Jak wiecie, znowu wylądowałam na dyżurze w Bazylei. Dużym plusem tego pobytu był trwający właśnie Fastnacht. To trzydniowa uliczna impreza!
 |
Rodzice i dzieci przebierają się i obrzucają konfetti (wszystkich, nie tylko siebie). Te worki są ogromne! |
 |
Stroje są różne. Jedni bardziej się przykładają, inni mniej. |
Całe miasto świętuje. Obchody zaczynają się o 4 rano. I kończą 72 godziny później.
 |
Jedne kostiumy są piękne! |
W Bazylei i okolicy są grupy, które cały rok przygotowują kostiumy i ćwiczą grę na instrumentach i krok marszowy. Z drugiej strony maszerują też rodzice z dziećmi, albo sami dorośli - dużo mniej profesjonalnie przygotowani.
 |
Są grupy wieloosobowe. I takie całkiem małe. Niektóre bardzo profesjonalne. Dodatkowo wiele przedsiębiorstw i restauracji ma swoich przedstawicieli. |
 |
Stroje się zmieniają. Część ma swoje przesłanie. Tutaj jeże i prośba, aby zwolnić na drodze. |
Drugiego dnia jest ogromna parada. Centrum miasta jest zamknięte.
 |
Są i takie samochody. I traktory ciągnące platformy. |
 |
Ogromne mrówki. |
 |
I krasnale z horroru. Czyli wybory najstraszniejszych masek. |
Myszki z horroru możecie zobaczyć na moim Instagramie. W zapisanych historiach możecie obejrzeć kilka filmików z tego dnia.
 |
Z platformy rzucano cukierki, pomarańcze i gadżety. A czasami dla żartu również ziemniaki i cebulę. |
 |
Pomaszerowali Arabowie. Byli też politycy (znaczy ich maski), przeciwnicy globalizacji, selfies itp. |
 |
Pierwszego dnia biegałam za różnymi grupami po całym mieście. |
 |
Flamingi. |
 |
Tradycyjnie uczestnicy mają duże maski z masy papierowej. Po paradzie odbywa się ogromna impreza. Wszędzie wala się konfetti, kubki po piwie i inne śmieci. Wszystko to znika następnego ranka. Wszystko oprócz kolorowego konfetti, które bardzo trudno wyzbierać z trawników i fontann.
|
Zdecydowanie ciekawa atrakcja! Bardzo jestem zadowolona z początku lutowej rotacji.
A co było dalej, przeczytacie już za tydzień.
Ciekawe.
OdpowiedzUsuń