piątek, 19 lutego 2021

Rokowania w lotnictwie na rok 2021

Ostatnio sporo dyskusji toczy się wokół tego, czy i kiedy lotnictwo się odbije?
Jakie są najświeższe plotki?
Etihad podobno zaczyna wydzwaniać do ludzi, którzy wcześniej przeszli Dzień Otwarty. Jest więc nadzieje, że inni giganci zaczną czynić podobnie. Co z osobami, które już dla nich pracowały i zostały zwolnione? Niestety, nie mam dobrych wieści.
Moja koleżanka, która spędziła w Emirates 9 lat właśnie się pakuje. Jej kontrakt kończy się w lutym i nie został przedłużony. Przy zdawaniu rzeczy do firmy (bo niestety trzeba je oddać, inaczej się płaci), poprosiła o spotkanie ze swoją opiekunką. Ta bardzo otwarcie jej powiedziała, że nie ma szans na powrót. Dwa powody: jest za stara i za droga.
Z tego co wiem, to firmy z Bliskiego Wschodu mają zamiar zatrudnić nowych pracowników na nowych warunkach. Gorszych warunkach. Najwyraźniej bardziej opłaca im się wyszkolić nowych pracowników i płacić im mniej, niż wydzwonić starych i płacić im dotychczasowe stawki. Dla mnie jest to bardzo przykre, bo wiele osób ciężko pracowało na swój status w firmie i na dostanie się do klas premium. Poza tym, nie zawsze nowy pracownik jest lepszym pracownikiem. Nie twierdzę też, że nowi pracownicy nie odnajdą się w nowej roli i nie okażą się godni zaufania firmy. Nie zrozumcie mnie źle, każdy z nas gdzieś zaczynał. Jednak pomyślcie, że oddaliście firmie 9 lat, a ona was wyrzuca i bierze młodszych. Tylko dlatego, że są tańsi i mają nowsze metryki.

Kolejna pogłoska, to idzie fama, że szkolenie będzie bezpłatne, a szkolenie trwa 6 tygodni. Czyli wyjeżdżając do Dubaju, trzeba będzie mieć ze sobą wystarczającą ilość oszczędności, aby nie głodować.
Oczywiście, nie są to potwierdzone jeszcze wiadomości, jedynie tyle ile da się odnaleźć w internecie i na różnych forach dla cabin crew. 

Jak wygląda sytuacja w innych stronach świata? Pamiętacie Stellę? Ona i inne vloggerki ze Stanów bardzo cieszyły się na powrót do pracy. Co więcej, dzięki rządowym gwarancją zostały im wypłacone zaległe pensje. Trzeba pamiętać, że samo American Airlines zwolniło 8tys cabin crew. Zostali oni wszyscy poproszeni o powrót i otrzymali swoje stanowiska do marca. Niestety, na tym się kończą dobre wieści, bo dotacja się wyczerpała i w marcu przewidywane jest ponowne zwolnienie 4tys stewardes i stewardów. Jak powiedziała inna vloggerka: transport lotniczy po prostu nie odbija się tak szybko, jak było to przewidziane. 


Teraz trochę o naszym kontynencie. Śledzę strony z ofertami pracy i widziałam, że zarówno Enter Air , jak i Wizzair robi nabory do kilku baz na sezon letni. Jest więc nadzieja, że ruszą wakacyjne kierunki. Co do narodowych przewoźników, to niestety nie spotkałam się z rekrutacją.
Ja osobiście liczę na to, że jak będzie więcej osób zaszczepionych, to będziemy więcej latać. A co Wy sądzicie?

A co u mnie w prywatnym lotnictwie słychać? Wszędzie natykam się na tego typu artykuły : "Luxury-Jet Market Perks Up as New Buyers Turn to Private Flying"
Ja bym bardzo chętnie dowiedziała się, gdzie to tak jest. Jakoś mój telefon się nie urywa. Z tego co widzę, na forach VIP stewardes jest więcej ogłoszeń od osób szukających pracę, niż ją oferujących. Także wszyscy siedzimy w tej samej łódce. 😢

poniedziałek, 1 lutego 2021

Fly High Academy - co myślę?

 

Dziś rano, całkowicie przez przypadek, natrafiłam na ten filmik. Jaka jest moja opinia, po jego obejrzeniu? Bo wiecie z tego postu, że fanem szkoleń do końca nie jestem....
Zaznaczę, że nie brałam udziału w ich szkoleniu i nie znam osób prowadzących, ani programu. Co więcej, nie mogłam tego programu znaleźć na ich stronie. Udało mi się tylko na FB odszukać informacje o kolejnym szkoleniu - z języka angielskiego (ale też bez ceny).


Jeżeli miałabym komuś starającemu się o pracę w lotnictwie polecić jakieś kursy, to właśnie kurs języka angielskiego byłby jednym z nich. Kurs prowadzony przez kogoś z linii lotniczych? Nawet lepiej!
Pamiętam, że nieznajomość słownictwa i wyrażeń fachowych była dużym utrudnieniem dla mnie na początku kariery stewardesy.

Drugi kurs, który wydaje mi się przydatny  - to "Jak zostać stewardessą". Z opisu prowadzącej Akademię wynika, że jest to przygotowanie do rozmowy o pracę. Szczegółów nie znam, ale wyobrażam sobie, że może on być użyteczny, szczególnie dla osób, które już próbowały się dostać i odpadły w czasie rekrutacji. 

"Introduction to Cabin Crew" - z samej nazwy i krótkiej wzmianki w rozmowie wnioskuję, że jest to zapoznanie z zawodem, sprzętem i typami samolotu. Dla mnie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

"Kurs dla VIP" - no.... Sama odbyłam dwa takie szkolenia i mogę powiedzieć, że to bardzo zależy od prowadzącego. Jeżeli jest to osoba z linii komercyjnych (nawet z I klasy), to nie ma ona pojęcia o pracy VIP. Jeżeli jest to osoba z restauracji, to nadal nie ma pojęcia o VIP. Znajomość serwisu to jedna rzecz, ale znajomość serwisu wykonalnego na pokładzie prywatnego jeta, to inna rzecz. Nie mówiąc już o całej reszcie pracy, którą wykonujemy. Takie szkolenie musi być prowadzone przez osobę z doświadczeniem w lotnictwie prywatnym i najlepiej by było jeszcze połączone z wizytą w takim samolocie.

Ogólnie bardzo popieram takie inicjatywy i życzę założycielce Fly High Academy sukcesu, ale....
Zapytana, co zrobić, żeby przejść rozmowę o pracę, nie chce podawać szczegółów, bo to jest na kursie. Rozumiem, to jest jej biznes i po co sobie strzelać w kolano?
Tylko z drugiej strony mówi, że robi to by pomóc spełniać marzenia o zostaniu cabin crew.... I żebym pomóc ludziom założyła Akademię.
W moim odczuciu, trzeba zaznaczyć, że nie jest to pomoc bezpłatna i podać cenę.
(Chyba, że jest ta cena gdzieś na stronie, a ja jej nie mogę znaleźć???)

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Lot, który się nie odbył.

 Jak wiecie zapewne z lektury mojego bloga, zmiany w grafiku to norma w tej pracy. I jak normalnie zbytnio mi to nie przeszkadza, a raczej zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Zeszłego tygodnia jednak długo nie zapomnę.
Zacznę od tego, że jako Freelancerka mam płacone za dzień. Czyli jak nie latam, to nie zarabiam. Koszty oczywiście nadal mam, bo jakoś tarcza mnie nie obejmuje.
W czwartek o 21 dostałam maila, czy mogę polecieć na loty próbne i jak to jest z testami na Covid. Nie do końca było mi to na rękę, bo miałam plany, ale wiadomo praca w obecnym momencie jest najważniejsza. Odpisałam, że tak i wytłumaczyłam ile potrzebuję czasu na zrobienie testu. I cisza.
Nie rozumiem takiej polityki firmy, jeżeli jest nagły lot, to zamiast słać maile, powinni zadzwonić....
Na drugi dzień rano nadal nie było odpowiedzi, więc zajęłam się swoimi sprawami. Najwyraźniej lot się nie odbędzie - pomyślałam sobie.
O 11:00 zadzwoniono do mnie, czy mogę natychmiast zrobić taki test - tak na wszelki wypadek, bo lot nie jest potwierdzony. Zerwałam się więc biegiem i wykonałam test ekspresowy - jeżeli kto ciekawy, to koszt 800zł.

Wysłałam wiadomość na Whatsup i na maila i cisza. O 15:00 doszłam do wniosku, że w takim razie już na pewno lot się nie odbędzie i zajęłam się swoimi sprawami.
Przed 16:00 dopiero zadzwoniono do mnie, że nie potwierdzam maili - okazało się, że wpadają do spamu i że wobec tego dziś (!) już nie polecę.
Że też nikt nie zadzwonił?
No nic, i tak wyniku testu jeszcze nie miałam, a wylot następnego dnia był mi nawet bardziej na rękę. Spakowałam się, wydrukowałam wszystkie dokumenty, przeczytałam wszystkie procedury pracodawcy, wypełniłam kwestionariusze online do dwóch różnych państw. Załamałam się jak dostałam info od stewy, którą miałam zastąpić - z tego typu pasażerami nigdy nie leciałam. I poszłam spać.
Przed wylotem nigdy dobrze nie śpię. Pytałam kilka osób z mojej branży i one też tak mają, więc nie tylko ja mam hopla.
Rano wstałam i co? Lot odwołany. Nie lecę.

Czy wspominałam, że płacą mi tylko wtedy jak latam?


poniedziałek, 11 stycznia 2021

Dubaj i testy na Covid

Z nowym rokiem nowym krokiem. Czy jakoś tak. Zaczęłam 2021 od szybkiego wylotu do Dubaju.  Ponieważ wszystko było załatwiane na ostatnią chwilę, to test musiałam zrobić na lotnisku. Istnieje taka możliwość, gdy przylatuje się z Niemiec. Ja leciałam wpierw z Warszawy do Frankfurtu, ale na lotnisku w Dubaju nikt na to nie zwrócił uwagi....

Po przylocie wykonałam bezpłatny test i udałam się po swoją walizkę.  W międzyczasie w firmie rozpętała się burza. Okazało się, że muszę mieć wyniki szybciej, niż te lotniskowe.  A więc, po odebraniu bagażu czekał już na mnie kierowca, który zawiózł mnie do Terminala VIP, gdzie zrobiłam kolejng test. TAK. Zrobiłam dwa testy pod rząd.

Po przespaniu kilku godzin zjawiłam się na śniadaniu z załogą i poinformowałam mojego kapitana, a raczej moją panią kapitan, że wyników jeszcze nie mam. A były one niezbędne do wypełnienia deklaracji na nasz lot na Malediwy.

Zdecydowaliśmy się i tak jechać na lotnisko i tam czekać na wyniki. Na miejscu okazało się, że ten drugi test "ekspresowy" to jest w sześć godzin, ale tylko rano po otwarciu laboratorium. Czyli robienie go po przylocie o 2 rano nie miało sensu.

Tego dnia nie polecieliśmy. Na szczęście miał być to lot na pusto. Mieliśmy przespać się na Malediwach i kolejnego dnia zabrać pasażerów do Europy.

W hotelu zaproponowano nam darmową kawę, bo musieliśmy czekać na pokoje.
Wynik testu lotniskowego przyszedł o 15. Wynik testu ekspresowego, dodatkowo płatnego przyszedł o 22. 😂

Na Malediwy i do Europy polecieliśmy następnego dnia. Spędziłam 21 godzin w pracy. Był to długi dzień dla mnie. Pilotów zmienili po drodze (mieliśmy międzylądowanie na tankowanie). Mnie limity nie obejmują. 

A następnego dnia wsiadłam w pociąg do domu.
Taki był początek nowego roku dla mnie. Teraz trzymajcie kciuki, żeby kolejne loty wapadały. 🤞


niedziela, 3 stycznia 2021

Rok 2020

 Jak co roku przyszedł czas podsumowania uprzednich dwunastu miesięcy.

styczeń
Rozpoczęłam z wielkim hukiem, bo od wyjazdu do Peru

Kanion Colca to była niesamowita przygoda. Wspaniały, ale wyczerpujący trekking.

luty
W lutym nadal przebywaliśmy w Ameryce Południowej. Oprócz Peru odwiedziliśmy też Boliwię. 

Boliwia podobała nam się bardziej od Peru. Była to moja pierwsza wyprawa w te rejony. Dzięki niej zaznaczyłam kraj 88 i 89 na swojej mapie. 

Ciekawostka, w Peru na małym lokalnym lotnisku po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o wirusie.

marzec
Od tego momentu nasze życie zmieniło się o 180 stopni. Wirus dotarł do Polski i następne kilka miesięcy spędziłam, jak większość z Was na ziemi.

kwiecień
Siedzę w dom.

maj
Nadal siedzę w domu.

czerwiec
Robię test i z negatywnym wynikiem udaję się do pracy. Po sześciu miesiącach nielatania, miło jest ubrać się znowu w mundur.

lipiec
Odwiedzam kraj numer 90 - Zambię.
A kolejnego dnia numer 91 - Namibię.


 sierpień
Ponieważ nie można specjalnie podróżować, a my i tak kochamy nasze morze, to spędzamy kilka dni w Błotach Karwieńskich Drugich.

Bałtyk jest najpiękniejszy.

wrzesień
Korzystając z tanich biletów i bezpłatnego noclegu w Tallinnie udajemy się na długi weekend do Estonii - mój kraj 92.

Po luksusach w stolicy kraju, na wybrzeżu nocujemy w takiej chatce.

październik
To mój ulubiony miesiąc. Są moje urodziny i zaczyna się jesień. 

listopad
Z tym miesiącem mam na bakier już od pewnego czasu. Znowu straciłam pracę. Z plusów: powrót do Dubaju

Tydzień w listopadzie w tym mieście? Super! Spotkania z koleżankami i wygrzewanie się na plaży. I jeszcze mi za to zapłacono!
 

grudzień
Z początkiem grudnia wracam do domu z ostatniej jak się okazało rotacji w 2020. Święta i Sylwestra spędzam z rodziną. 

Reasumując, w 2020 odwiedziłam pięć nowych państw. Po raz pierwszy postawiłam stopę w Ameryce Południowej. A w listopadzie straciłam pracę. Nie wiem, dlaczego taka końcówka roku mnie już nawet nie dziwi? 😂
Pomimo kwarantanny nie był to najgorszy rok w moim życiu. Cieszę się jednak, że nowy już tu jest. I trzymam kciuki, aby okazał się dla nas Wszystkich bardziej łaskawy.


poniedziałek, 14 grudnia 2020

Pytania i odpowiedzi o pracy na prywatnym samolocie

 Ostatnio wiele pytań dostaję odnośnie mojej pracy na pokładzie prywatnego jetu. Mam wrażenie, że więcej osób interesuje się tym tematem. Nie wiem, czy to wina Covidu i zwolnień w lotnictwie komercyjnym, czy też zagadnienie to stało się bardziej popularne?
Ciekawostka, bo gdy ja zaczynałam latać, to nie nigdy nie słyszałam o biznesowych samolotach. A teraz dostaję pytania od osób, które nawet nigdy nie latały. Zaskakujące, jak dowiadują się oni o możliwości pracy w prywatnym lotnictwie?


Wasze pytania bardzo mnie cieszą i uważam, że zawsze warto pytać. Warto też wierzyć i próbować swoich sił wszędzie. Tutaj możecie przeczytać, jak sama szukam pracy. 


Co do mężczyzn chcących zostać stewardami na pokładzie prywatnego samolotu, to mam niestety złe wiadomości. Panów w tym zawodzie jest mniej niż pań, a w prywatnym sektorze jeszcze mniej. Z tego co wiem, to tylko kilka firm na świecie przyjmuje panów (np. NetJets).

Kolejne pytanie dotyczyło szkoleń. Szkoły dla stewardess, czy takie szkolenia to obszerny temat. Stewardessa na prywatnym jecie, nie musi mieć takiego szkolenia. Warto zainwestować w szkolenie z serwisu lub z wiedzy o winie. Nie oznacza to jednak, że po jego odbyciu otrzyma się pracę. Nie oznacza to też, że bez tego szkolenia się jej nie otrzyma. Ogólnie podnoszenie swoich kwalifikacji jest zawsze dobrą inwestycją, ale trzeba mieć na to zasoby pieniężne. Inwestycja może się nie zwrócić szybko, albo i wcale.

Kilka osób pytało, dlaczego pracodawcy nie odpowiadają na wysłane CV. Odpowiedź jest prosta, bo nie muszą. Z zasady dzwonią, czy też piszą do osób, którymi są zainteresowane. Do innych niestety nie odzywają się. Nie wiem dlaczego. Może mają za dużo zgłoszeń?

Jak wygląda rozmowa o pracę do prywatnych jetów? Różnie. Zazwyczaj jest to po prostu rozmowa. Pada wiele pytań o katering, doświadczenie zawodowe, język angielski. Tylko do jednej firmy miałam rodzaj "Dnia Otwartego" wraz z zadaniami w grupie itp. W innych przepadkach rozmowa polegała na wymienianiu doświadczeń. Oczywiście jest to możliwe tylko, gdy ma się jakieś doświadczenie.
Idąc na pierwszą rozmowę poczytałabym sporo o serwisie i o wyszukanym jedzeniu.

Czy teraz można szukać pracy w biznesowym lotnictwie? Zawsze można szukać pracy. A sytuacja na rynku? Jety mniej ucierpiały niż linie komercyjne, ale to nigdy nie był duży rynek pracy. Wysyłajcie i powodzenia!

niedziela, 6 grudnia 2020

Ostatnia rotacja

Po tygodniu w Dubaju wróciłam do domu opalona i wypoczęta. Zastanawiałam się też, kiedy znowu dostanę jakieś zlecenie. Problem z byciem freelancerem jest taki, że nigdy nic nie wiadomo. Trafiają się wspaniałe wyloty: jak wspomniany Dubaj, czy Mauritius; ale zdarza się też długi okres bez lotów. 
Jest jeszcze jeden problem z takim systemem pracy. Ponieważ nigdy nie wiadomo ile się w danym miesiącu zarobi, to bierze się wszystko co dają. Oczywiście wszyscy na stronach i forach piszą, żeby nie psuć rynku i nie brać zaniżonych stawek, ale bądźmy szczerzy, kto w dobie Covidu wie kiedy znowu będzie pracował?
I jeszcze jedna zasada freelancu, jak raz odmówisz firmie, to spadasz na sam dół ich listy. I właśnie dlatego po niecałym tygodniu w domu ponownie wyleciałam do pracy. Tym razem dostałam tydzień małych skoków po Europie Wschodniej. 
Po tak długim wstępie poniżej kilka zdjęć z tej rotacji.

Znowu na małym Falconie. Przynajmniej szybko się nagrzewa.

W hotelach są już dekoracje świąteczne!

Znowu w Tallinnie:) Ten sam hotel i znowu zakupiłam sobie pyszny chleb. Niestety na nic więcej nie starczyło sił. Dawno nie musiałam wstawać przed 6 rano kilka dni pod rząd. 😂


Lotniska gotowe są już do zimy. Tutaj puste na północy Szwecji.

Pyszna zupa na lotnisku w Umea - gdy na pokładzie nie ma jedzenia dla załogi, to czyste zbawienie. 

Sporo się w ten tydzień nalatałam, ale ponieważ miałam tylko jednego pasażera na wszystkich rejsach, to nie było specjalnie ciężko. 
Jedyny problem miałam z porannym wstawieniem.  😉
Kto jeszcze nie lubi rano wstawać?

niedziela, 29 listopada 2020

Nowe miejsca w Dubaju

 A przynajmniej nowe dla mnie ;)

Plaża La Mer. Wiele knajpek, kawiarni i małych sklepów. wszystko ulokowane przy piaszczystej, strzeżonej plaży.

Jeżeli zmęczycie się spacerem po nadmorskiej promenadzie i lubicie kuchnię libańską, to w ZouZou podają super mezze.

A do tego oczywiście arabska kawa. O ceny nie pytajcie, tanio nie jest.

Wieczorem - spacer po Marinie. Mój pierwszy.

Oświetlone drapacze chmur, łódki i jachty, i do tego meczet. Posłuchajcie wezwania do modlitwy - piękne.

Jeżeli lubicie spędzać czas na plaży i nie lubicie tłumów, to Kite Beach jest dla Was. Nadal jest to plaża strzeżona z prysznicem i toaletą, ale ludzi brak. No może poza weekendem..... tutaj zaczyna się on w piątek!

Na koniec mam dla Was zdjęcie takiej ładnej wieży z meczetu.
To co? Wybieramy się wszyscy raz jeszcze?

piątek, 20 listopada 2020

Global Village w Dubaju

 Czas podzielić się z Wami kilkoma zdjęciami z mojego pobytu w Dubaju. A dokładnie mówiąc z Global Village.

Global Village to rodzaj parku rozrywki. Poszczególne części poświęcone są różnym częścią świata. Najliczniej reprezentowany jest Świat Arabski.

Wstęp do tego miejsca kosztuje 15Dhs (jakieś 16 PLN). Można kupić bilety online, ale w dobie Covidu nie ma takiej potrzeby, bo kolejek nie ma. Park otwiera się o 16 i wtedy jest tam najluźniej. Większość osób udaje się tam później, gdy wszystko jest ładnie podświetlone. Jeżeli jednak chcecie w spokoju zrobić zakupy, to radzę udać się tam przed zachodem słońca. Po zachodzie możecie się cieszyć występami, przekąskami i niezwykłą atmosferą.
Jeszcze jedna ważna informacja - ponieważ jest to miejsce rodzinne, to może się zdarzyć, że panie w zbyt odważnie ubrane nie zostaną wpuszczone. Nie trzeba się zakrywać, ale chodzenie w króciutkich spodenkach w Dubaju w miejscach publicznych (oprócz plaży) może się spotkać z reakcją. 

To jest brama Iranu. Wewnątrz na stanowiskach sprzedawane są tradycyjne produkty danego państwa. Na terenie całego parku można natomiast spróbować różnych potraw.

W wielu częściach odbywają się małe koncerty i pokazy taneczne. Tutaj pan z Syrii śpiewa i sobie akompaniuje. Oprócz tego, na dużej scenie pośrodku parku przedstawiano musical "Alladyn".

Jeżeli wybierzecie się na przejażdżkę na młyńskim kole, to będziecie mieć taki widok.

W Global Village znajduje się też kilka karuzel. Problem jest taki, że trzeba wykupić kartę za minimum 105 Dhs, bo nie można kupić pojedynczego biletu. Karta warta jest przez rok (?), ale jeżeli jesteście tylko kilka dni, to nic Wam to nie daje. Na jednej karcie natomiast może jeździć wiele osób.

Prawie jak w Chinach.
Jak kształtują się ceny? W restauracjach Wam nie powiem. Jeżeli chodzi o takie jedzenie ze stoisk, to frytki kosztują 21Dhs, woda 2Dhs, a Bubble Tea (okropna) 25Dhs. We wszystkich tych miejscach akceptowane były karty kredytowe.
To była moja druga wizyta w tym miejscu i bardzo je Wam polecam.

wtorek, 17 listopada 2020

Jak szukać pracy, freelancing i Dubaj

 Dziś wiele tematów w jednym wpisie.

Zacznijmy od początku. Z początkiem listopada straciłam stałą pracę.  Nie pierwszy i nie ostatni pewnie raz (bo takie jest życie na prywatnym jecie), ale nie rozumiem dlaczego znowu w listopadzie? Coś ten miesiąc ma mi za złe, chociaż ja przecież kocham jesień!
Po telefonie z firmy, w który nie mogłam uwierzyć przez dobre kilka godzin, nie pozostało mi nic innego jak zacząć szukać nowej pracy. Muszę się pochwalić, że jestem w tym temacie już prawdziwą profesjonalistką. W 24 godziny wysłałam blisko 40 CV. Do kogo można by spytać? DO WSZYSTKICH!
W moim odczuciu zasada jest jedna: wysyłasz wszędzie. Czy rekrutują, czy nie rekrutują - dostają moje CV. (O tym jak napisać CV możecie przeczytać tutaj.) Dodatkowo wysłałam wiadomość do znajomych związanych z branżą lotniczą, czy aby oni nie słyszeli o jakimś wakacie. Oprócz pełnego etatu zaznaczam w swoim mailu (i od razu w jego tytule), że szukam też pracy dorywczej - freelancingu.
Kolejny etap, to ogłoszenie tego na LinkedIN oraz na wszelkich forach dla stewardess i stewardów.
Jeżeli szukacie pracy w liniach lotniczych, to proces ten wygląda inaczej. Oczywiście linie komercyjne nie zatrudnią jednej osoby. Nie możecie również wykonywać lotów na zlecenie.
Na prywatnym jecie, z zasady zatrudnia się pojedynczo, bez wielkich rekrutacji. (Chociaż zdarzają się wyjątki.) Często też używa się osób na zastępstwo. I tak właśnie trafiłam tutaj.

Falcon 50 - najmniejszy samolot na którym pracowałam.

W takiej malutkiej przestrzeni przyszło mi wykonywać serwis dla pięciu pasażerów.

Freelancing nie jest łatwy. Trzeba się natrudzić, żeby dostać zlecenie - a teraz w listopadzie (niski sezon) i w czasach pandemii jest to jeszcze trudniejsze. Trzeba brać co dają, bo jak się odmówi, to spada się na ich liście na koniec. I trzeba być przygotowanym do pracy na nieznanym samolocie, z nowymi ludźmi i w firmie, której zasad się nie zna. Ogólnie może się to różnie skończyć.
Dla mnie skończyło się tygodniowym pobytem w Dubaju. 💓😁

Jak to powiedziała moja koleżanka, ona by za darmo ten lot zrobiła, żeby później wygrzewać się tydzień na plaży.

Czasami się trafi się super, czasami trafi się inaczej. Z zasady - nie można się nudzić.
A teraz uzupełniam swoje CV o kolejny typ samolotu i wysyłam do wszystkich, żeby mieć pracę w grudniu. Trzymajcie kciuki!