Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2026

"Stewardesa Linda. W rozmowie z Jolantą Tęczą - Ćwierz"

 W lipcu przeczytałam nową lotniczą książkę. Widziałam jej reklamy na Instagramie, gdzie Stewardesa Linda jest bardzo popularna. 

Ładna okładka. Zdecydowanie nie oszczędzano na druku. Powiedziałabym, że nawet za mało treści tu jest. 😉

Stewardesa Linda rozmawia z dziennikarką Jolantą Tęczą -Ćwierz o swoim życiu, pracy w chmurach i byciu Instagramerką (ten rozdział akurat najmniej mi się podobał). 
(Jeżeli chodzi o taki forma książki, to bardziej podobała mi się ta Krzysztofa Pyzia. Jej opis znajdziecie tutaj. Wydaje mi się bardziej autentyczna.)
 
Wywiady rzeka to trudna forma literacka. Obydwie strony muszą mieć wiedzę, pasję, lekkość i nawiązać kontakt. Od razu można przeczytać, czy jest chemia między rozmówcami. Nie może być to sztuczne, na siłę. 

O strachu przed lataniem.


Wiele nowych rzeczy się nie dowiedziałam. 
Z kilkoma się na zgadzam. 
Ostatnio rozmawiałam z pilotami i ci, powiedzieli, że tanie linie nie należą do bezpiecznych. Jak widać, każdy ma swoje zdanie na ten temat.

O seksie zawsze fragment musi być. 😉

Mówiłam, że na papierze nie oszczędzano.


Jeśli Was seks w przestworzach interesuje, to powyżej macie fragment.


Fajne jest to, że widać, że Linda jest fanką latania. Zresztą podkreśla to w wielu miejscach, że "jest magia". I takie osoby lubię.

Dlaczego mam wrażenie, że rozmowa była "ustawiona"? Że pytania były wcześniej znane, a odpowiedzi są dokładnie przemyślane i sprawdzone? (Przez co całość jest w moim odczuciu sztuczna.)

Chyba nikt nie pamięta, w jakich katastrofach ile osób zginęło?
A takich fragmentów jest wiele. 

Powiem tak, nic nowego się nie dowiedziałam, ale osoby nowe w lotnictwie pewnie znajdą dla siebie tutaj sporo ciekawostek. Mnie format wywiadu w tym wypadku przeszkadzał.
Czy polecam? Hmmm. Książkę czyta się szybko. Jeśli szukać lekkiej lektury, chcecie się dowiedzieć czegoś podstawowego o lotnictwie i pracy cabin crew, to przeczytajcie.😉


niedziela, 21 czerwca 2026

"Niebo jest nasze"

Dziś - ostatni z moich najnowszych nabytków - Brendan I. Koerner:  "Niebo jest nasze. Miłość i terror w złotym wieku piractwa powietrznego".
Tak, porwania samolotów miały swój złoty wiek. 😈

Wydawnictwo Czarne słynie z ładnych wydań. Porządny papier, twarda okładka, zdjęcia i ciekawa treść.

"Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w USA porywano co najmniej jeden samolot tygodniowo. Początkowo porywacze zwykle chcieli dostać się na Kubę (..)" 

Na pokładzie porwanych samolotów były i stewardesy. 


Talon do pralni i schemat bomby.


Dlaczego dochodziło do tak częstych porwań? Bo pasażerowie nie przechodzili żadnej kontroli. Do samolotu mógł się dostać każdy. Były nawet linie, które sprzedawały bilety na pokładzie. Wsiadało się do maszyny (jeśli były wolne miejsca) i prosiło o bilet, tak jak w pociągu.

Wiele porwań z tamtego okresu to była całkowita improwizacja, a i powody były śmieszne. 

Jest i o Polakach. Tylko nie wiem, czy być dumnym? Przynajmniej powód mieli dobry.


Co ciekawe, często porywacze nie mieli konkretnego planu. Chcieli się dostać na Kubę, bo mieli nadzieję, że zostaną tam powitani z otwartymi rękami. Jak czytamy dalej, Castro wcale ich chętnie u siebie nie gościł. Początkowo był rad z dodatkowej twardej waluty (za oddanie samolotu brał dolary), ale nie uśmiechało mu się zatrzymywanie porywaczy u siebie. 


Już w 60tych pewien senator proponował wprowadzenie kontroli pasażerów na lotniskach. Zarówno linie lotnicze, jak i rząd odrzucili ten pomysł ze względu na koszty i opóźnienia.

W książce jest wiele historii o porwaniach tych bardziej i mniej udanych. Główny wątek jednak życiorys dwójki Amerykanów - pary, która postanowiła spróbować swych sił. Czy im się udało? Jakie były motywy? I ich dalsze losy? Przeczytajcie sami. 
(Naprawdę bardzo ciekawa historia.)

A po lekturze już nigdy nie będziecie narzekać na uciążliwą kontrolę bezpieczeństwa na lotniskach.

Widzimy się w następną niedzielę. 

niedziela, 14 czerwca 2026

"Kobiety w kokpicie"

 I jak podobało się Wam "Przymrużonym okiem pilota prywatnego"

Jeśli nadal mało Wam książek o tematyce lotniczej, to trafiliście w odpowiednie miejsce.
(Bo jak nie latam, to czytam o lotnictwie. 😉)

Pięknie wydana. Gruby papier. Twarda okładka. Brytyjski autor - co ciekawe, tytuł oryginalny tej książki brzmi" Spitfire Women of World War II. I mam wrażenie, że lepiej oddaje jej tematykę.


Zresztą można to wywnioskować z powyższego fragmentu, dlaczego "Spitfire Women" jest lepszym odpowiednikiem. Powyżej przeczytacie też, dlaczego Giles Whittell zdecydował się napisać tę książkę.


Bardzo ciekawa pozycja dotycząca historii lotnictwa, walki o równouprawnienie, Drugiej Wojny Światowej i rozwoju awiacji. Do tego zdjęcia, anegdoty, plotki.


Kobiety w Wielkiej Brytanii tworzyły jednostkę ATA (ale należały do niej nie tylko Brytyjki). Odpowiadały za dostarczanie i przemieszczanie samolotów. Nie brały udziału w działaniach bojowych, chociaż część z nich tego chciała.

Fakt, jak bardzo była to niebezpieczna praca, pomimo tego, że nie samoloty nie włączały się w walkę (latały bez uzbrojenia), wielokrotnie podkreśla autor.

Co dziesiąta pilotka zginęła w służbie Ojczyzny (nie koniecznie swojej).


A wielu mężczyzn w wojsku i nie tylko, widziało ich miejsce w kuchni.


Giles Whittell opisuje kilkanaście z nich, inne wspomina z imienia. Miały one inne pochodzenie, doświadczenie, narodowość i inną przyszłość. Wszystkie łączyła pasja do latania i chęć przysłużenia się pokojowi na świecie. Możecie poznać tutaj Amy Johnson i Pauline Gower, ale także Polki - Jadwigę Piłsudską, Annę Leskę i Stefanię Wojtulanis.
Słyszeliście o nich? 
Ja o Piłsudskiej (córce Marszałka) tak, o dwóch pozostałych paniach nie. Chociażby z tego względu warto sięgnąć po "Kobiety w kokpicie".

Z minusów. Jest trochę błędów - niejasności. Nie wiem, czy wynika to z tłumaczenia, czy redaktor nie zauważył w rękopisie nieścisłości. Autor zaczyna coś i nie kończy, ale jest to tak minimalne, że pomimo tego, książkę czyta się ekspresowo.


I jeszcze jeden Polak, o którym dowiedziałam się dzięki tej lekturze.

Chcecie wiedzieć więcej? Przeczytajcie książkę. Polecam!



niedziela, 7 czerwca 2026

Przymrużonym okiem pilota prywatnego

W lutym pokazałam Wam wszystkie książki o lotnictwie, które mam w domu.
Możecie znaleźć ten wpis klikając w ten link.

W kwietniu zrobiłam zakupy na portalu sprzedażowym i dziś mam dla Was pierwszą propozycję z moich nowości: 

Tak, kupuję dużo książek, ale dużo też sprzedaję z tego, co przeczytam. 
Nie dotyczy to pozycji o lotnictwie, bo te kolekcjonuje. 😀

Wracając do sedna tematu. "Przymrużonym okiem pilota prywatnego" autorstwa Tomasza Siembida to lekka lektura, którą się szybko czyta (chociaż miejscami mnie irytowała).

Autor jest prawnikiem, muzykiem i pilotem. Dużo!

Trochę zmylił mnie tytuł, bo wiecie, jak słyszę "prywatnego", to myślę o swojej pracy. A tu proszę, "prywatny", czyli taki co płaci za latanie (pan Tomasz ma własny samolot), a nie taki, co mu płacą.

O lotnictwie, wbrew temu co powyżej napisane, jest tu całkiem sporo. Można się dużo dowiedzieć o przepisach, poznać skróty angielskie. Trochę przeszkadza mi sarkazm i narzekanie na Polskę / EU, ale nie znam osobiście tego działu awiacji, więc może faktycznie jest źle.
Poza tym, mamy z autorem inny światopogląd 😉.

Ładny druk, duże litery, widać, że nie oszczędzano.

I taka ciekawostka: SP w rejestracji samolotowej. 


Obalanie mitu pilota jako osoby wyjątkowej. 😉


Wspomnienia własne.


Trochę ilustracji.


Własny samolot. Chyba trzeba było iść na prawo. 😆 Chyba dobrze tam płacą.

Zaciekawieni? Sięgnijcie po lekturę, aby dowiedzieć się więcej. Mnie się podobało, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam.

P.S. Jeśli chcecie wiedzieć, które pozycje sprzedaję na Vinted to mój nickname: stewardessa82, a na OLX: Teresa.
Zapraszam na zakupy do siebie! Dzięki temu, kupię więcej książek i Wam o nich opowiem.😁

P.S. I jak zawsze zapraszam na Naffy po moje Ebooki! Jesienią powstanie kolejny.


niedziela, 26 kwietnia 2026

Mój nowy Ebook: "Mała wyprawa patagońska".

Napisałam drugiego w życiu Ebooka!  Tym razem jest on podróżniczy. 😁

Cena promocyjna do końca miesiąca to tylko 29,99pln! Link do zakupu: https://www.naffy.io/teresa-grzywocz/mala-wyprawa-patagonska-2sW

Kto nie ma dosyć czytania o Patagonii?

 Co znajdziecie w środku? Dokładny opis mojej patagońskiej wyprawy. Ebook nie obejmuje: Santiago de Chile, Buenos Aires i Colonia del Sacramento

Jest to praktyczny przewodnik dla tych, którzy chcą zorganizować swoją wyprawę. 
Tak jak we wstępie, nie jest to plan na sześć miesięcy w Ameryce Południowej, ale na dwutygodniową wędrówkę. 

Jak prezentują się poszczególne strony?


 

Jest sporo informacji takich z ogólnodostępnych źródeł i z własnych obserwacji.


Są i zdjęcia. 


 Zapraszam na Naffy do mojego sklepu z Ebookami.

P.S. Dla przyszłych cabin crew też coś tam mam. 😉  https://www.naffy.io/teresa-grzywocz/ebook-scenki-lotnicze-rozegraj-je-dobrze-55-scenariuszy-Wtf

 


niedziela, 22 lutego 2026

Książki o lotnictwie w mojej kolekcji.

Przyszedł czas na wpis podsumowujący dotychczasowe wpisy literackie (o tematyce lotniczej) na tym blogu.
A było tego już całkiem sporo. 😁 

Wszystkie książki, które stoją na mojej "lotniczej półce".
(Stan na wiosnę '25. Dotrwajcie do końca wpisu, a okaże się, że sporo ich jeszcze dokupiłam.)

Zacznijmy od autoreklamy (bo jak się sama nie pochwalę, to kto mnie pochwali?).

1. "Etat w chmurach" - Teresa Grzywocz 
I wpis, który rozpoczął ten blog. "Etat w chmurach".

2. "Opowieści pokładowe" - Teresa Grzywocz
Rok 2018 to moja trzecia książka "Opowieści pokładowe"

3. "Lotniskowy zawrót głowy" - Teresa Grzywocz
Czwarta w kolejce "Lotniskowy zawrót głowy". 

Te trzy książki możecie kupić w antykwariatach i na platformach sprzedażowych.
(Jeżeli chcecie mnie wspomóc, to polecam "Hotelowy zawrót głowy". Moja ostatnia książka nadal jest dostępna w sprzedaży.) 😊

A co mam po polsku?

5. "Nieograniczone horyzonty" - Julia Cooke.
Wpis znajdziecie tutaj. 

6. "Leci z nami pilot" - Sebastian Mikosz.
Tutaj biegnijcie po więcej informacji. 

7."Wniebowzięte" - Anna Sulińska.
Zdecydowanie za krótki wpis tutaj.  Chyba muszę ponownie przeczytać tę książkę i napisać Wam coś więcej.😁

8."Stewardesa Justyna" - Tadeusz Zakrzewski. 
Zapraszam Was na ten wpis. 

Mój zbiór po polsku.

I tak dotarliśmy do mojego zbioru angielskojęzycznego.

9."Hey, Lady!" - Jeanne Webb.
Długi opis tej książki znajdziecie tutaj.

10. "Cockpit Confidential" - Patrick Smith
Znowu krótki opis.  🙀 Chyba dawniej mniej pisałam. 

11. "Coffee, Tea or Me" - Trudy Baker & Rachel Jones
Recenzję przeczytacie tutaj.

 

12. "Air Confidential " -Elliott Hester.
W zeszłym roku ponownie, na potrzeby tego wpisu, przeczytałam tę książkę. Zapraszam na wpis recenzyjny.

13. "Air Babylon" - Imogen Edwards - Jones.
I tak jak "Air Confidential" powyżej, tak i tę książkę czytałam ponownie po latach. Kliknij tutaj.

Uwaga!
Wpis edytowany - pozycje zakupione jesienią '25.


Kupiłam i przeczytałam jeszcze te trzy książki. Wszystkie w języku polskim.

14. "Cała prawda o lataniu. Stewardesy w rozmowie z Krzysztofem Pyzią" - Krzysztof Pyzia.
 Kliknij tutaj po recenzję.

15. "Stewardesa" - Chris Bohjalian.
Zapraszam tutaj.

16. "Dziennik Stewardesy" - Marika Mikusova
Długi wpis znajdziecie pod tym linkiem. 

Ciekawe, jakie kolejne pozycje wpadną w moje ręce w 2026! Polecicie coś?

niedziela, 1 lutego 2026

"Dziennik Stewardesy"

Jeżeli czekacie na wpis: "Styczeń '26 - w pracy", to donoszę, że nie miałam ani jednego zlecenia. 😪 (Chociaż raz wieczorem się pakowałam. Lot odwołano rano.)

Mam za to dla Was kolejny wpis literacki. 😊

Jakiś już czas temu zobaczyłam reklamę tych książek (bo są trzy części, ale dzisiaj prezentuję Wam pierwszą) na Facebooku. 
Zapytałam na swojej stronie na FB (nazywa się tak, jak ten blog), czy ktoś czytał. Ponieważ nikt się nie zgłosił, to postanowiłam sama sprawdzić z czym mamy tu do czynienia.

Książkę znalazłam w promocyjnej cenie na portalu sprzedażowym.
Okładka mało mi się podoba. 
Z tego co czytałam, jest to wydanie autorskie. Oznacza to, że Marika opublikowała książkę na własny koszt. Jest ona drukowana oszczędnie, ale całkiem porządnie.

Jak przy każdym wpisie recenzenckim, tak i tutaj chcę podkreślić, że zawarte tutaj opinie są subiektywne i tylko i wyłącznie moje. 😁

Spis treść, czyli będzie dużo się działo. Widać też, że jest trochę historii z pieprzykiem. Nie wiem, czy wszystkie historie są prawdziwe....


Autorka pięć lat latała w Emirates. Kilka razy poleca swojego Instagrama, gdzie można znaleźć zdjęcia jednoznacznie wskazujące na linię.
Można też znaleźć dużo innych zdjęć o charakterze.... no trochę kontrowersyjnym (jak dla mnie). Wiadomo, co najlepiej się sprzedaje, a dziewczyna jest zgrabna.


Ach te początki.


Jak przejść rozmowę o pracę, znajdziecie tutaj sporo wskazówek. W książce jest wyjątkowo dużo informacji i jest to zdecydowanie na jej plus.


Niestety, mam wrażenie, że kilka razy tłumaczenie zawiodło. Nie wydaje mi się, żeby wymagano zdjęcia w kostiumie kąpielowym, a w "kostiumie" (czyli marynarce i spódnicy). Chyba, że był jakiś dziwny moment w historii tych linii, że kazali wysyłać inne zdjęcia. (?)
Później też Marika pisze, że idzie na plażę, więc ubiera kąpielówki. Przypuszczam, że tłumacz się ponownie pomylił i tym razem ubierała kostium kąpielowy.


Muszę dopytać koleżanek, które latały w Emirates o badania u ginekologa. O tym nigdy nie słyszałam.


To też mnie zdziwiło. Londyn jako turnaround? To jest długi lot. 😕
W książce znajdziecie wytłumaczenie wielu lotniczych terminów. Zdecydowanie jest to pozycja dla tych, którzy chcą latać na Bliskim Wschodzie i nie mają jeszcze wiedzy lotniczej.
I dla tych, co szukają plotek i skandali. W innym fragmencie autorka przyznaje się (między wierszami) do seksu w kokpicie.

Ogólnie bardzo dużo jest tu seksu. Nie wiem, czy to już to pokolenie? Książka była pisana dziesięć lat po mojej. Tu miejsce na autoreklamę - "Etat w chmurach" - gorąco polecam.
W moich liniach nie pamiętam, żebyśmy tylko o tym rozmawiali i tylko szukali z kim się przespać. Oczywiście były romanse między załogowe, ale nie na taką skalę.

Kolejne zaskoczenie - nam nie dawano listy pytań, na które trzeba odpowiedzieć w czasie briefingu. Wszystko trzeba było mieć wykute na pamięć. Cały manual. 😆

Znajdziecie w tym dzienniku sporo zabawnych (i mniej) historii z pasażerami i załogą. Część z nich jest bardzo specyficzna, trzeba polatać z danymi narodowościami, żeby je zrozumieć.

Mogłabym jeszcze wiele fragmentów tutaj dodać, ale wolę pozostawić Wam pewien niedosyt.
Zachęcam do lektury. Dla mnie książka na "tak", ale z przymrużeniem oka na pewne fragmenty.

(Tylko pamiętajcie proszę, że ja do tamtej strony świata i tamtych linii mam sentyment.)