I tak jakoś mamy już kwiecień. Nie wierzę, jak ten czas szybko leci...
Postanowiłam zrobić małą przerwę w postowaniu o mojej podróży do Patagonii i napisać Wam, jak minął mi marzec w pracy.
No więc, pamiętacie ten wpis? STBY, czyli "standby", czyli dyżur ?
Pisałam Wam w nim, o możliwości dyżuru domowego. I że jest to popularne w liniach lotniczych. W moim przypadku jest to rzadkością, ale się zdarza...
I taki właśnie był marzec. Znaczy sobie wykrakałam. 🤣
Mój grafik na ten miesiąc wyglądał następująco: 4 dni dyżuru domowego, dwa dni wolnego, 5 dni dyżuru domowego. W sumie byłam 9 dni w pracy. To znaczy w domu (lub okolicy) pod telefonem.
Te dwa dni w środku były bez sensu, bo blokowały mi możliwość popracowania dla innych firm, ale w sumie innych ofert nie miałam. 🤷♀️
A jak zapowiada się kwiecień? Obecnie cisza... trzymajcie kciuki!
![]() |
| A mnie się marzy taki miesiąc. Foto: internet. |
Przy okazji:
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam spokojnego czasu w gronie rodziny i znajomych,
Smacznego jajka i mokrego Dyngusa!
![]() |
| Foto: Internet |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz