Moja pierwsza lipcowa rotacja była przedłużeniem czerwcowej.
Zaczęłam ją od trzech dni na domowym dyżurze. A 4 lipca ruszyłam. I to wcześnie ruszyłam.
![]() |
| To chyba pierwszy pociąg, który odjeżdża ode mnie na lotnisko. |
SKMką dojechałam do hotelu mojej załogi (oni nie są lokalni) i razem ruszyliśmy Uberem do Modlina. Tam czekała na nas nasza maszyna.
![]() |
| Samolot już znacie. |
Pierwszego dnia zrobiliśmy trzy loty.
![]() |
| Moxy nasz pierwszy nocleg. O tym hotelu już wiele razy pisałam. Chcecie kolejny hotelowy post? |
Po krótkiej nocy i szybkim śniadaniu ruszyliśmy dalej. (Jeszcze po drodze zrobiłam małe zakupy na lotnisku, bo tyle lataliśmy, że nie było czasu podjechać do supermarketu.)
![]() |
| Nie wiem, ile razy już lądowałam/ startowałam z Nicei. Te widoki mi się nie znudzą. |
I w końcu nowe miejsce na mojej mapie - nocowanie w Turku.
![]() |
| O tym mieście mam dla Was osobny wpis. |
![]() |
| I o zakupach w Finlandii też możecie w nim poczytać. |
![]() |
| A to ja w drodze do pracy. |
Po wylądowaniu 6 lipca w Nicei od razu wracałam do domu. Bilet przysłała mi firma w ostatnim momencie, więc nie miałam czasu na odprawę online.
Szybko posprzątałam samolot, przebrałam się w lotniskowej toalecie i pobiegłam do check-in. A tam...
![]() |
| Okazało się, że jestem na liście "Standby", bo lot jest "Oversold". Najadłam się strachu, że tego dnia nie wylecę. 😟 O takich sytuacjach możecie poczytać w mojej książce "Lotniskowy zawrót głowy". |
Przed północą dotarłam do domu. Czekały mnie dwa dni odpoczynku.
Ale to nie był koniec mojej pracy w lipcu! Jeszcze dwa ray było mi dane wylecieć w tym miesiącu.
![]() |
| Miałam lecieć na Majorkę i tam zmienić stewardesę. Przed lotem wszystko z nią uzgodniłam, zamówiłam jedzenie, napisałam do pilotów i..... Tu lądowanie na pięknej Majorce. |
i..... przed wejściem na pokład w Warszawie dostałam telefon od firmy, że są zmiany. W prywatnym lotnictwie, to normalne, trzeba być elastycznym.
Skończyło się tym, że wylądowałam w Palma de Mallorca, posiedziałam na lotnisku cztery godziny (mają tam sporo sklepów) i poleciałam dalej.
Po raz pierwszy leciałam liniami Vueling, ale nie mam zdjęć (spałam) 😂. Po półtorej godziny byłam w .... Maladze.
Tam czekała mnie krótka noc i wczesny lot.
Siedząc na lotnisku na Majorce udało się nam ogarnąć wszystkie zmiany. Przejmowałam lot od innej dziewczyny.
![]() |
| Duży uśmiech na ustach, bo lecę nowym samolotem. Będzie wpis. |
Miałam sześciu pasażerów i ręce pełne roboty. Na nowym samolocie trzeba się szybko zorganizować. Nie ma czasu na poszukiwanie rzeczy.... A każdy samolot inny. 😉
![]() |
| A gdzie wylądowałam? Po raz pierwszy prywatnym jetem w Gdańsku! Szkoda, że musiałam gnać do domu, bo jak już byłam nad morzem.... Spędziłam tu cztery godziny. |
I już myślałam, że to koniec miesiąca w pracy, a tu niespodzianka.
![]() |
| Poleciałam do Katowic, gdzie lotniskowy Moxy bardzo serdecznie mnie powitał. |
Miałam popołudnie w Katowicach dla siebie, umówiłam się z koleżanką (ale ostatecznie nie udało się nam spotkać) i poszłam do ... muzeum.
Kolejnego dnia z samego rana ruszyłam na lotnisko i zrobiłam dwa loty z bardzo miłą rodziną.
![]() |
| I ponownie trafiłam na ten śliczny samolot. |
Wieczorem wylądowałam na Islandii. Moi piloci zostawali tam na tydzień! Ale im zazdroszczę! Niestety, życie freelancera jest inne. Pozwiedzałam lotnisko w Keflaviku i Wizzair'em przeleciałam do ... Wrocławia. 😂
W lipcu sporo zwiedziłam Polski, głównie lotnisk jednak.
Po baaaaardzo krótkiej nocy ( w hotelu byłam o 2:30 rano, a o 7 wstawałam znowu do pracy) zrobiłam dwa rejsy, żeby ponownie wylądować we Wrocławiu.
![]() |
| Nowy typ samolotu ląduje w moim CV! Gulfstream 150. 😃😍 I tak, zrobię dla Was wpis. Cierpliwości, wpierw muszę poprzednie ogarnąć. |
W jedną stronę zabrałam pasażerów.
![]() |
| A powrót na pusto. Przebrałam się w jeansy, zrobiłam sobie kawy do mojego nowego kubka od My Wind Rose i czytałam książkę. (To wszystko oczywiście po tym, jak posprzątałam samolot.) |
Po kilku godzinach biegłam już na samolot rejsowy do Warszawy.
![]() |
| Kolejne lotnisko na mapie Polski odwiedzone w lipcu. |
I tu niemiła niespodzianka. Miałam bilet LOTem na 21:30, ale że wyrobiliśmy się wcześniej, to chciałam wsiąść na samolot o 18:15. Pamiętam, że kilka lat temu Lufthansa nie miała z tym problemu. (Zresztą opisuję taką sytuację w "Lotniskowy zawrót głowy".) Lot był pusty... ale linie kazały mi dopłacić za zmianę. I to dużo... (jeżeli wziąć pod uwagę, że bilet krajowy jest w miarę tani.)
No cóż, dopłaciłam i wróciłam do domu.
A teraz czekam na rozwój wydarzeń w sierpniu.

















