czwartek, 20 września 2018

Z życia stewardessy wzięte, czyli absurdalny lot.

Jak możecie się domyśleć, byłam akurat w Nicei. Spędzałam leniwy dzień w hotelu, kiedy kolega dostał informację, że jest "mocna opcja" na lot do Londynu i od razu powrót. Jednym słowem nic ciekawego, ale psuło nam to trochę plany na wieczór. Co zrobić, taka praca.
I tak czekaliśmy kilka godzin i nic z tego nie wyszło. Kiedy już zaczęłam się zbierać do wyjścia na spacer, na naszym grupowym czacie pokazała się wiadomość, że jest inna opcja. I że mamy być gotowi ASAP (czyli jak najszybciej). Zapytałam się, czy coś więcej wiadomo, kapitan powiedział, że nie jest to potwierdzony lot, ale spotkajmy się spakowani w recepcji, bo wszystko jest już załatwione i firma czekała tylko na podpisanie kontraktu.
Po dwudziestu minutach byliśmy już wszyscy na dole. Głodni i wkurzeni, ale taka praca 😆  Ja w pełnym mundurze, na obcasach i w makijażu - lata praktyki.
Pracownik hotelu chciał nas wymeldować, jednak piloci powiedzieli, że nie, bo może zaraz będziemy wracać do naszych pokoi. Recepcjonista wydawał się zaskoczony i popatrzył na nas jakbyśmy się z księżyca urwali. Trzy umundurowane osoby w pełni spakowane, przyszły sobie posiedzieć w lobby....
Posiedzieliśmy kolejne dwadzieścia minut na fotelach w recepcji, gdy przyszła wiadomość, że mamy jak najprędzej udać się na lotnisko i lecimy do Paryża.
Miałam mieć na pokładzie dwójkę pasażerów z Kazachstanu, a start miał być za niecałą godzinę.
-"Co ja im dam jeść?" - zaczęłam się zastanawiać na głos.
-"Niech oni się cieszą, że w ogóle lecą" - powiedział pilot.
-"Najwyżej zrobię im kawę i herbatę z ciasteczkami" - wzruszyłam ramionami, bo co innego można teraz zrobić?
Podjechaliśmy pod prywatny terminal w Nicei. Wysiadając rzuciłam jeszcze okiem na służbowe maile.
"Teresa, głupio mi to nawet pisać, ale pasażerowie chcą pełny posiłek. Bez wieprzowiny. Jak nie dasz rady, to poinformuję brokera." I podpis z naszego Działu Sprzedaży.
-"Nie wierzę!" - zawołałam.
-"?"- spojrzeli na mnie piloci.
-"Oni chcą kolację! Dzwonię do cateringu" - poinformowałam ich tylko krótko.
Firma cateringowa pogrzebała moje nadzieje: "Jedzenie za 40 minut? W niedzielę wieczór? Nie możliwe"
-"Daj kartę kredytową" - powiedziałam do pilota i wyciągnęłam rękę.
-"Co zmierzasz zrobić?"- spytał zaskoczony, ale kartę dał.
-"Biegnę na główny terminal, coś tam kupię" - i już mnie nie było.
-"Masz 15 minut, później jedziemy na samolot" - usłyszałam za plecami.
No to bieg. Jeżeli któraś z Was nie umie biegać na obcasach, to radzę zacząć ćwiczyć - jak widać przydaje się to w tej pracy. 😂
Wpadam do jedynej otwartej restauracji, a raczej do baru samoobsługowego i biorę wszystko co im zostało bez wieprzowiny. Dużego wyboru nie było, ale na godzinny lot z dwójką pasażerów powinno wystarczyć. Piszę krótką wiadomość do Działu Sprzedaży, że coś tam mam. Zaraz przychodzi odpowiedź, że zasłużyłam na medal. 😁
I pędem powrót do prywatnego terminalu. Tracę trochę czasu, bo nikt mi nie chcę bramy otworzyć, ale w końcu wpadam do "briefing room'u". Dumna i spocona.
-"I co załatwiłaś coś?"- pyta rozbawiony kapitan nie podnosząc oczu znad komputera.
-"Tak" - oddaję mu kartę i rachunek na niecałe 50 euro.
Teraz obaj patrzą na mnie z niedowierzaniem, ale nie ma czasu na wyjaśnianie - już musimy jechać do samolotu.
Tam przygotowuję poczęstunek, chłopaki odpalają APU, po czym jeden z nich wraca do terminalu przywitać pasażerów, którzy właśnie przyjechali.
-"Teresa" - słyszę już śmiech w głosie pozostałego kapitana -"masz trzech pasażerów, nie dwóch."
-"K...a"- klnę na cały głos, ale teraz już nic nie mogę zrobić.
Jak wygląda serwis dla trzech pasażerów za 50 euro, nie chcecie wiedzieć. Ochroniarz głównego podróżnego była zadowolony i z radością masował się po brzuchu. Towarzyszka podróży milionera była nieszczęśliwa, bo na pokładzie nie było migdałowego mleka. No cóż, życie jest ciężkie.
Po locie pożegnaliśmy się, posprzątałam samolot i pojechaliśmy do hotelu.
Na drugi dzień przy śniadaniu pilot pokazuje mi wiadomość od Działu Sprzedaży. Okazuje się, że zaraz po opuszczeniu lotniska, samochód naszych pasażerów został zatrzymany i z bagażnika skradziono im walizkę.
-"Co?"- pytam, bo chyba nie wszystko do mnie dociera.
-"Dokładnie. To nawet nie była taka porządna walizka, jakie mają bogate osoby. Zwykła materiałowa, obszarpana, ale jaka ciężka..... Ja ją ledwie podniosłem. Tam nie było ubrań" - wyjaśnił mi kolega.
-"Ktoś wiedział, co tam będzie. Lot też w ostatniej chwili. Dodatkowy pasażer - ochroniarz. Coś tu śmierdzi...."- myślę na głos, a chłopaki mi przytakują.

foto:internet

niedziela, 16 września 2018

Promocja książki - podsumowanie lata

Tego lata promowałam swoją najnowszą książkę. Poniżej zebrałam dla Was wszystkie linki.



Wywiad w audycji Siódma Dziewiąta.
Filmik promujący na YouTubie.
Dwie Recenzje Online  
Drugie wystąpienie w TV - Magazyn Reporterów TVP Polonia.
A tu Pytanie na Śniadanie.
Popołudnie w Radiu Dla Ciebie
Rozmowa na portalu wPolityce.pl

Oraz kilka niedawno znalezionych recenzji, którym się jeszcze z Wami nie dzieliłam. Zapraszam do przeczytania!
Blog Magia w każdym dniu.
Portal DlaLejdis.pl
Blog Teczasmakow
Blog Królewskie Recenzje
Blog Kobieca Intuicja
Portal wrodzinie.pl
Portal polskatimes.pl
Portal Dlastudenta.pl
Portal Lubimyczytać.pl  - tutaj możecie znaleźć również opinie czytelników o moich poprzednich książkach.


Wszystkim autorom bardzo dziękuję za recenzje. Jeżeli ktoś z Was chce się podzielić opinią o moich książkach, to zapraszam do współpracy!

wtorek, 11 września 2018

Muzeum Lotnictaw i Astronautyki Le Bourget

Ostatnio przyleciałam do Paryża (o tym locie opowiem Wam w osobny wpisie) i spędziłam trzy dni w przy lotniskowym hotelu. Niestety istnieje konflikt interesów między mną i moim pilotami. Dla mnie najważniejsza jest lokalizacja hotelu - i wolę być w gorszym, ale w centrum; kiedy oni wolą lepszy hotel, ale może być on pośrodku niczego. Co jest przy lotnisku Le Bourget do robienia? Można za 9 euro odwiedzić jedno z najstarszych muzeów lotniczych na świecie.

rakiety widać z daleka
W muzeum znajduje się blisko dwadzieścia tysięcy eksponatów. Są one podzielona latami, osobny dział to astronautyka i prototypy. Do kilku samolotów można wchodzić, w kilku innych wyświetlane są filmy.

Francuski "Goliath" wykonał swój pierwszy lot w 1918 roku. Na pokładzie mogło się zmieścić 12 osób. Produkowany był z drewna i tkaniny.
Tak wyglądało centrum obsługi lotów w 1990 roku.
Na terenie muzeum znajduje się kilka prymitywnych symulatorów lotu (podobno są też prawdziwe, ale te są dodatkowo płatne). Na jednym z nich prawie udało mi się wylądować samolot :) A koledze - pilotowi prawie udało się przelecieć helikopterem pod Wieżą Eiffel'a.
Główną atrakcją muzeum są dwa Concordy.

Dwa naddźwiękowe samoloty ustawione są obok siebie w hali im poświęconej. Można je zwiedzać w środku.
Znajoma jednego z moich pilotów miała przyjemność odbyć rejs tym statkiem powietrznym. Mówiła, że Concordy nie były specjalnie wygodne. Faktycznie, wnętrze jest dość ciasne.
I jeszcze ciekawostka, zastanawialiście się kiedyś jak podróżują większe psy (te całkiem małe można zabrać ze sobą na pokład)?

Podróżują one w takich kontenerach w luku bagażowym.
Jeżeli jesteście fanami awiacji, to polecam Wam to muzeum. Zobaczenie wszystkiego zajmie Wam kilka godzin!

Tutaj możecie przeczytać o moich wizytach w podobnych placówkach:
Air - Zoo - Kalamazoo
Instytut Smithsona

czwartek, 6 września 2018

Irlandia

Po dwóch dniach spędzonych w Irlandii Północnej postanowiliśmy zjechać na południe. Poruszaliśmy się zachodnim wybrzeżem. Jedną z pierwszy atrakcji, którą zobaczyliśmy był Bunbeg, zwany również jako Eddie's Boat.

Statek osiadł na mieliźnie w 2009 roku w czasie dużego sztormu. Aby do niego dotrzeć, trzeba poczekać na odpływ.
Po zrobieniu kilku zdjęć i ucieczce przed przypływem udaliśmy się Kilclooney gdzie znajduje się prehistoryczny dolmen.

Najlepiej zachowana w Irlandii budowla megalityczna o charakterze grobowca.
 Jeżeli chcecie do niego dotrzeć, to zostawcie samochód obok kościoła, przejdźcie przez podwórko (na którym nota bene znajduje się tabliczka "teren prywatny") i dalej przez prywatne pole. Uważajcie na owce i osły. Innej drogi nie ma.

Przeczytałam na TripAdvisor, że jeden z osłów jest agresywny. Te były spokojne i bardzo fotogeniczne.
Kolejnym punktem na naszej mapie (ponownie wskazanym przez gospodynię) była plaża Meghera.

Ten piękny wodospad mija się po lewej stronie w drodze na plażę.
Przy wejściu na wydmy znajduje się odpłatny parking (2euro).

wydmy i piaski jak w Polsce
W czasie odpływu można przejść suchą stopą do wnętrza ogromnych jaskiń. Niestety, my mogliśmy zajrzeć tylko do kilku mniejszych, znajdujących się bezpośrednio na plaży.
Gdyby nie zimny wiatr....
O obejrzanych klifach możecie przeczytać osobno; śliczna plaża była ostatnim punktem naszego programu przed powrotem do Dublina. W czasie całego pobytu poruszaliśmy się wynajętym samochodem (koszt 209euro z pełnym ubezpieczeniem na 5 dni), noclegi rezerwowaliśmy przez Airbnb (średni koszt noclegu dla dwóch osób to 300zł). Nocleg w Belfaście mieliśmy w hotelu.
Irlandia ✔


poniedziałek, 3 września 2018

Irlandia Północna

Jak mogliście przeczytać w moim poprzednim wpisie, tym razem wybrałam się do Irlandii. Okazja była wyjątkowa, bo w Dublinie odbywał się ślub mojej wieloletniej przyjaciółki. Postanowiłam połączyć ten wyjazd z małym zwiedzaniem. Ponieważ w Dublinie byłam już dwukrotnie, to mój wybór padł na Irlandię Północną.

ratusz
Pierwszy nocleg mieliśmy w Belfaście. W stolicy prowincji należącej do Wielkiej Brytanii (która została z Koroną po 1921 roku) spędziliśmy też następny ranek. Miasto jest bardzo chaotyczne, ale można znaleźć kilka ładnych miejsc.

Na przykład taki oto sklep tytoniowy.
Jeżeli będziecie mieć czas, to wybierzcie się na wieczorną wędrówkę po pubach, wiele z nich oferuje muzykę na żywo.
Po krótkim pobycie w Belfaście udaliśmy się na północ. Naszym pierwszy przystankiem był wiszący most Carrick -a- rede.

Most można obejrzeć bezpłatnie, za przejście po nim się płaci. Problem tylko tak, że są takie kolejki, że trzeba czekać ponad godzinę. Jak widać pogoda była typowo irlandzka.
 Po krótkim postoju przy moście, przyszedł czas na główną atrakcję tej części wyspy - Giant's Causeway.

Zadziwiająca formacja skalna utworzona z kolumn bazaltowych uformowanych w czasie erupcji wulkanicznej.
Koszt biletu z parkingiem to 11,50 GBP od osoby. Jeżeli jednak zaparkujecie samochód przed parkingiem i nie będziecie korzystać z centrum turystycznego (sklepu, kawiarni, toalety), nie weźmiecie też autobusu; tylko przejdziecie 20 min, to wstęp jest bezpłatny.

Po skałach można swobodnie skakać.
Dwadzieścia minut jazdy samochodem na południe od Grobli Giganta znajduje się miejsce, które stało się sławne dzięki serialowi "Gra o tron".

Są tu jacyś fani?
Aby zrobić dobre zdjęcie w Dark Hedges - czyli w alei buków, trzeba wstać wcześnie. Miejsce jest oblegane przez turystów.
Nasza gospodyni, u której spaliśmy, pokazała nam na mapie jeszcze kilka innych miejsc wartych zobaczenia. Niestety, my nie mieliśmy już czasu. Jeżeli kiedyś zawitacie do Irlandii Północnej, to skupcie się na wybrzeżu, tam znajdują się najładniejsze miejsca.

środa, 29 sierpnia 2018

Klify Irlandii

Jedną z głównych atrakcji Irlandii są klify. Nie da się zwiedzić tej wyspy bez przystanku na zapierających dech w piersiach widok z urwiska brzegowego. Najsłynniejsze są oczywiście Moherowe, do których niestety nie dotarliśmy. Od spotkanej po drodze włoskiej rodziny, dowiedzieliśmy się jednak, że panują tam straszne tłumy i że ugrzęźli na godzinę w korku parkingowym.... Czyli nic straconego ;)
To jakie falezy (tak podobno też mówi się na klify) mogę Wam polecić?

Fair Head


Jeżeli znajdziecie się w Irlandii Północnej, to koniecznie skierujcie się na wschód, 5km od Ballycastle znajdują się spektakularne urwiska. Za parking zapłacicie 3 funty - wrzuca się je do "honesty box" - czyli niepilnowanej przez nikogo skrzyneczki. Na parkingu znajduje się mapa z kilkoma trasami do wyboru. Napotkany tam pan, powiedział nam, że przejście całego niebieskiego szlaku (najdłuższego) zajmuje jakąś godzinę..... taaa chyba że będziecie biec.

początek szlaku
Aby wejść na szlak musicie udać się wpierw drogą w dół, po prawej stronie będzie znajdować się takie przejście przez ogrodzenie jak na zdjęciu powyżej. Przez owe kładki będziecie się wspinać jeszcze kilkakrotnie. Pola są ogrodzone, żeby owce się nie mieszały (uwaga na walające się wszędzie ich odchody); a dla pieszych stworzono prowizoryczne przejścia.

główny gwóźdź programu
Spacer po łąkach i pagórkach z przystankami na zdjęcia zajął nam dwie godziny. Zeszliśmy w połowie szlaku.

Sliabh Liag


W samej Irlandii polecam Wam urwisko niedaleko miasta Donegal, jest ono mniej oblegane przez turystów,  a widoki są piękne. Z wyniesieniem 472 metrów są o też najwyższe klify Europy. Najlepiej jest podjechać samochodem na drugi, wyżej położony parking. Omijacie ten położony po lewej stronie, otwieracie sobie bramę (którą trzeba za sobą zamknąć, aby owce nie pouciekały) i jedziecie wąską, stromą drogą w górę. Na samym szczycie znajdują się bezpłatne miejsca postojowe. Tam już możecie zacząć się wpinać dalej po kamiennych schodkach (uwaga na wiatry).

Podobno przez te szczyty prowadzi pieszy szlak.
Zapewne jest jeszcze wiele innych pięknych klifów, ale te dwa mogę Wam z ręką na sercu polecić.

sobota, 25 sierpnia 2018

Ryanair

Długo już nie było na moim blogu recenzji linii lotniczych. Dziś więc piszę kilka słów o niskobudżetowym irlandzkim gigancie - Ryanair. Nie będę tu wspominać o tym jakie warunki pracy ma załoga; tylko opiszę swoje wrażenia jako pasażer lecący niedawno z tym przewoźnikiem.

Po pierwsze - Modlin. Dla mnie wylot z lotniska innego nich Chopin jest utrudnieniem. Jeżeli nawet pominiemy niedogodną lokalizację, to budynek terminalu powinno się wysadzić i postawić na to miejsce coś dwa razy większego. Podobno startuje tutaj i ląduje 40 rejsów dziennie. Jest tłoczno i nie ma gdzie usiąść.
Przy czym jeszcze okazało się, że nasz lot do Dublina był 45 min opóźniony, o czym nikt nie poinformował pasażerów. Przepuszczono nasz przez bramkę i kazano czekać w słońcu na płycie lotniska

Co do samych linii lotniczych.

Znany wszystkim ogon.
Odprawiliśmy się online i wydrukowaliśmy sobie bilety. Można mieć też bilet elektroniczny na telefonie, ale nie może być to zrzut ekranu. Aby taki bilet działał, trzeba mieć ściągniętą ich bezpłatną aplikację. Po co tak komplikować?
Bagaż mieliśmy tylko podręczny, ale ponieważ nie wykupiliśmy pierwszeństwa wejścia na pokład, to go nam odebrano przy bramce. Ciekawa taktyka, moja walizka mieści się pod siedzeniem poprzedzającym, a i schowki nad głowami były pustawe.... Trzeba przyznać, że jest to jednak jasno napisane na ich stronie.

737-800
Jeżeli chodzi o sam lot, to przebiegał on normalnie. Jedzeni i napoje można zakupić na pokładzie.

Zabrać instrukcji bezpieczeństwa z pokładu się nie da. :)
Zwróćcie uwagę na lewy dolny róg - w wypadku lądowania awaryjnego nie można mieć wiszących kolczyków?! Pierwszy raz w życiu coś takiego widzę.

Co mnie wkurzyło? Przydział miejsc. W rejsie do Dublina odprawiliśmy się późno, więc nie mogłam mieć do nikogo pretensji, że nie siedzimy razem. W rejsie powrotnym jednak, odprawiliśmy się jako jedni z pierwszych. Na mapce pokładu można było zobaczyć tylko kilka zapełnionych siedzeń. I co? I miejsca dostaliśmy po przeciwległych krańcach samolotu! Zaraz poniżej pojawił się komunikat : "Chcecie siedzieć razem? Dopłaćcie 43 zł". No, to już chyba jest przesada.....?

wtorek, 21 sierpnia 2018

Vademecum pragnących zostać cabin crew

W dzisiejszym wpisie postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma poradami odnośnie tego, jak szukać pracy w chmurach. Wiele z nich mogliście już przeczytać na moim blogu w serii "Zostać stewardessą?" Poniżej małe podsumowanie.

Po pierwsze - szukaj! Nikt nie dostał jeszcze pracy siedząc w domu i nie kiwając palcem. Musisz być aktywna i na bieżąco sprawdzać oferty.
Wysyłaj, chodź na rozmowy, uwierz w siebie! Uda się!

foto: internet
Jakie są wymagania?
Czy jeżeli nie spełniam wszystkich wymagań mam szansę? Małe, ale poszukaj u innych przewoźników, wymagania są różne dla różnych firm. Popracuj nad sobą; nóg sobie nie naciągniesz, ale angielski możesz podszkolić.

foto: internet
Jak napisać dobre CV? Sprawdź na stronie pracodawcy, tam często znajdują się wytyczne odnośnie załączanych zdjęć.

Czy zapisać się na płatne szkolenie? - Szkolenia i kursy.

Dla kogo pracować? - O tym jakiego pracodawcę wybrać. 

Chcesz pracować dla Emirates, ale tylko Ryanair rekrutuje? Czy warto zaczynać od low-costów?
Odpowiadam. I tutaj.

foto: internet
Jak wygląda rozmowa o pracę? Tutaj wiele zależy od linii lotniczych. Teraz coraz częściej pierwszy etap przeprowadzany jest przez Skypa. Przygotuj się! O tym jak przejść rozmowę przez Skypa pisałam tutaj. O Dniu Otwartym pisałam Wam tutaj.

Ile zarobię ?- Porozmawiajmy o pieniądzach.

Czy zrobię karierę? - O karierze.
  
Jeżeli marzysz o prywatnym lataniu, to nie czekaj na pojawienie się oferty. Wybierz firmę dla której chcesz pracować i napisz do nich sama. Nie będę owijać w bawełnę - to mały rynek, ale i do niego można się dostać.

foto: internet
Na sukces trzeba sobie zapracować. 
Wiem, że może być ciężko. 
Wiem, że odrzucenie boli. 
Tylu z nas dało radę, czemu Ty nie masz do nas dołączyć?
 Do zobaczenia w chmurach!

piątek, 17 sierpnia 2018

Moja nowa stara praca

Co u mnie nowego? Mam kontrakt! Od lipca, żeby być precyzyjnym. Nie robię już więc freelance'a i nie szukam już nowej pracy. Czy jestem szczęśliwa? Wiecie jak to jest drugi raz wejść do tej samej rzeki?

mój nowy stary samolot
Pamiętacie te posty z 2014 roku opisujące moją firmę? Praca, praca, praca. - jest kilka zmian: otóż latam głównie po Europie, mój samolot jest zbazowany w Nicei i dodatkowo ma właściciela. Kiedy mój szef nie lata, robimy czartery. A reszta wygląda, tak jak wyglądała dwa lata temu, kiedy odchodziłam z tej firmy.
Oprócz tej oferty w tamtym czasie miałam do wyboru jeszcze dwie inne. Jedną odrzuciłam, bo samolot miał trudnego właściciela (pamiętacie posty z marca i kwietnia?); drugą z powodów organizacyjnych.
Otóż druga praca byłaby niejako kontynuacją firmy, która upadła w listopadzie zeszłego roku. I się przestraszyłam. Wystraszyłam się tego, że też padną, tych długich (nawet miesięcznych) rotacji i całego harmidru związanego z organizacją nowej firmy. Dwie moje bliskie koleżanki się nie wystraszyły i teraz mogę podziwiać ich zdjęcia z całego świata na FB. Nie powiem, kiedy ja latam jak taksówka między Francją i Włochami, a one urzędują na Bahamach, to mnie nachodzą wątpliwości. Z drugiej strony ich grafiki są nieprzewidywalne, a firma nie opłaca im świadczeń. Czyli wszystko ma plusy i minusy. I bądź tu mądry i wybierz dobrze.....


niedziela, 12 sierpnia 2018

Ogrody Mirabell w Salzburgu

Po raz pierwszy wylądowałam w Salzburgu w czerwcu 2016 roku i pomimo deszczu zakochałam się w tym mieście. W tym roku spędziłam w mieście Mozarta trzy upalne dni. Dziś zapraszam Was na spacer po Ogrodach Mirabell.

Widok na zamek, który zwiedziłam w czasie swojej poprzedniej wizyty.
Nazwa Mirabell została zapożyczona z języka włoskiego. To imię żeńskie, składające się ze słów: mirabile - „godna podziwu“ i bella - „piękna“.
W pałacu zachowała się barokowa Sala Marmurowa, która służyła dawniej książętom arcybiskupom za salę bankietową. W drugiej połowie XVIII wieku występował w niej wicekapelmistrz Leopold Mozart oraz dwójka jego „cudownych dzieci”, Wolfgang Amadeusz i Nannerl. Dziś uchodzi ona za jedną z najpiękniejszych sal ślubów na świecie. Dzisiaj mieści się w nim ratusz i biuro burmistrza miasta.

Pegaz miał swój występ na moim Instagramie.
Ogrody Mirabell zawdzięczają swój obecny wygląd inicjatywie arcybiskupa Johanna Ernsta von Thuna.  Typowa dla baroku geometryczna forma, którą otrzymały w 1690 roku, rozpoznawalna jest do dziś. Oś widokowa ogrodów skierowana jest na barokową katedrę i średniowieczną twierdzę, włączając je w założenie urbanistyczne Starego Miasta. To najpopularniejszy motyw fotograficzny w Salzburgu!
  • Fontanna z Pegazem jest dziełem Kaspara Grasa z Innsbrucku (XVII w.), a postawiona została w tym miejscu w 1913 roku.
  • Marmurowy basen z fontanną główną otaczają cztery grupy figur (Ottavio Mosto, 1690),  symbolizujące 4 żywioły: ogień, powietrze, ziemię i wodę.
  • Osłonięty żywopłotem Teatr Plenerowy leży w zachodniej części ogrodów. Jest to jedna z najstarszych tego typu scen po północnej stronie Alp. Latem odbywają się na niej m.in. koncerty i imprezy folklorystyczne.
  • Ogród Karłów powstał za czasów arcybiskupa Johanna Ernsta Grafa Thuna pod koniec XVII wieku. Liczył pierwotnie 28 figur z białego marmuru, wydobywanego do dziś na Unterbergu pod Salzburgiem. Jest pierwowzorem dzisiejszych „ogrodów krasnali”, pierwszym takim w Europie.
  • Ogród Różany przy południowej elewacji pałacu zdobią piękne różane rabaty.   
  • Dawna oranżeria pełni dziś funkcję palmiarni.
Z https://www.salzburg.info/pl/sights/top10/palac-i-ogrody-mirabell.

Tradycyjne stroje królowały tego wieczoru w ogrodach.
A w cieniu....
I jak tu nie kochać tego pięknego (choć drogiego) miasta?

środa, 8 sierpnia 2018

Nowe Guty

Nie pisałam Wam jeszcze o moim czerwcowym wypadzie na Mazury. Nie wiem, gdzie się zapodział ten post, bo mamy sierpień.....
Co ciekawe na Mazurach byłam może drugi raz w życiu.... 🙈

Piękne polskie jezioro....
Wieś Nowe Guty uznawana jest za jedną z najładniej położonych osad na Mazurach, gdyż usytuowana jest na wysokim brzegu jeziora Śniardwy na przestrzeni ok. 2 km. Niegdyś typowa wieś rolnicza przekształciła się dzięki swojemu położeniu w miejscowość turystyczną. (Wikipedia).

uroczy mieszkaniec
zachód słońca i pusta plaża
Nie trzeba Photoshopa....