niedziela, 8 lutego 2026

Pytania i odpowiedzi.

Dawno nie było takiego wpisu. Poprzednie możecie przeczytać tutaj, tutaj.
A waszych pytań nazbierało się całkiem sporo. To zaczynamy!

1) Dlaczego komentarze pod wpisami nie ukazują się od razu?
Przede wszystkim, bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, wiadomości i opinie. Wszystkie są czytane.
Niestety, wpada też bardzo dużo spamu, dziwnych linków i bardzo nieodpowiednich komentarzy. Nie mam tu na myśli negatywnych, aczkolwiek konstruktywnych opinii o sobie, czy blogu. Są jednak takie  wpisy, które zakrawają na szerzenie nienawiści i propagują treści zakazane.

2) Czy nie nudzi ci się w domu, jak nie latasz?
To pytanie zadano mi wiele razy również osobiście. Tak, czasami mi się nudzi. Ale jak wiecie, piszę, czytam, uprawiam ogród. I zawsze, ale to ZAWSZE szukam lotów. Szukanie pracy, to też praca.

3) Czy płacisz składki i podatek ze swojej pracy?
Tak, jako freelancerka mam zarejestrowaną działalność i opłacam wszystko sobie sama. Moi zleceniodawcy nie płacą nic za mnie.

4) Czy warto przejść ze stałego kontraktu na freelancing?
Nie wiem, jaki masz kontrakt. Jeżeli jesteś zadowolona ze swojej pracy, to bym się wahała. Ja od lat pracuję już na własny rachunek, ale nie wszystkie miesiące są różowe. Do tego trzeba pamiętać, że na własnej działalności nie ma urlopów i L4. Nie latasz, nie zarabiasz. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw. Freelancing jest trudny, wymaga wiecznego szukania zleceń i oszczędzania w dobrych miesiącach na te chude.

Jedno z ładniejszych zdjęć, jakie mam z pracy.

5) Czy szukasz pracy na etat?
Hmm. Tak i nie. 😉 Mało jest ofert, które spełniają moje wymagania. Pamiętajcie, że latam od 20 lat! Czasami pojawia się ogłoszenie, które mi się podoba, a jest na cały etat; wtedy wysyłam. Jak do tej pory, nie dostałam z żadnego z nich pozytywnej odpowiedzi.

6) Jak radzić sobie z brakiem odpowiedzi, odpowiedzią negatywną w czasie rekrutacji? Czy to normalne, że wysyłam zgłoszenia i nikt nie odpisuje?
Niestety tak. Ja też wysyłam i też często nikt nie odpisuje. Nie podoba mi się ten zwyczaj, bo uważam, że pokazuje brak szacunku dla kandydata. Z drugiej strony, rozumiem, że jest tyle zgłoszeń, że rekruterzy nie są w stanie wszystkim odpisać. Trzeba zacisnąć zęby i brnąć dalej.

7) Jak zostać stewardessą?
Ojej, gdyby płacili mi za tak postawione pytanie.... Może zacznij od poczytania mojego bloga? Polecam serię wpisów: "Zostać stewardessą?"  Znajdziecie tam 20 wpisów odpowiadających na większość Waszych pytań.

8) Czy wygląd jest ważny w pracy cabin crew?
Tak, ale:
Cabin crew to nie wybory Miss. Trzeba dobrze wyglądać w mundurze, ale ważniejsze są jednak inne umiejętności, czy  cechy charakteru. 

9) Czy to prawda, że teraz zatrudniają starszych?
Maksymalny wiek zależy od linii lotniczych. Prawdą jest, że został od podwyższony w wielu liniach Bliskiego Wschodu. Z tego co wiem, to również LOT przyjmuje teraz osoby bardziej życiowo doświadczone. 
Z drugiej strony, są lnie low-costowe, które zatrudniają tylko na oferty studenckie.

Ostatnie na dziś:

10) Czy gdybyś zaczynała swoją karierę, to ponownie zostałabyś stewardessą?
TAK!
 

Macie pytania? Piszcie! Odpowiem na nie zbiorczo w kolejnym takim wpisie.  
(Zapraszam też do kontaktu na FB i Instagramie, tam odpowiadam na bieżąco.)

 

niedziela, 1 lutego 2026

"Dziennik Stewardesy"

Jeżeli czekacie na wpis: "Styczeń '26 - w pracy", to donoszę, że nie miałam ani jednego zlecenia. 😪 (Chociaż raz wieczorem się pakowałam. Lot odwołano rano.)

Mam za to dla Was kolejny wpis literacki. 😊

Jakiś już czas temu zobaczyłam reklamę tych książek (bo są trzy części, ale dzisiaj prezentuję Wam pierwszą) na Facebooku. 
Zapytałam na swojej stronie na FB (nazywa się tak, jak ten blog), czy ktoś czytał. Ponieważ nikt się nie zgłosił, to postanowiłam sama sprawdzić z czym mamy tu do czynienia.

Książkę znalazłam w promocyjnej cenie na portalu sprzedażowym.
Okładka mało mi się podoba. 
Z tego co czytałam, jest to wydanie autorskie. Oznacza to, że Marika opublikowała książkę na własny koszt. Jest ona drukowana oszczędnie, ale całkiem porządnie.

Jak przy każdym wpisie recenzenckim, tak i tutaj chcę podkreślić, że zawarte tutaj opinie są subiektywne i tylko i wyłącznie moje. 😁

Spis treść, czyli będzie dużo się działo. Widać też, że jest trochę historii z pieprzykiem. Nie wiem, czy wszystkie historie są prawdziwe....


Autorka pięć lat latała w Emirates. Kilka razy poleca swojego Instagrama, gdzie można znaleźć zdjęcia jednoznacznie wskazujące na linię.
Można też znaleźć dużo innych zdjęć o charakterze.... no trochę kontrowersyjnym (jak dla mnie). Wiadomo, co najlepiej się sprzedaje, a dziewczyna jest zgrabna.


Ach te początki.


Jak przejść rozmowę o pracę, znajdziecie tutaj sporo wskazówek. W książce jest wyjątkowo dużo informacji i jest to zdecydowanie na jej plus.


Niestety, mam wrażenie, że kilka razy tłumaczenie zawiodło. Nie wydaje mi się, żeby wymagano zdjęcia w kostiumie kąpielowym, a w "kostiumie" (czyli marynarce i spódnicy). Chyba, że był jakiś dziwny moment w historii tych linii, że kazali wysyłać inne zdjęcia. (?)
Później też Marika pisze, że idzie na plażę, więc ubiera kąpielówki. Przypuszczam, że tłumacz się ponownie pomylił i tym razem ubierała kostium kąpielowy.


Muszę dopytać koleżanek, które latały w Emirates o badania u ginekologa. O tym nigdy nie słyszałam.


To też mnie zdziwiło. Londyn jako turnaround? To jest długi lot. 😕
W książce znajdziecie wytłumaczenie wielu lotniczych terminów. Zdecydowanie jest to pozycja dla tych, którzy chcą latać na Bliskim Wschodzie i nie mają jeszcze wiedzy lotniczej.
I dla tych, co szukają plotek i skandali. W innym fragmencie autorka przyznaje się (między wierszami) do seksu w kokpicie.

Ogólnie bardzo dużo jest tu seksu. Nie wiem, czy to już to pokolenie? Książka była pisana dziesięć lat po mojej. Tu miejsce na autoreklamę - "Etat w chmurach" - gorąco polecam.
W moich liniach nie pamiętam, żebyśmy tylko o tym rozmawiali i tylko szukali z kim się przespać. Oczywiście były romanse między załogowe, ale nie na taką skalę.

Kolejne zaskoczenie - nam nie dawano listy pytań, na które trzeba odpowiedzieć w czasie briefingu. Wszystko trzeba było mieć wykute na pamięć. Cały manual. 😆

Znajdziecie w tym dzienniku sporo zabawnych (i mniej) historii z pasażerami i załogą. Część z nich jest bardzo specyficzna, trzeba polatać z danymi narodowościami, żeby je zrozumieć.

Mogłabym jeszcze wiele fragmentów tutaj dodać, ale wolę pozostawić Wam pewien niedosyt.
Zachęcam do lektury. Dla mnie książka na "tak", ale z przymrużeniem oka na pewne fragmenty.

(Tylko pamiętajcie proszę, że ja do tamtej strony świata i tamtych linii mam sentyment.)



niedziela, 25 stycznia 2026

Sylwester w bacówce

Bacówka na Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim, gdzie spędziłam Sylwestra '24. Śniegu było mało, ale wyżej trochę go zobaczyliśmy. A później jeszcze i niżej napadało. 

Jak zwyczajowo spędzacie ostatnią noc w roku? Na balu? Na domówce u znajomych? Czy w gronie najbliższych we własnym domu? A może sami w łóżku?

Dzisiaj mam dla Was wpis Sylwestrowy, a raczej chciałam Wam zaproponować ciekawy sposób spędzania tego czasu. Może za jedenaście miesięcy spotkamy się gdzieś na szlaku?

Takie wieczory tylko w górach.

Od dwóch lat wyjeżdżamy na Sylwestra (plus kilka dni przed / po) w góry. Pierwszy taki pobyt mieliśmy w Beskidzie Żywieckim. W 2025 byliśmy w Beskidzie Sądeckim. 

A to zeszłoroczna (już) Bacówka nad Wierchomlą. Tym razem śniegu było mnóstwo przez cały nasz czterodniowy pobyt.

Nie jestem osobą, która dużo w życiu chodziła po górach. Nie spałam wiele razy w schroniskach, czy bacówkach, więc ciężko mi tu porównywać warunki. Obie bacówki bardzo mi się podobały. Panowała tam sympatyczna, rodzinna atmosfera, jedzenie było bardzo dobre. 
Pobyt Sylwestrowy wykupiliśmy w pakiecie. Była zabawa, śniadania i noclegi. Koszty takiego wyjazdu są bardzo przystępne, oczywiście w każdym miejscu będą one trochę inne. Cena zależy od ilości osób w pokoju (myśmy wzięli dwójkę), czy wykupujecie obiady / śniadania. 
Zapłaciliśmy 1100 zł od osoby za cztery noce / pięć dni ze śniadaniem i pościelą (w tym była całonocna balanga). Do tego trzeba doliczyć jedzenie. Za każde danie obiadowe płaciliśmy ok 30zł. 

Możecie zaoszczędzić zabierając ze sobą napoje, jedzenie, czy przekąski. Schroniska mają obowiązek udostępnić nocującym gorącą wodę oraz możliwość podgrzania własnego posiłku.

Jeśli szukacie noclegu w takim miejscu, to pamiętajcie, że jest to klasa turystyczna. Łóżka są piętrowe, a prysznice wspólne. Osoby przyzwyczajone do większego komfortu mogą się rozczarować.

Spacery, spacery, spacery. Osoby jeżdżące na nartach miały okazję do wypadu na pobliski stok. Ja niestety biegam tylko na biegówkach.

Głównym celem tych wyjazdów jest pobyt w grupie znajomych (było nas sześć par) oraz eksplorowanie szlaków górskich. Zabawa noworoczna jest tu na drugim miejscu. Nie jest to bal z prawdziwego zdarzenia. Większość osób nie ubiera się w stroje wieczorowe - często trzeba samemu wnieść bagaże na górę na plecach. 😉 Im mniej w plecaku tym lepiej. 

Las był bajkowy.


Był też schroniskowy kot - bardzo charakterny.


I dwa schroniskowe psy - bardzo spokojne.

Jeżeli boicie się psów albo macie alergię na zwierzęta, to upewnijcie się, że w wybranym schronisku ich nie ma. Dodatkowo przez schroniska przewija się dużo osób w ciągu dnia. To nie jest wyjazd dla tych, co szukają ciszy i spokoju. Turyści wchodzą i wychodzą. Wieczorami grają na gitarach, robią ogniska, grają w gry na stołówce. 😂 Wszyscy są na "Ty" i mówią sobie "cześć". 

Ale później ubieracie się ciepło (ale niezbyt), zakładacie raczki na buty (koniecznie!), bierzecie kijki, mapę i herbatę w termos (wrzątek w schroniskach zawsze jest bezpłatny) i w drogę! Na szlakach tłumów nie ma. 

I co? Przekonałam Was do takiego wyjazdu?


niedziela, 18 stycznia 2026

"Stewardesa" - Chris Bohjalian

Długo się zastanawiałam, czy opublikować wpis o tej książce. Ma bardzo wymowny tytuł ( i jakże na temat) "Stewardesa", ale jest to kryminał, a nie książka biograficzna / reportaż / poradnik/ czy historia lotnictwa.  I w przeciwieństwie też do fikcji literackich już na tym blogu przedstawionych, głównym tematem jest morderstwo, a nie życie stewardessy.

Widzieliście ten serial? Polecam, chociaż jest sporo różnic pomiędzy książką i filmem.
(Przy okazji filmów o stewardessach znacie "Jackie Brown"? Do zobaczenia obecnie na Netflix.)

Ponieważ jednak ten blog dotyczy szeroko pojętego lotnictwa (i moich podróży), to postanowiłam Wam opowiedzieć o książce Chrisa Bohjalian. I tak, bardzo mi się ona podobała, a ja w kryminałach nie gustuję. Przeczytałam ją w dwa dni.😊

Ciekawostka, książka zaczyna się w Dubaju, a nie jak serial w Bangkoku.  Wiem, że w Emirates dziewczyny musiały stać w czasie safety demo, gdyby pasażer miał pytanie. Jednak w innych firmach nie wydaje mi się to standardową procedurą.

Akcja książki to próba rozwikłania morderstwa, jest również kilka wątków dotyczących pracy głównej bohaterki - Cassie (Cassandry). Na tych fragmentach się skupiam w tym poście.

Krótki pobyt, czyli nocowanie przy lotnisku. Skąd ja to znam?


Raz w życiu słyszałam "Terrain, terrain! Pull up!" i nie chcę znowu tego słyszeć.
 Tu znowu ciekawostka: siedzenie Sharon Stone. Nigdy nie słyszałam o takiej nazwie.
A wiecie, że siedzenia odwrócone tyłem do kokpitu, są najbezpieczniejsze?


A tu mamy "slam clicker"

Jak podsuwa nam AI:
 A "slam clicker" is slang, primarily used by flight crews, for a crewmember who stays in their hotel room and doesn't socialize with others during a layover. The term comes from the act of "slamming" the door shut and "clicking" the lock to signal they are staying in their room. This behavior is a contrast to crew members who go out to explore the city or socialize.
Czyli osobo, która decyduje się pozostać w pokoju.  Nie ukrywam, zdarza mi się.

BMI czyli stosunek wagi do wzrostu - w liniach powinien być w normie. Czy jest? No, różnie to bywa. Faktem jest to, że trzeba być sprawnym fizycznie, aby wykonywać moją pracę.

Książka jest dobrze napisana i ładnie wydana. Wiem, że zawsze o tym piszę, ale po mojej "Hotelowy zawrót głowy", bardziej zwracam uwagę na takie rzeczy. 

Seks w czasie lotu? Czyli "High Mile Club". Autor wyraźnie jest zafascynowany wszystkim legendarnymi aspektami lotnictwa.😉
W tej książce to mnie tak nie razi, bo jest to od początku do końca fikcja. Książka nie udaje reportażu, czy wspomnień okraszonych seks skandalami, które pewnie nigdy się nie wydarzyły. 


Śmierć na pokładzie i odwieczne pytanie, co zrobić z ciałem.


Cassie chciała przenieść zmarłego do biznes klasy. Pamiętam z mojego szkolenia, że nam tego zabroniono.


Pierwsza klasa i sektory. 
Każdy cabin crew odpowiada za jakąś część samolotu, oczywiście pracujemy w zespole, ale mam też swoje sektory.


Czy starsi piloci są lepszymi pilotami?
Tak uważa autor i przywołuje Hudson River.


Kiedy ja latałam w liniach komercyjnych, to zaczynało się w ekonomii, później był biznes i pierwsza klasa. Zdarzały się jednak loty, że musiałam wrócić do ekonomii, pomimo tego, że już pracowałam w pierwszej. I nie był to miły powrót.😅


Było kilka lat temu zdarzenie na pokładzie, że pasażerka załatwiła swoją potrzebę na oczach innych w galley. Z tego co pamiętam, była pod wpływem.
Tutaj przynajmniej jest to dziecko.... Chociaż nadal jest to karygodne.

Bardzo fajna książka. Polecam fanom lotnictwa i nie tylko!


niedziela, 11 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025.

Witajcie w Nowym Roku! 

I tak nadszedł czas podsumowania roku 2025. Czy Wam też on tak szybko zleciał? Podobno, im człowiek jest starszy, tym szybciej upływa mu czas....

Od początku zatem!

styczeń 2025 
Rok 2025 witałam w Beskidzie Żywieckim. 

A po powrocie do domu udało nam się wyjść dwukrotnie na biegówki.

Oprócz tego, styczeń nie był wyjątkowym miesiącem.

luty 2025 

W lutym poleciałam z nowym zleceniodawcą do pracy. Odwiedziłam Budapeszt, Mediolan i Londyn.

marzec 2025

Miałam przyjemność wziąć udział w spotkaniu autorskim w moim rodzinnym mieście - w Strzelcach Opolskich.


Do tego wyleciałam do pracy. Latałam na Falconie 2000 i odwiedziłam Dubaj i Taszkient. 

kwiecień 2025
Miesiąc, w którym nie wydarzyło się nic. (Za to odwiedziłam bardzo dużo lekarzy. Dbajcie o siebie!)

maj 2025 
Wpierw miałam dziwny lot z Wrocławia. Pierwszy raz leciałam Cessną Citation Jet 525.
Później przewijali się dalej lekarze 😒. A na koniec miesiąca?

 

Koniec maja to nasz wylot na Bali.


A przede wszystkim na Komodo, które mnie urzekło. 

czerwiec 2025
Zastał nas na Komodo.

I jeszcze ślub (nie mój) był.

lipiec 2025
W tym miesiącu się działo. Bardzo pozytywnie się działo. 😍

Był weekend w Lublinie i Zamościu.

Był wylot do pracy z Genewą i Budapesztem w roli głównej.

I wydałam swój pierwszy Ebook!
(Do kupienia na naffy.)

  

Znowu w swoim żywiole! 

sierpień 2025
Krótki wylot do pracy i dyżur w domu. 

A później kilka pięknych dni nad polskim morzem i Skansen w Olsztynku w drodze powrotnej.

wrzesień 2025
Moja eks szefowa prosi mnie o pomoc na pokładzie i dzięki niej mam wspaniałą przygodę w Agadirze. 

Lato fajnie mi minęło.

październik 2025
Październik to początek mojej ulubionej pory roku i miesiąc moich urodzin.

Urodzinowa wprawa i Korea Południowa - mój 99 kraj!

listopad 2025


Miesięczna przerwa w lataniu jest fajna. Dwu, już niekoniecznie. W listopadzie spotkałam dwie wspaniałe pisarki.


Spadł śnieg. A ja siedzę i szukam pracy.

grudzień 2025
Grudzień i wracam do gry!

Lecę na Bahamy (z pracą)

A później rzutem na taśmę rezerwujemy wakacje w Gambii (kraj 100). I odwiedzamy jeszcze Senegal (kraj 101).

Z radości skaczę na plaży.


podsumowanie
Jak wygląda moja mapa po tym roku?
TripAdvisor trochę ostatnio szwankuje, ale mam tam zaznaczone wszystkie miejsca. 😐 (Albo prawie wszystkie, bo Senegalu nie udaje mi się wpisać.)

101 na mapie!

 

Rok 2025 uważam za średni. (Już chyba tak pisałam o którymś mijającym roku na tym blogu. 😏). 
Na plusie: 3 nowe kraje na mapie
                 79 przeczytanych książek
                 1 nowy zleceniodawca
                 wydany ebook
                 wiele spotkań ze znajomymi, teatr, koncerty, wystawy
Na minusie: finanse (bo więcej podróżowałam niż pracowałam)
                    odwiedziny u różnych lekarzy 
                    dziesiątki wysłanych maili/ wiadomości/ telefonów, żeby dostać zlecenie (ale to już norma w 
                    mojej freelancerskiej codzienności)
                    kłótnia z wydawcą
                
Nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać kciuki za 2026!