Z Punta Arenas ruszyliśmy autobusem do Puerto Natales. Są różne firmy przewozowe. Jechaliśmy Bus Sur (mają wifi). Za bilety zapłaciłam online 73pln za dwie osoby (i to był najtańszy przejazd autobusowy w czasie naszej patagońskiej przygody).
Kupowałam przez stronę BusBud. Jeśli ściągniecie sobie ich aplikację, to będziecie mieć wszystko w jednym miejscu. Łącznie z tym, gdzie jest dworzec autobusowy. Akurat ten w Punta Arenas jest w samym centrum, więc udaliśmy się do niego na piechotę.
Na dworcu trzeba być 15 min przed czasem. Nadaje się bagaż, dostaje taki odcinek jak na lotnisku i w drogę. (A przy wydawaniu plecaków nikt tego odcinka nie sprawdza. 😐)
Przejazd trwa 3:15. Na miejscu mieliśmy zarezerwowany nocleg. Hostel za.... 80 $ za noc! Tutaj są ceny z kosmosu. W momencie rezerwowania (przyznaję, że robiłam to późno, ale nadal prawie 3 tyg przed wyprawą!), tańszych opcji dwójki z łazienką nie było.
Przynajmniej śniadanie było bardzo dobre i na miejscu jest wypożyczalnia sprzętu. Za 4USD można pożyczyć sobie kijki.
Nasza noclegownia nazywała się Hostal Alcazar.
(Ale szukajcie czegoś lepszego, bo dla mnie stosunek jakości do ceny nie był racjonalny.)
![]() |
| Miasto słynie z jednej rzeczy - stąd wyrusza się na szlak W i O w Parku Narodowym Torres del Paine. |
Chcieliśmy zrobić W Trek. Czyli cztery dni po Los Torres del Paine. Spanie w schroniskach, plecak na plecach i nieziemskie krajobrazy.
Przypominam, że rezerwowałam wszystko na trzy tygodnie przed i.... okazało się, że na niektórych kempingach nie ma już miejsc. Podobno ludzie rezerwują 6 miesięcy do przodu!
![]() |
| Pudeto. Wodospad i punkt widokowy. W sumie jakiś dwugodzinny spacer. |
Skończyło się na tym, że zarezerwowałam autobus (Gomez przez BusBud) do Pudeto. Tam pokręciliśmy się do godziny 14. Po 14 ruszają trzy autobusy do Laguna Amarga, gdzie znajduje się wejście do parku narodowego. Nie udało mi się zarezerwować biletu na autobus powrotny z wyprzedzeniem. Można przy rezerwacji katamaranu zrobić taki łączony.
Nie jest to jednak problem, bo każdy kierowca Was weźmie na lewo za 5 000 pesos od osoby. 😉
Niby Pudeto w parku nie jest, ale w drodze w tamtą stronę był przystanek przy bramie do parku. Wszyscy musieli opuścić autobus i pokazać bilety. Następnie wraca się do tego samego autobusu i kontynuuje do Pudeto. Nie można latać dronem. (Mieliśmy go ze sobą, bo nigdzie w internecie nie jest to jasno powiedziane.)
Po przepięknym spacerze po Pudeto, tak jak wspominałam, udaliśmy się do parku. Autobus wysadza Was przy głównej bramie. Przechodzicie kilka kroków i bierzecie busik (4500 pesos tylko gotówka) do "Welcome Center" już w głębi parku. Możecie iść na piechotę, ale droga jest szutrowa i każdy samochód Was okurzy. Jeśli macie samochód, to możecie wjechać w głąb.
Uwaga! Busik nie zatrzyma się, żeby zgarnąć Was po drodze, jeśli zaczniecie iść. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Na szczęście, zatrzymali się Polacy i nas podwieźli.
Nasz W Trek z powodu braku miejsc był jednodniowy. Przespaliśmy się w ich namiocie, a z samego rana, znaczy o 2 rano ruszyliśmy na szlak.
![]() |
| Taki namiot ze śpiworem kosztuje 300 USD za dwie osoby. Prysznice są wspólne. Jest ciepła woda. |
Jeśli chcecie zaoszczędzić weźcie ze sobą jedzenie, kawę, herbatę itp. Wrzątek jest bezpłatnie. Dostaje się też powitalnego drinka i 30min internetu. Za obiadokolację trzeba zapłacić 60USD. Można zamówić całe wyżywienie online lub na miejscu do godziny 17. Myśmy mieli śniadanie na drugi dzień ze sobą, a na kolację kupiliśmy pizzę (mini). Taka na talerzyk deserowy kosztuje 12 000 pesos. Kawa kosztuje 6 000 pesos. Ceny są zatrważające i nie ma wielkiego wyboru. Jeśli nie bierzecie zestawu, to możecie kupić kanapki, empanady, hot dogi i pizzę. Nie ma normalnego, ciepłego jedzenia.
![]() |
| Pogoda na szlaku może być różna. Weźcie ciepłe rzeczy (w nocy było lodowato). W Patagonii często wieje i pada. |
Część szlaków można zrobić jako jednodniowe z dojazdem z Puerto Natales. I sporo ludzi się na to decyduje, dlatego popołudniu są tłumy.
Myśmy chcieli zrobić Mirador Base Torres o świcie. Był o powód naszego noclegu w parku i to najdroższego w ciągu tej podróży.
Trasa liczy 10km w jedną stronę. Sporo osób wychodzi na wschód słońca, ale jeszcze więcej idzie później.
![]() |
| Dla takiego widoku wstawaliśmy o 2 w nocy. |
Podsumowując:
Za bilet do parku zapłaciliśmy po 40USD (kupione online) autobus z Puerto Natales to 15 000pesos i tyle samo kosztuje powrót, spanie 300 USD 😕- do tego jedzenie na miejscu - to zależy już od Was.
Zrobiliśmy trasę w jakieś 10 godzin (na miejscu czekaliśmy dobrą godzinę na wschód). W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w wyżej położonym schronisku na kawę. (Oczywiście, nie było tam miejsc na nocleg, a to zaoszczędziłoby nam dwie godziny snu.)
Trasa, wbrew temu co znajdziecie w internecie, nie jest spacerem. Jest dobrze oznaczona, ale w nocy w kilku miejscach można zabłądzić, szczególnie pod koniec, nie wiadomo, jak wejść na grań. Myśmy wchodzili trudniejszą ścieżką, a przy zejściu okazało się, że jest inna - bardziej płaska.
W dzień idziecie za tłumem.
Ostatni fragment jest trudny. Szłam z partnerem, który chodzi po górach i nawet on przyznał, że opinie w internecie o łatwości szlaku są błędne.
Późnym popołudniem wróciliśmy do tego samego hostelu. Jeśli nocujecie w tym samym miejscu, możecie tam zostawić swoje bagaże.
Więcej znajdziecie już wkrótce w moim Ebooku.
A w niedzielę zabieram Was już do Argentyny!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz