niedziela, 14 czerwca 2026

"Kobiety w kokpicie"

 I jak podobało się Wam "Przymrużonym okiem pilota prywatnego"

Jeśli nadal mało Wam książek o tematyce lotniczej, to trafiliście w odpowiednie miejsce.
(Bo jak nie latam, to czytam o lotnictwie. 😉)

Pięknie wydana. Gruby papier. Twarda okładka. Brytyjski autor - co ciekawe, tytuł oryginalny tej książki brzmi" Spitfire Women of World War II. I mam wrażenie, że lepiej oddaje jej tematykę.


Zresztą można to wywnioskować z powyższego fragmentu, dlaczego "Spitfire Women" jest lepszym odpowiednikiem. Powyżej przeczytacie też, dlaczego Giles Whittell zdecydował się napisać tę książkę.


Bardzo ciekawa pozycja dotycząca historii lotnictwa, walki o równouprawnienie, Drugiej Wojny Światowej i rozwoju awiacji. Do tego zdjęcia, anegdoty, plotki.


Kobiety w Wielkiej Brytanii tworzyły jednostkę ATA (ale należały do niej nie tylko Brytyjki). Odpowiadały za dostarczanie i przemieszczanie samolotów. Nie brały udziału w działaniach bojowych, chociaż część z nich tego chciała.

Fakt, jak bardzo była to niebezpieczna praca, pomimo tego, że nie samoloty nie włączały się w walkę (latały bez uzbrojenia), wielokrotnie podkreśla autor.

Co dziesiąta pilotka zginęła w służbie Ojczyzny (nie koniecznie swojej).


A wielu mężczyzn w wojsku i nie tylko, widziało ich miejsce w kuchni.


Giles Whittell opisuje kilkanaście z nich, inne wspomina z imienia. Miały one inne pochodzenie, doświadczenie, narodowość i inną przyszłość. Wszystkie łączyła pasja do latania i chęć przysłużenia się pokojowi na świecie. Możecie poznać tutaj Amy Johnson i Pauline Gower, ale także Polki - Jadwigę Piłsudską, Annę Leskę i Stefanię Wojtulanis.
Słyszeliście o nich? 
Ja o Piłsudskiej (córce Marszałka) tak, o dwóch pozostałych paniach nie. Chociażby z tego względu warto sięgnąć po "Kobiety w kokpicie".

Z minusów. Jest trochę błędów - niejasności. Nie wiem, czy wynika to z tłumaczenia, czy redaktor nie zauważył w rękopisie nieścisłości. Autor zaczyna coś i nie kończy, ale jest to tak minimalne, że pomimo tego, książkę czyta się ekspresowo.


I jeszcze jeden Polak, o którym dowiedziałam się dzięki tej lekturze.

Chcecie wiedzieć więcej? Przeczytajcie książkę. Polecam!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz