niedziela, 1 marca 2026

Luty '26 - w pracy.

Po styczniu spędzonym w domu już 5 lutego ruszyłam do pracy. Musiałam zerwać się z łóżka o 4 rano, bo firma chciała, abym jak najwcześniej znalazła się w Bazylei. Miał być lot tego samego dnia. Mieliśmy lecieć do Miami!

LOTem do Zurychu.


I dalej pociągiem do Bazylei. Z plusów: znowu jest bezpośrednie połączenie, więc nie musiałam się przesiadać. A jak się domyślacie z walizką spakowaną na 10 dni, nie jest to takie łatwe.

Po opóźnionym przylocie do Szwajcarii włączyłam telefon, żeby przeczytać wiadomość, że lot został odwołany. 😕 Miałam udać się do hotelu i czekać na kolejny.

I tak zaczął się mój kolejny dyżur w hotelu. Jeżeli czytaliście wpis pod tym linkiem, to wiecie, że w liniach lotniczych są dyżury domowe i lotniskowe. W prywatnym lotnictwie jest jeszcze dyżur hotelowy. Nie wiem, czy takie coś występuje w komercyjnym lotnictwie, nigdy się z tym nie spotkałam, natomiast na samolotach VIP jest to normą. Załoga nie zawsze jest lokalna. Często dolatujemy do bazy z różnych państw. Spotykamy się w hotelu w mieście, gdzie znajduje się samolot. Nie zawsze jest to to samo miejsce. Maszyna może być wszędzie. Miałam zmiany załogi w Londynie i w Makau. Dyżurowałam w Moskwie (i to bardzo dużo) i na Mauritiusie. 
I tak czekamy, czy właściciel chce gdzieś lecieć lub czy firma sprzeda jakiś lot.

O wyprawie do Muzeum Historii Naturalnej przeczytacie w następnym wpisie. 

Musiałam się jakoś zorganizować na tym dyżurze. Z minusów - siłownia w hotelu była zamknięta, pogoda też raczej przeciętna. Z plusów - płacą mi za siedzenie w hotelu. (Tylko, że ja wolę latać 😉. O tym już pewnie nie raz czytaliście i macie tego info dosyć.)

W Warszawie pewnie na koncert organowy w kościele nie chciałoby mi się jechać. A tutaj? Jest? Idę. 
I to był super pomysł. Do teraz jestem pod wrażeniem tego wydarzenia.


Było sporo spacerów po mieście, które dobrze już znam.


Tym razem nie załapałam się na przemarsz z okazji końca karnawału. Ale pooglądałam wystawy.

Nie tylko wystawy są przystrojone.
Przedostatniego dnia mojego pobytu otwarto ponownie siłownię w hotelu. 🫡 W końcu trochę poćwiczyłam. 
Wydarzeniem dnia dziewiątego był powrót owiec na wybieg koło mojego hotelu. Tak, dziewięć dni to długo....
Powrót LOTem, a obok? Taka pięknisia stała. (Samoloty, tak jak statki, są rodzaju żeńskiego.) 

Cóż praca w lutym... hmmm. Dyżur to też praca. 😀