siedziałam sobie w domu pochłonięta zbliżającym się remontem i zajęta pracami ogrodowymi, gdy dostałam zapytanie, czy jestem wolna. Oczywiście, że tak!
A gdy jeszcze okazało się, że mam lecieć do Poznania (gdzie studiowałam), to już mój entuzjazm sięgnął zenitu. Tylko, w prywatnym lotnictwie jest tak, że nie należy przywiązywać się do planów....
Zamiast do Poznania w piątek, udałam się do Larnaki w czwartek. Płacą mi od dnia, nie mogłam się smucić tym faktem, ale ...

Z Warszawy jest jeden dziennie bezpośrednio rejs na Cypr. LOTem. 
Po wylądowaniu musiałam poszukać na lotnisku specjalnej wody na pokład (nie było) i udałam się do hotelu. Tam spotkałam moją nową załogę (pierwszy raz w życiu ich widziałam), ale okazali się bardzo sympatyczni. 
Zostawiłam bagaż, przebrałam się i w drogę! Spacerem nad morzem.

I takie słodkie koty tam mają.

Larnace kilka lat temu często bywałam. Miasto od tego czasu się rozrosło, a nasz hotel znajdował się niedaleko lotniska. Na drugi dzień chciałam podejść do centrum, ale pilot poprosił mnie, żebym raczej kręciła się po okolicy, bo możemy dostać "last minute" lot.
To się kręciłam po plaży i po nadmorskiej promenadzie. 

I parę godzin później, zgodnie z przewidywaniami pilota, lecieliśmy już do... Poznania!

Wygodnie, lot na pusto.
Niestety, miałam tylko krótką noc w Polsce. Kolejnego dnia rano ruszyliśmy dalej, już z pasażerami.
O tym samolocie możecie poczytać tutaj.
 Dolecieliśmy do Antalyi, gdzie spędziliśmy prawie 24 godziny.

Po locie udałam się nad basen. Na drugi dzień byłam już tam z FO.
I tak sobie odpoczywamy z pilotem, gdy wpada wiadomość.... jak najszybciej na dole! Jak ja lubię takie zmiany. 😉 Ustaliliśmy, że potrzebujemy 30 min do wyjścia.
 
Po pół godzinie: wykąpana, umalowana, uczesana, spakowana, gotowa! Tak, mam w tym wprawę.
(Możecie o tym poczytać w "Opowieściach pokładowych".)

Wpadł nam lot do Paryża i powrót do Turcji. Bardzo fajnie zachowała się firma, bo ogarnęła mi na lot jedzenie dla pasażera. Ciężko byłoby mi zbierać się na tak szybkie wyjście z hotelu i jeszcze załatwiać katering.

Wylądowaliśmy po północy w tym samym hotelu, ponownie w Antalyi. Szkoda, że nie udało mi się zwiedzić miasta, ale kolejnego dnia, już piątego, po śniadaniu wychodziliśmy na kolejny lot.
Tym razem krótki skok do Ankary i dalej już z pasażerką do Nicei. 

W Nicei pożegnałam się z tym samolotem i załogą. 

Znowu krótka noc w hotelu przy lotnisku. Rano śniadanie i powrót do domu LOTem. 
Jedno mogę powiedzieć, już dawno mi tak szybko rotacja w pracy zleciała! 😀 Przy tak intensywnym lataniu i zmianach, nie było czasu na nudy.

I co dalej? Teraz czekamy na to, co przyniesie nam czerwiec. 



niedziela, 24 maja 2026

"For the Love of Flight" - dokument

I jeszcze jeden ciekawy film dokumentalny, który znajdziecie na YouTube. (I na chwilę żegnam się z tą serią. Ale pewnie jeszcze do niej kiedyś wrócę.)

 

Przede wszystkim jest bardzo estetyczny. Świetne ujęcia z nieba i z ziemi. Zobaczycie część Stanów, której pewnie przeciętny turysta nie ogląda. 
Dodatkowo opowiada o pracy pilota małego samolotu - a o tym nie znalazłam innego dokumentu. Znajdziecie w nim rozmowy z pilotami, którzy podzielą się z Wami swoją pracą/pasją/ hobby. 
Poznacie inne lotnictwo, takie trochę "wiejskie". 😉 Małe lotniska, całe społeczności, które łączy ta pasja. Miałam przyjemność lądować w takich miejscach kilkakrotnie. Mogę Wam powiedzieć, że jest to zupełnie inne przyjęcie, niż w dużych międzynarodowych portach. Widać, że ludzie tam są zakochani, w tym co robią.

Bardzo ciekawe doświadczenie i zdecydowanie nie jest to lotnictwo, o którym wszyscy myślimy i które wszyscy znamy.
Polecam zainteresowanym tematem. (Dobre też do przećwiczenia angielskiego słownictwa.)

P.S. A wszystkich przyszłych cabin crew zachęcam do zakupu mojego Ebooka!

Za tydzień zapraszam na podsumowanie miesiąca maja '26  - w pracy! 

niedziela, 17 maja 2026

"Living in the Age of Airplanes"- dokument

Dziś wracam do Was z drugim (tutaj znajdziecie pierwszy),  przepięknym dokumentem. Ujęcia, montaż, komentarz (Harrison Ford). Wszystko tu zachwyca.

Do zobaczenia na YouTube.

Koniecznie zobaczcie, żeby docenić wszystko to, co daje nam dziś lotnictwo! (I dla samych efektów audiowizualnych.)


niedziela, 10 maja 2026

"Fly With Me" - dokument

Po tylu wpisach podróżniczych (i Ebookowych), co powiecie na serię wpisów o filmach dokumentalnych o stewardessach?
Przypominam, że były już wpisy o reklamach i piosenkach.

Zacznijmy od "Fly With Me", dokumencie, który możecie znaleźć na kanale YouTube w odcinkach. 

Wspomniana jest w nim historia pierwszej stewardessy - Ellen Church, pierwsze loty pasażerskie i samoloty. 
Ciekawostka: przy pierwszych rejsach nie można było wykupić ubezpieczenia na życie. Towarzystwa ubezpieczeniowe nie wierzyły, że latanie jest bezpieczne.

Dalej jest jeszcze lepiej. Pokazane są realia zawodu w latach 50 tych. A wspominają stewardessy z amerykańskich linii lotniczych, które faktycznie to przeżyły.
"Stewardesses were glamorous, they were beautiful, they were poised. It just looked like the world was theirs and I wanted that life."

Znalazłam informację o tym filmie na profilu na Instagramie. Przepraszam autorkę, ale nie pamiętam Twojego imienia.😔

Panie wspominają również o seksizmie, o tym, że wymagano, aby obsługa pokładowa była młoda, piękna i niezamężna. 
(Podobne relacje, ale dużo bardziej ubarwione możecie przeczytać w "Coffee, Tea or Me?")

Mnie ten dokument bardzo przypadł do gustu. Lubię takie wspominki. Pierwsze loty, szkolenia, te przygody! 😊 W programie wykorzystano wiele zdjęć i filmów z epoki. Zdecydowanie warto go zobaczyć.
 


niedziela, 3 maja 2026

Kwiecień '26 - w pracy

 Cóż to był za miesiąc! Pełen niespodziewanych zwrotów akcji. Na samym początku miesiąca zadzwoniła do mnie koleżanka, że jej koleżanki znajoma kogoś szuka. I tak, tak to się odbywa. Znajomości, znajomości...
Dziewczyna musiała wrócić do domu i szukała freelancerki na swoje zastępstwo. Miało to być dwa tygodnie w Afryce Wschodniej. A mi to pasuje! Tam mnie jeszcze nie było. 😉 Czekałam dwa dni na potwierdzenie z prawie spakowaną walizką i niestety, nie nadeszło. Tak też bywa.
Szkoda. (Za czekanie nikt mi nie płaci.)

Po tygodniu odezwała się inna znajoma, że potrzebuje kogoś na już z Paryża do ... Afryki. Krótki wylot, dosłownie dwa dni. Dwa dni to mało, ale innych ofert nie było. Czyli lecę! Lecę? 
Po godzinie, gdy już byłam spakowana, zadzwoniła, że pilot nie ma wymaganych szczepień.... Bez szczepień do Afryki nie polecimy. Bez pilota też nie. Bez komentarza. 😒

 Na szczęście zadzwoniła kolejnego dnia, że potrzebuje na już do Genewy. 

Mieszkam pod Warszawą. Na lotnisko muszę dojechać pociągiem. Dali mi 20 minut do odjazdu. Kolejny był za 30 minut, a to mogłoby spowodować, że spóźnię się na samolot. 
Mój partner musiał gonić pociąg. 😆
I poleciałam LOTem do ... Rzymu.

Lot na pusto, czyli mogę popatrzeć, co gdzie i jak w samolocie.

Do Rzymu, bo tam był samolot, a do Genewy nie było już biletów. 
W Rzymie złapałam Ubera i szybko przemieściłam się na inne lotnisko. Tam już czekali moi piloci i od razu start do Genewy.

Kolejnego dnia w Genewie już w mundurze. Czekamy na pasażerów.


Katering na pokład zamówiony był przez poprzednią stewardessę, bo ja w tym szale bym się nie wyrobiła. Tylko rano zrobiłam małe zakupy, wydrukowałam menu i gotowe.

Czekaliśmy trzy godziny. Piloci mają swoje limity. Okazało się, że po tym czasie ze względów prawnych nie możemy już lecieć... A pasażerów była tylko połowa z planowanych, czyli powrót do hotelu. 

W Genewie było chłodno i deszczowo. Udałam się na krótki spacer, ale zaraz musiałam uciekać do hotelu. Zresztą, gdy o hotelu mowa. 

W mieście odbywały się Targi Zegarków. Możecie sobie wyobrazić, że w Szwajcarii jest to ważne wydarzenie. Tak ważne, że wszystkie hotele była zajęte. W końcu pilotowi udało się znaleźć trzy miejsca. Najprawdopodobniej ktoś anulował rezerwację. Jakie to były miejsca! Kilka lat temu byłam zaproszona z pilotami na kawę do hotelu President Willson w Genewie. Obecnie hotel skrócił nazwę do President. Prestiż pozostał. 
I pamiętam, że sobie w tamtym czasie pomyślałam, że kiedyś tu zanocuję.... 😃

Na moim Instagramie możecie zobaczyć, jak wygląda pokój za 1100 euro. 😆

I zanocowałam. 

Kolejnego dnia znowu w samolocie. I znowu czekamy. I znowu nie polecieliśmy... Bo pasażerowie stwierdzili, że "dziś nie jest dobry dzień na lot". 🙈

Poczekaliśmy dwie godziny. Lot został anulowany. Firma odesłała mnie do domu. I tak skończyła się moja rotacja w kwietniu.
Ciekawe, jaki będzie maj?

P.S. Przypominam o promocji na mój Ebook z Patagonii. To już ostatni moment, żeby kupić go w promocyjnej cenie.