sobota, 17 czerwca 2017

Air China

Moje ostatnie odwiedziny w Chinach dały mi możliwość przetestowania nowych linii lotniczych. Muszę przyznać, że trochę bałam się tego lotu. Miałam przed sobą ponad dwanaście godzin w powietrzu, a system nie pozwalał mi na odprawienie się online. Międzynarodowe loty z tym operatorem takiej opcji nie mają.
Przyjechałam na lotnisko i okazało się, że lot nie jest pełny. Dzięki temu miałam dla siebie dwa siedzenia!

W ich prezentacji zasad bezpieczeństwa podoba mi się panda.
youtube

Co ciekawe, dwie stewardessy wpierw nam się pokłoniły (zrobiły to ponownie przed lądowaniem), po czym pokazały wyjścia awaryjne, system oświetlenia podłogi oraz karty bezpieczeństwa. Dopiero później wyświetlono film.

ryż z wołownią
Podano kolację i śniadanie. Jak zwykle miałam swoje przekąski (jabłko oraz mix suszonych owoców i orzechów) i dużą butelkę wody. Na śniadanie był omlet lub owsianka po chińsku - żadna z tych opcji mi nie odpowiadała, ale napiłam się jaśminowej herbaty (zwykłej nie było, a kawa wyglądala podejrzanie). 
W systemie rozrywki znalazłam dwa filmy dla siebie, niezbyt nowe, ale ich jeszcze nie widziałam. Koce i poduszki były, ale dobrze że miałam ze sobą sweter. Ogólnie jak na linie azjatyckie serwis i samolot bardzo przeciętny, ale z drugiej strony porównując do linii amerykańskich to niebo, a ziemia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz