I tak oto kolejnego dnia przenieśliśmy się do Argentyny! Mojego 103 kraju na mapie.😍
Znalazłam tylko autobus Marga. Niestety bez internetu, a podróż była długa. Miało być 5:40 godzin, a było prawie 7 - to przez kolejkę na granicy argentyńskiej. Chilijska minęła nam bez problemu.
Przy wjeździe do Argentyny (przynajmniej na tym przejściu granicznym) trzeba mieć rezerwację hotelu. I nie może być to zdjęcie/ zrzut ekranu, trzeba mieć otwartą rezerwację w telefonie. Jest WiFi.
Spaliśmy w hostelu. Ciekawostką jest to, że mało osób mówi w Patagonii po angielsku. Nawet w hostelach i restauracjach. W tym obsługiwał nas bardzo miły chłopak, który od raz przeprosił za swoje braki w języku Szekspira i podkreślił, że się uczy.
![]() |
| Nasz hostel. 45USD za dwójkę z łazienką i śniadaniem. Płatne w dolarach lub kartą. Śniadanie słabe, pokoje głośne. 😒 |
Czytałam w wielu miejscach, że przyjmują tylko "niebieskie" dolary (te najnowsze), ale z tym nie mieliśmy problemu. Wszędzie brano te starsze, tylko w bardzo dobrym stanie.
Kłopot jest z argentyńskim pesos, bo go nie ma. Rozmawialiśmy z Argentyńczykiem i przyznał, że na południu kraju brakuje banknotów.
Jeśli nie kupiliście rejsu łódką, to możecie wykupić go jeszcze na miejscu. Płacąc gotówką jest - 10%. Dolarów nie przyjmują. Wyszło nam po 65 000 pesos za osobę za godzinny rejs. Czyli ogólnie taniej niż przez internet, ale było z tym trochę zachodu i niepewności. Online możecie znaleźć różne gotowe pakiety. Rezerwując wszystko osobno, nie płacicie prowizji pośrednikom, ale też nie macie pewności, że będą wolne miejsca.
Trekking lub długi rejs łódką (taki, co opływa lodowiec lub nawet podpływa do kolejnego) musicie wykupić online. Program jest inny i miejsce rozpoczęcia spaceru / rejsu również jest inne.
Jedyny kantor w mieście jest zamknięty na stałe, Western Union nie miał gotówki, z bankomatu można wybrać maksymalnie 40 000 pesos jednorazowo. Prowizja przy tym to 15 000 pesos. To jakiś absurd!
Wymieniliśmy dolary w restauracji. 🤣 Jest ich kilka w mieście np. Nina.
Do El Calafate przyjechaliśmy dla Parku Narodowego Lodowców. Lodowców jest kilka, w różnej odległości i z różnymi opcjami zwiedzania. Najsłynniejszy Perito Moreno ulokowany jest 80km od miasta.
Jak zobaczyć Perito Moreno? Jest kilka sposobów, zależy to głównie od zasobności Waszego portfela: spacer (najtaniej), łódka, trekking (najdrożej).
Busik zawozi Was do wejścia, jeśli nie kupiliście biletów online to możecie je kupić na miejscu za gotówkę lub w okienku kartą. Potrzebny jest paszport!
Busik wiezie Was dalej do głównego parkingu.
Jeśli nie kupiliście rejsu łódką, to możecie wykupić go jeszcze na miejscu. Płacąc gotówką jest - 10%. Dolarów nie przyjmują. Wyszło nam po 65 000 pesos za osobę za godzinny rejs. Czyli ogólnie taniej niż przez internet, ale było z tym trochę zachodu i niepewności. Online możecie znaleźć różne gotowe pakiety. Rezerwując wszystko osobno, nie płacicie prowizji pośrednikom, ale też nie macie pewności, że będą wolne miejsca.
Trekking lub długi rejs łódką (taki, co opływa lodowiec lub nawet podpływa do kolejnego) musicie wykupić online. Program jest inny i miejsce rozpoczęcia spaceru / rejsu również jest inne.
![]() |
| Moim zdaniem warto udać się chociaż na ten krótki rejs. Nie wiem, jak wyglądają te całodniowe, ani jak wygląda trekking. Myśmy chodzili już po lodowcu i nie zdecydowaliśmy się tutaj ponownie. |
![]() |
| Ile razy w życiu napijecie się whiskey z lodem z lodowca? Koszt 15 000 pesos. |
Tak, lodowce są zagrożone. Wiem o tym. W mieście spotkacie się z protestami skierowanymi przeciwko lodowcowej turystyce. Nie wiem, czy polecać Wam odwiedziny na lodowcu. Jeśli się nie wybieracie, to nie ma sensu przyjeżdżać do El Calafate.
Kolejnego dnia ruszaliśmy do El Chalten. Nasz autobus odchodził dopiero o 14. Rano ruszyliśmy do Laguny Nimez na obserwację ptaków.
![]() |
| Wstęp 12 000 płatność tylko gotówką. Wypożyczenie lornetki 5 000, w zastaw zostawia się jakiś dokument. |
Trasa ma 3km długości. Czasowo bywa zalewana i zamiast pętli trzeba wracać tą samą ścieżką.
![]() |
| Największa atrakcja - liski. |
Pospacerowaliśmy godzinę. Wypiliśmy kawę i w drogę. Na dworcu przy wyjeździe trzeba uiścić opłatę - 4 000 pesos od osoby, ale nikt tego nie sprawdza.
Kolejny wpis będzie z El Chalten, a więcej informacji zamieszczę w swoim Ebooku. 😁







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz